SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport inne sporty lekkoatletyka Henryk Olszewski, nowy prezes PZLA: Umiemy przygotować formę co do godziny

Henryk Olszewski, nowy prezes PZLA: Umiemy przygotować formę co do godziny

28.11.2016, godz. 21:09
Henryk Olszewski
foto: CYFRA SPORT

Henryk Olszewski (64 l.) wkroczył na nową ścieżkę w życiu. Trener wybitnych kulomiotów Tomasza Majewskiego i Krystyny Zabawskiej, szef szkolenia PZLA objął fotel prezesa związku.

„Super Express”: - Przejmuje pan kierownictwo nad dyscypliną, której wyniki przypominając słynny Wunderteam sprzed ponad pół wieku. Da się to utrzymać?

Henryk Olszewski: - Ależ to jest Wunderteam, chociaż teraz nie używa się takiej nazwy. Mam tremę, ale nie pchałbym się na fotel prezesa, gdybym nie wierzył, że utrzymać się da. Cel na igrzyska Tokio 2020 to więcej niż trzy medale. Tyle wywalczyliśmy w Rio, a była realna szansa na cztery - pięć. Liczę przede wszystkim na juniorów, jeśli utrzymają swoje tempo rozwoju. I na rutyniarzy: Piotra Małachowskiego i Anitę Włodarczyk.

- Anita ćwiczy w fatalnych warunkach na obiekcie warszawskiej Skry...

- Na pewno będziemy walczyć o Skrę. Chcę podkreślić ogromne zasługi Krzysztofa Kaliszewskiego, dzięki któremu klub nadal funkcjonuje. A PZLA chciałaby tam uruchomić centralny ośrodek szkolenia, co dla zadłużonej Skry byłoby źródłem stałych dochodów.

- Jaki widzi pan problem niedozwolonego dopingu w polskiej lekkoatletyce?

- Myślę, że w naszej lekkoatletyce na najwyższym poziomie doping raczej nie istnieje. Nie mamy symptomów, że coś źle się dzieje. Na pewno wynika to ze świadomości i uczciwości trenerów i zawodników. Po wpadkach antydopingowych u rywali również nasze wyniki poszły w górę. W latach 70 mówiło się, że sportowcy NRD potrafią przygotować formę na określoną godzinę. Wiadomo, dzięki czemu. My teraz też to potrafimy, ale bez sięgania po ich metody.

- Znudziła się już panu trenerka?

- Wcale nie. Wciąż ją lubię. Ale raczej już do niej nie wrócę. Człowiek się zużywa przy pracy z tak znakomitym zawodnikiem jak Tomek Majewski, gdy wciąż czuje się presję sukcesów. Mam teraz nowy etap w życiu, w trakcie którego osiągnę wiek emerytalny. A emerytem chcę być normalnym: mieć czas dla rodziny.

- Chce pan przetrzeć drogę Majewskiemu, by on został prezesem PZLA w kolejnej kadencji?

- Nie ukrywam, że cieszyłbym się z tego. Trzeba, żeby ster przejęli młodzi. W tych wyborach nie zgłosili jeszcze swoich kandydatur. Tomek musi się sam pokazać, zdobyć zaufanie środowiska i wywalczyć sobie miejsce. Ten „tron” nie jest dziedziczny.

- Będzie pan prezesem zawodowym czy społecznym?

- Cały zarząd związku powinien być ciałem profesjonalnym, za wynagrodzeniem, tak jak do tej pory. Związek był dobrze prowadzony przez poprzedniego prezesa, Jerzego Skuchę i tak będzie nadal.

autor: Dariusz Chrabałowski zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: