SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport inne sporty lekkoatletyka Marcin Krukowski: 88,09 to jeszcze nie kosmos

Marcin Krukowski: 88,09 to jeszcze nie kosmos

25.07.2017, godz. 02:00
Marcin Krukowski
Marcin Krukowski podczas lekkoatletycznych mistrzostw Polski 2017 rozgrywanych w Białymstoku rzucił oszczepem na odległość 88,09 m. co jest nowym rekordem Polski i piątym wynikiem na świecie w tym roku. foto: Super Express

Jednym rzutem wskoczył do światowej czołówki i pobił rekord Polski w rzucie oszczepem (88,09 m - piąte miejsce na świecie w br.). 25-letni Marcin Krukowski z Warszawianki pokazał moc na dwa tygodnie przed mistrzostwami świata w Londynie.

Od początku kariery prowadzony jest przez ojca, Michała Krukowskiego (48 l.), w przeszłości wieloboistę i oszczepnika. Zdobył srebrny medal ME juniorów 2011. Osiągał wyniki międzynarodowej klasy, ale nie wychodziły mu starty w najważniejszych imprezach sezonu. Trener był w konflikcie z władzami PZLA, a jego grupa oszczepników nie mogła liczyć na sprzyjające warunki przygotowań w ramach tzw. szkolenia centralnego. Zmieniło się to dopiero w tym roku.

- W poprzednich latach zimą ćwiczyłem w niedogrzanej sali Skry. Rzucałem sprzętem w siatkę zamiast w dal. Trudno ustabilizować formę latem, kiedy na stadion wychodzi się dopiero w kwietniu - mówi Marcin Krukowski. - W pewnym momencie były rozmowy o zmianie obywatelstwa i zastanawiałem się nad tym, mając do wyboru salę, gdzie temperatura spadała nawet do 11 stopni. Nie zdecydowałem się jednak. Pomógł w tym sponsor, firma In-Post. A teraz, gdy sprawy z PZLA się unormowały, dostałem prawie wszystko, czego potrzebuję. Od lutego mogłem rzucać w cieple, byłem przez dziewięć tygodni w Hiszpanii i Portugalii.

Poprawienie rekordu życiowego o prawie trzy metry tylko częściowo go zaskoczyło.

- Wiedziałem od dwóch lat, że stać mnie na takie odległości. Tylko ciągle coś przeszkadzało, coś bolało. Ten rekordowy rzut to nie był "kosmos". Ot, był poprawny. Nie było wiatru, a padał deszcz. Nie wiem, czy to był szczyt formy. Nie wjechałem do ekstraklasy światowej, ale jestem blisko niej. Może rzucę jeszcze dalej? Gdyby nie te warunki, byłoby już teraz 90 metrów. Śnił mi się już taki rzut, ale jeszcze częściej śnią mi się... rzuty po 60 metrów - śmieje się.

autor: Dariusz Chrabałowski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: