SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport inne sporty lekkoatletyka Piotr Lisek po ustanowieniu rekordu Polski: Skakałem jak w amoku!

Piotr Lisek po ustanowieniu rekordu Polski: Skakałem jak w amoku!

05.02.2017, godz. 13:43
Piotr Lisek
Piotr Lisek foto:

Piotr Lisek (25 l.) zadziwia Polskę i świat. Na mityngu w Poczdamie jako pierwszy Polak przeskoczył wysokość 6 metrów! Pobił o 8 centymetrów własny rekord Polski sprzed 10 dni i wszedł do ekskluzywnego grona 10 tyczkarzy na świecie, którzy przekroczyli sześć metrów. - Czułem, że to był mój dzień, jaki w życiu może się nie powtórzyć – powiedział Super Expressowi. - Chciałem chwycić to co moje, czyli skoczyć jak najwyżej - dodał.

 

Super Express: - O skoku na 5,92 powiedział pan, że podchodził pod idealny. Jak był ten na 6 metrów?
Piotr Lisek: - Wbrew pozorom nie był super idealny, razem z trenerem (Marcin Szczepański-red.) dopatrzyliśmy się kilku błędów. Ale wykonałem go na twardszej tyczce niż ten na 5,92, i wyniosła mnie na rekordową wysokość.

- Jakie to były błędy, bo przeciętny kibic ich nie dostrzeże?
- Może źle się wyraziłem mówiąc o błędach, ale niektóre elementy mogłem zrobić delikatnie lepiej. Przede wszystkim – mówiąc slangiem tyczkarskim – powinienem wziąć „wyżej lewą”. Czyli gdy zakładam tyczkę w dołek, to lewa ręka powinna podtrzymywać ją wyżej. Ale w Poczdamie czułem się fantastycznie. Byłem w pewnym amoku, skoncentrowany tylko na skakaniu.

- Poczdam od soboty stał się pana ulubionym miejscem?
- Zapamiętam ten start do końca życia, ale mam nadzieję, że takich Poczdamów będę miał więcej w karierze. Wyściskałem sędziów, pogratulowaliśmy sobie z Marcinem. Ma wielki udział w moich wynikach. Tworzymy bardzo młody team. On słucha podpowiedzi bardziej doświadczonych trenerów, a później obaj czerpiemy z tego wiedzę, która przekłada się na wyniki.

- Była jakaś ekstra premia w Poczdamie?
- Super tort, którego dekoracja obrazowała skaczącego tyczkarza. Nie wiem czy łatwo to było zrobić czy nie, ale organizatorzy się postarali, dołączając go do pucharu za zwycięstwo.

Powiedział pan nam, że najtwardsza tyczka czeka na rekord świata. Kiedy ją pan weźmie do ręki ?
- Zbliżam się do najtwardszej tyczki, jaką trzymałem w życiu. Na razie jest w garażu, bo w pokrowcu, który wożę na zawody mam jeszcze jedną twardszą od tej, z rekordowego soku w Poczdamie.

- Udało się szybko zasnąć po tak wielkim wyczynie?
- Nie mogłem zasnąć, emocje dały się we znaki. Oczy miałem wbite w sufit do póżnej nocy. Chciałem się wspomóc tabletkami na sen, ale to nie miało sensu. Długo bym nie pospał, bo o 4 rano musiałem wstać na samolot z Berlina do Lyonu (wczoraj startował w Clermont-Ferrand). Chciałbym za pośrednictwem waszej gazety podziękować wszystkim, którzy złożyli mi gratulacje SMSami i przez social media. Będę odpisywał i oddzwaniał później. Koncentruję się na kolejnych startach i nie chcę w wpadać na dłużej w stan euforii i radości. Przed następnymi zawodami trzeba się spiąć i koncentrować, a trudniej o to, gdy człowiek jest w zbytniej euforii.

autor: Jerzy Chwałek zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: