SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport inne sporty Natalia Madaj na liście rosyjskich hakerów! Złota medalistka z Rio zabrała głos

Natalia Madaj na liście rosyjskich hakerów! Złota medalistka z Rio zabrała głos

15.09.2016, godz. 10:45
Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj, Rio 2016
Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj - złoty medal (wioślarstwo) foto: EAST NEWS

Nazwisko złotej medalistki z Rio de Janeiro znalazło się na liście rosyjskiej grupy hakerskiej, która wykradła tajne dokumenty WADA. Hakerzy oskarżają ją, że dostała zgodę na terapeutyczne stosowanie środka znajdującego się na niedozwolonej liście. Nie trzeba było długo czekać na reakcję Natalii Madaj, która odniosła się do całej sprawy.

Z danych opublikowanych przez hakerską grupę "Fancy Bears" wynika, że Natalia Madaj, która w parze z Magdaleną Fularczyk-Kozłowską  dostarczyła nam niezapomnianych emocji i zdobyła złoty medal podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro miała dostać zgodę na terapeutyczne stosowanie mannitolu o działaniu przeciwobrzękowym. Środek ten znajduje się na niedozwolonej liście substancji. - Sytuacja, którą opisuje dokument z moim nazwiskiem miała miejsce w 2014 roku. Na jednym z treningów dostałam piłką w oko i myślałam, że mi ono wypłynęło. Okazało się, że miałam wylew wewnętrzny, nic nie widziałam i prawie tydzień leżałam w szpitalu.Lekarze podali mi w kroplówce lek, który nazywa się mannitol. To środek obniżający ciśnienie śródczaszkowe i śródgałkowe. Dzięki temu mogłam odzyskać wzrok i powstrzymać, a potem wyleczyć wylew z oka. Cała sytuacja została zgłoszona do związku, ale przede wszystkim do Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) i dokument, który opublikowali hakerzy, jest właśnie tego potwierdzeniem. Nigdy nie brałam żadnych innych środków - mówi zawodniczka.

Natalia Madaj jest zaniepokojona całą sytuacją i tym, w jakim świetle została przedstawiona. - Dokument, który wykradli hakerzy nie mówi o tym, że brałam doping, a taki przekaz pojawił się na antenie. Jest to dla mnie ogromne pomówienie i jestem w szoku, że ktoś w taki sposób mógł przedstawić całą sytuację. Moi znajomi co najmniej cztery razy w radiu słyszeli, jak jestem oczerniana, więc domagam się, by teraz co najmniej cztery razy zostało to na antenie sprostowane. Jeżeli tak się nie stanie, będę szukać innych kroków - dodaje wioślarka.

autor: Paweł Nowakowski zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: