SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport inne sporty Nauczyciel WF pobił mistrza olimpijskiego! [GALERIA]

Nauczyciel WF pobił mistrza olimpijskiego! [GALERIA]

09.03.2016, godz. 02:00
Nauczyciel WF pobił mistrza olimpijskiego
Rafał Kownatke foto:

Nie ma stypendium sportowego, nie jeździ na zgrupowania kadry, pracuje jako zwykły nauczyciel WF. Ale to on sensacyjnie zdobył mistrzostwo Polski w pchnięciu kulą rzutem na odległość 20,37, pokonując m.in. mistrza olimpijskiego Tomasza Majewskiego (35 l.) i rekordzistę świata juniorów Konrada Bukowieckiego (19 l.). - Mam satysfakcję, że wygrałem, chociaż nikt we mnie nie wierzył - mówi nam 31-letni Rafał Kownatke.

Jak twierdzi, od lat jego wzorem był Tomasz Majewski. - Tomek mówił kiedyś, że chyba do końca jego kariery nikt w Polsce z nim nie wygra. Mnie się to udało jako drugiemu Polakowi (wcześniej udało się to Bukowieckiemu - przyp. red.) - opowiada z dumą kulomiot LKS Puck.

Utrzymać się w kole

Kownatke uprawia wyczynowo sport od kilkunastu lat. Ale dopiero trzy lata temu pokonał barierę 20 m, uzyskując 20,13 m na otwartym stadionie. - Już w ubiegłym roku pchałem około dwadziestu i pół metra, ale nie potrafiłem utrzymać się w kole. Teraz wreszcie owoce wydaje wieloletni trening - podsumowuje.

Ten wielki sukces osiągnął... nie mając trenera. - Sam sobie jestem trenerem, ćwiczę w czasie wolnym od pracy. Miałem wcześniej kilku trenerów, ale jako nauczycielowi WF brak mi czasu, żeby do nich dojeżdżać - tłumaczy.

Na co dzień prowadzi lekcje WF w szkole w Starzynie koło Pucka.

Pcha kulą gumową

- W zimie mogę trenować w poniedziałki wieczorem i we wtorki w sali przy szkole. Ale pchać można tam tylko kulą gumową i to 6-kilogramową, lżejszą od stalowej. Dlatego obawiałem się, że przejście z gumowej na cięższą stalową może nie dać efektu w Toruniu. Na szczęście myliłem się - cieszy się.

Pokonał Majewskiego, ale nie ma stypendium sportowego. - Sam jestem swoim sponsorem, a wspiera mnie żona, także nauczycielka - mówi z humorem mistrz kraju. - Jedyna pomoc to odżywki od kolegi prowadzącego sklep właśnie z odżywkami. Za resztę płacimy sami, trochę się uzbierało, bo w pierwszych tygodniach tego roku miałem dwie kontuzje: naderwanie mięśnia nadgarstka i mięśnia łydki i wydałem tysiąc złotych na zabiegi i masaże. Ale opłaciło się, pokonałem mistrza - kończy.

autor: Dariusz Chrabałowski zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: