SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport inne sporty siatkówka Dawid Murek jest nie do skruszenia. Nie zamierza schodzić z parkietu

Dawid Murek jest nie do skruszenia. Nie zamierza schodzić z parkietu

10.11.2016, godz. 07:31
Dawid Murek
Dawid Murek foto: Super Express

Ma czterdziestkę na karku, płytki tytanowe i sztuczne kości w nodze, ale o zakończeniu siatkarskiej kariery nie myśli. Dawid Murek chce grać aż do czasu, gdy na ligowych parkietach pojawi się jego utalentowana 17-letnia córka Natalia, teraz siatkarka SMS PZPS Szczyrk.

W tym sezonie występuje w Espadonie Szczecin na pozycji libero i należy do wyróżniających się zawodników drużyny beniaminka. - Chyba nie odstaję od młodszych. Gdy wracam do domu, to mogę spojrzeć w lustro i powiedzieć, że dałem z siebie wszystko - mówi nam.

Sam twierdzi, że nie ma recepty na długowieczność. - Wielu powtarza, że najważniejszy jest sportowy tryb życia, ale gdy grałem w kadrze, nie byłem wzorem pod tym względem. Na dodatek źle się odżywiałem. Ale forma nie cierpiała na tym, bo młody organizm szybko spalał kalorie. Dopiero z wiekiem zwracałem większą uwagę na odżywianie i odpoczynek po ciężkich treningach - opowiada.

Siedem lat temu doznał koszmarnej kontuzji - pęknięcia kości lewej nogi i zerwania więzadeł krzyżowych. W okolicach kostki ma teraz tytanową płytkę i kawałek sztucznej kości.

- Po tamtym wypadku już nie odzyskałem pełnej sprawności, głównie skoczności, stąd moje przestawienie na pozycję libero. Noga w kostce odzywa się też przy zmianie pogody. Jednak ta kontuzja i mozolna 9-miesięczna praca, żeby wrócić na parkiet, wzmocniły mnie jako siatkarza i człowieka, bo przekonałem się, że nie ma rzeczy niemożliwych - twierdzi.

- Kiedy skończę grać? Postanowiłem kiedyś, że dopiero wtedy, gdy poczuję się wypalony i nie będę miał radości z grania. Ale dalej bawię się siatkówką i nie mam takich odczuć. Nie myślę o końcu kariery, żyję z dnia na dzień, a co mi los przyniesie, to wezmę - mówi filozoficznie.

- Chociaż mam jedno marzenie. Żeby w przyszłym sezonie, gdy ja skończę "40", moja córka Natalia trafiła do Orlen Ligi. Fajnie byłoby pograć z nią chociaż przez sezon na tym samym poziomie rozgrywek - kończy 277-krotny reprezentant Polski.

autor: Jerzy Chwałek zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: