SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle
Sport inne sporty siatkówka Jacek Skrok: Dałem synowi drugie życie

Jacek Skrok: Dałem synowi drugie życie

26.01.2017, godz. 02:00
Jacek Skrok, syn, przeszczep
Trener Jacek Skrok z synem Maciejem po udanej operacji przeszczepu nerki foto: Archiwum SE

Jacek Skrok (60 l.) był siatkarzem, a obecnie jest trenerem drużyny damskiej OrlenLigi - Developresu Rzeszów. Przede wszystkim jest jednak ojcem potrafiącym dać swoim dzieciom wszystko, co ma. Kilka dni temu oddał nerkę synowi Maciejowi (33 l.), u którego w szybkim tempie postępowała wapnica nerek. Obie operacje przebiegły pomyślnie, co daje synowi trenera szansę na normalne życie.

"Super Express": - Na co cierpiał pana syn?

Jacek Skrok: - Miał genetyczną wadę, albo uszkodzenie nabyte w wieku niemowlęcym, cewek nerkowych. Szybko postępowała wapnica nerek. Doszło do schyłkowej niewydolności i tylko przeszczep dawał mu szansę na normalne funkcjonowanie.

- Poddał się pan operacji mimo intensywnego okresu w rozgrywkach ligowych, bo nie można było czekać ani dnia dłużej?

- Byliśmy z żoną przygotowani od dawna, że trzeba będzie szukać nerki dla syna. W lipcu ubiegłego roku zaczęły się pogarszać jego wyniki badań. Żona zrobiła odpowiednie badanie, ale okazało się, że nie może być dawcą. Byłem drugą osobą w kolejności i wyszło, że mogę oddać nerkę. Miało to się stać w listopadzie, ale badania syna wykazały, że jest zbyt wysoki poziom mocznika we krwi. Został poddany dializie, żeby zmniejszyć ryzyko odrzutu nerki po przeszczepie przez organizm. Termin jeszcze raz był przesuwany i dopiero w miniony wtorek udało się pobrać nerkę i wszczepić synowi.

- Przemysław Saleta w jednym z wywiadów przyznał, że najbardziej bał się o oddaną nerkę, gdy ta była. przewożona do szpitala, w którym była jego córka.

- U nas tego problemu nie było. Leżałem z synem właściwie w tej samej sali operacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie. Gdy kończono pobierać moją nerkę, syn był przywożony do tej sali. Przełożono ją praktycznie z mojego ciała do syna.

- Był pan wtedy przytomny?

- Po operacji zostałem wybudzony i byłem świadomy, gdy lekarz informował mnie, że nerka powędrowała do syna. Tyle że następnego dnia rozmowy z lekarzem w ogóle nie pamiętałem. Natomiast jeszcze tego samego dnia po południu leżeliśmy z synem w sali pooperacyjnej obok siebie i wymieniliśmy uwagi na temat swoich nerek i tego, jak się czujemy (śmiech).

- Co się czuje, gdy daje się zdrowie, a może życie swojemu synowi?

- Jakbym podarował to życie synowi drugi raz. Pierwszy raz dostał je kiedyś ode mnie w akcie miłości z moją żoną, a teraz to był akt miłości i poświęcenia dla syna. Decyzja o oddaniu nerki nie mogła być inna, bo żyjemy w rodzinie i się kochamy. Skróciliśmy też czas oczekiwania na nerkę osobie, która była na liście oczekujących za synem, bo on dostał ode mnie.

- Kiedy pan wróci na trenerską ławkę?

- W tym sezonie nie wrócę na ławkę trenerską Developresu. Będę przechodził rekonwalescencję po zabiegu, a prowadzenie zespołu zostanie przekazane innemu trenerowi. Duchem byłem i jestem cały czas z dziewczynami. Pod moją nieobecność wysyłałem im SMS-y, w treści których mobilizowałem je do gry, i że ja będę próbował wygrać swój mecz.

autor: Rozmawiał Jerzy Chwałek zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: