SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle
Sport inne sporty sporty motorowe Ojciec Tomasza Golloba: Żadne pieniądze nie wrócą zdrowia Tomkowi

Ojciec Tomasza Golloba: Żadne pieniądze nie wrócą zdrowia Tomkowi

21.06.2017, godz. 02:00
Władysław Gollob
Władysław Gollob foto: Super Express

W piątek miną dwa miesiące od potwornego wypadku Tomasza Golloba (46 l.) na crossie. Żużlowiec wciąż przebywa w szpitalu w Bydgoszczy. W rehabilitacji bardzo wspiera go rodzina, z ojcem Władysławem Gollobem (80 l.) na czele, oraz kibice, którzy zorganizowali zbiórkę pieniędzy na leczenie legendy żużla.

- Zebraliśmy znaczną sumę pieniędzy i przekazaliśmy Tomkowi - mówi "Super Expressowi" Władysław Gollob. - Synowi teraz bardzo potrzeba życzliwości i sympatii kibiców. Oczywiście potrzeba też pieniędzy, bo ta rehabilitacja może być bardzo długa, wieloletnia, a więc bardzo kosztowna. Dlatego myślimy o kolejnych akcjach, ale jeszcze nie teraz. Żadne pieniądze i życzliwość ludzi Tomkowi jednak zdrowia nie zwrócą. Jest to ważny element wsparcia psychologicznego, ale medycznie ciało Tomka idzie swoim torem - podkreśla pan Władysław.

Senior rodu Gollobów rozmawia oczywiście z synem o tym, jakie mogą być konsekwencje tego wypadku. - Wierzymy, że wszystko się poukłada i Tomek odzyska choć częściową sprawność. Jak na to, co się stało, syn zachowuje się dzielnie. Ale nie da się ukryć, że problem jest. I to duży. Nie widać poprawy z dnia na dzień, choć wszyscy byśmy jej chcieli - nie ukrywa Gollob.

Żużlowy mistrz świata z 2010 roku chciałby już wrócić do domu, ale w najbliższym czasie do tego nie dojdzie. Rehabilitacja ma potrwać jeszcze co najmniej cztery miesiące.

- Robimy wszystko, by Tomek nie miał zbyt dużo czasu na rozmyślanie. Dlatego zaraz po rehabilitacji odwiedzamy go z całą rodziną. Rozmawialiśmy sobie ostatnio z Tomkiem, że szpital jest nawet fajną instytucją, bo wszyscy się o ciebie troszczą i niczego ci nie brakuje. Ale dopóki pobyt w nim nie trwa za długo. A my jesteśmy już tam prawie dwa miesiące, i to trochę każdemu zaczyna ciążyć. Tomek marzy, aby znaleźć się w domu, lecz musi pozostać w szpitalu tak długo, jak będzie potrzeba. Wypisywanie się na własną prośbę byłoby robieniem sobie na złość i utrudnianiem życia - zaznacza tata naszego żużlowca.

Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: