SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport inne sporty sporty zimowe Adam Małysz go zrugał, a on jest mu wdzięczny!

Adam Małysz go zrugał, a on jest mu wdzięczny!

14.02.2017, godz. 19:25
Dominik Kastelik_1pub
Dominik Kastelik foto: PRESSFOCUS

Kilka dni temu dyrektor sportowy PZN Adam Małysz (39 l.) zarzucił publicznie utalentowanemu skoczkowi Dominikowi Kastelikowi (19 l.), że "robi wszystko, aby spierniczyć sobie karierę". - Początkowo byłem zły na Adama. Teraz przyznaję mu rację - kaja się w rozmowie z "Super Expressem" Kastelik.

Zdarzenia miały miejsce podczas MŚ juniorów w Park City (USA). W konkursie indywidualnym Kastelik został zdyskwalifikowany za manipulacje przy kombinezonie. W drużynowym miał upadek po lądowaniu, przez co Polska straciła brązowy medal.

- Gdy rodzice i znajomi powiadomili mnie o tym krytycznym wpisie Małysza, w pierwszej chwili poczułem złość do Adama - mówi nam Dominik. - Ta złość trwała dwa dni. A potem uznałem, że Adam miał prawo tak napisać. Zdenerwował się, bo mistrzostwa okazały się dla nas nieudane, a ja byłem winny. Teraz mogę Adamowi tylko podziękować, że dał mi dużo do myślenia - deklaruje nastolatek za naszym pośrednictwem. - Bardzo mi pomogłeś, Adam - przyznaje.

Skoczek z Gilowic zaprzecza jednak, aby lekceważył sportowe obowiązki.

- Adam miał rację, że moim błędem było doprowadzenie do dyskwalifikacji. Gumka od spodni była zbyt mocno zaciągnięta pod but. Nie mogąc dopiąć wiązania, złapałem za kombinezon, żeby go podnieść. Nie zrobiłem tego umyślnie, nie pomyślałem, że to może zostać zauważone - tłumaczy - A co do upadku w drużynówce, to z wpisu Adama Małysza wynika, że podszedłem do skoku od niechcenia. Ale tak mogło się tylko wydawać. Mam obawy przed lądowaniem, odkąd ponad rok temu upadłem w Ramsau. Narta mi wtedy odjechała. Zerwałem dwa więzadła w kolanie i omal nie odgryzłem sobie języka. Obyło się bez operacji, ale miałem dwa miesiące przerwy - dodaje Kastelik.

Ostre słowa "Orła z Wisły" dopiekły Dominikowi.

- Miałem nawet myśli, aby skończyć ze skokami - wyznaje. - Ale moja dziewczyna Karolina przekonała mnie, by tego nie robić. A potem spotkałem się z Adamem Małyszem w Wiśle i wszystko sobie wyjaśniliśmy. Teraz chciałbym jak najszybciej wrócić na skocznię i pokazać, że potrafię. Wspierają mnie w tym rodzice. Mam jednak przerwę do czwartku, bo przy upadku poobijałem sobie żebra.

Początkowy żal do "Orła z Wisły" zamienił się we wdzięczność.

autor: Dariusz Chrabałowski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: