SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport inne sporty sporty zimowe Adam Małysz: Nie będę siedział za biurkiem [GALERIA]

Adam Małysz: Nie będę siedział za biurkiem [GALERIA]

10.10.2016, godz. 07:44
Adam Małysz
Adam Małysz foto:

Podziwialiśmy go za superwyczyny na skoczniach narciarskich. Ceniliśmy za postępy w samochodowych rajdach terenowych. Ale Adam Małysz w roli dyrektora brzmi nieco dziwnie. 39-letni wiślanin objął właśnie funkcję dyrektora sportowego do spraw skoków i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim.

- Trochę się ze mnie podśmiewają, powtarzając słowa "pan dyrektor" - nie ukrywa Adam Małysz, który obowiązki objął oficjalnie podczas mistrzostw kraju na skoczni jego imienia. - Mnie to jednak nie razi, bo ta funkcja polega na koordynacji pracy i na pomocy poszczególnym grupom kadry. Na pewno nie będę dyrektorem za biurkiem. W takiej roli zupełnie bym się nie widział. Uzgodniłem z kierownictwem PZN, że będę dyrektorem "lotnym". A w biurze w Krakowie pojawiać się mam tylko sporadycznie, kiedy na przykład będzie trzeba coś rozliczyć.

Orzeł z Wisły stanowi przeciwieństwo dyrektorów przywiezionych w teczce czy z nadania partyjnego.

- Nie zgodziłbym się na takie zatrudnienie, gdyby nie wola zainteresowanych, którzy sami mnie namawiali na podjęcie się tej roli - podkreśla. - Kto był wśród nich? Nazwisk wymieniać nie chcę, bo mógłbym kogoś pominąć (śmiech). Powiem tylko, że poparli mnie wszyscy trenerzy grup kadry.

Myliłby się ten, kto by sądził, że Małysz będzie cieniem Stefana Horngachera, austriackiego szkoleniowca kadry A skoczków narciarskich.

- Mam koordynować działania kadry i szkół sportowych, a głównie pomagać i służyć swoim doświadczeniem i spostrzeżeniami. Będę jeździł na Puchary Świata w skokach i kombinacji, ale na pewno też nie odpuszczę mistrzostw świata juniorów, przy których byłem już jako konsultant.

Na pracę w roli dyrektora Małysz nie miałby czasu, gdyby nie utrata sponsora, koncernu Orlen, powodująca brak odpowiedniego budżetu na występ w Rajdzie Dakar 2017.

- Walczyłem do września, by dopiąć budżet. Nie udało się ani z koncernem paliwowym, ani z innymi firmami - wzdycha Orzeł z Wisły, który nie odrzuca jednak swoich automobilowych ambicji.

autor: Dariusz Chrabałowski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: