SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport inne sporty sporty zimowe MŚ w Lahti. Heinz Kuttin: Horngacher za szybko zaczął odnosić sukcesy

MŚ w Lahti. Heinz Kuttin: Horngacher za szybko zaczął odnosić sukcesy

28.02.2017, godz. 11:48
Heinz Kuttin
foto: CYFRA SPORT

Heinz Kuttin (46 l.), były trener reprezentacji Polski, teraz święci triumfy w Austrii – pod jego wodzą Stefan Kraft (24 l.) w sobotę został mistrzem świata na normalnej skoczni w Lahti. Przed konkursami na dużym obiekcie (czwartek i sobota) szkoleniowiec zachwyca się formą Kamila Stocha (30 l.), wspomina czasy pracy z Polakami i odnosi się do przyjacielskiej rywalizacji ze Stefanem Horngacherem (48 l.).

„Super Express”: - Święto dla Austrii było wielkim zawodem dla Polski.

Heinz Kuttin: - Oczywiście, możecie być rozczarowani. Macie trzech bardzo dobrych skoczków, którzy mogli walczyć o medale. Szczególnie Kamil może być rozczarowany, bo jest w tej chwili najlepszym skoczkiem na świecie, a nawet nie stanął na podium. Jego skok w kwalifikacjach był bardzo daleki, chyba zbyt daleki dla jego kontuzjowanego kolana. Jako zawodnik trzy razy zajmowałem czwarte miejsce w mistrzostwach świata, więc wiem, co teraz czuje.

- Zna pan sposób, żeby pokonać Polaków również na dużej skoczni?

- To nie jest tak, że walczymy tylko z polskim zespołem. Konkurencja w tym sezonie jest bardzo duża. Oczywiście, Polacy są liderami Pucharu Narodów, mają świetnego Stocha i wykonują wspaniałą robotę. Ale to są mistrzostwa świata, tutaj liczy się forma w konkretnym dniu, a nie przez cały sezon. W sobotę to my mieliśmy szczęście, ale przed nami jeszcze dwa konkursy.

- Jak pan wspomina pracę w reprezentacji Polski?

- To był dla mnie wspaniały czas. Byłem młodym trenerem i od razu podjąłem się pracy w innym kraju. Łatwo nie było: musieliśmy nauczyć się nawzajem siebie, a ja pokonać barierę językową.

- Pamięta pan jakieś polskie słowa?

- Oczywiście, płynnie mówię po polsku (śmiech). A tak poważnie, to działałem w taki sam sposób, jak teraz Stefan Horngacher, czyli porozumiewałem się z chłopakami po niemiecku i angielsku. To zdawało egzamin. To były dla mnie bardzo dobre trzy lata, w czasie których wiele się nauczyłem. Na początku pracy w Polsce, jeszcze jako trener II reprezentacji, prowadzony przeze mnie Mateusz Rutkowski zdobył złoty medal mistrzostw świata juniorów. To było moje pierwsze trenerskie złoto.

- Jak pan traktuje trenerską rywalizację z przyjacielem Stefanem Horngacherem?

- Jest dla mnie ważniejsza niż z innymi trenerami. Ze Stefanem pracowaliśmy razem przez wiele lat, najpierw w Austrii, potem w Polsce, a na końcu w Niemczech. Znamy się i lubimy, więc teraz rywalizacja w roli szkoleniowców jest dla nas niezwykle interesująca. Przyjęcie oferty z Polski było dobrą decyzją Stefana. Zawsze był drugim trenerem, a teraz podjął się poważniejszego zadania. Zbudował w Polsce zgrany sztab szkoleniowy, pełen świetnych trenerów, fizjoterapeutów i pracowników technicznych. Szybko zaczął odnosić duże sukcesy. Chyba nawet trochę za szybko (śmiech).

- Sądzi pan, że w czwartek któryś z Polaków wskoczy na podium?

- Mam nadzieję, że nie (śmiech). Jestem trenerem Austrii, więc liczę, że to będzie dobry wieczór dla nas.

autor: Rozmawiał Przemysław Ofiara zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: