SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport inne sporty sporty zimowe Piotr Żyła: Marynowana papryka dodaje mi mocy

Piotr Żyła: Marynowana papryka dodaje mi mocy

28.12.2016, godz. 07:24
PIOTR ŻYŁA.
foto: NEWSPIX

Piotr Żyła (29 l.) przełamał kryzys, odzyskał moc i po dwuletniej przerwie został mistrzem Polski w skokach narciarskich. W osiągnięciu tego sukcesu pomogła mu zmiana... nawyków żywieniowych.

"Super Express": - Jak się panu udało przełamać ten długi kryzys?

Piotr Żyła: - W dużym stopniu zadziałała sama zmiana trenera. Na pewno nie powiem, że Łukasz Kruczek był złym trenerem, ale w ostatnim roku atmosfera nie była fajna, a my też nie byliśmy bez winy. A teraz po prostu wszystko się odświeżyło. Poza tym Stefan Horngacher od początku wierzył we mnie. A wraz z kolegami mamy jeszcze jedną broń: paprykę marynowaną.

- Znów pan robi sobie jaja?

- Nie. Chyba Dawid Kubacki przyniósł wiadomość, że bracia Prevcowie zjadają podobno słoik papryki dziennie. Peter Prevc odstawił ją i forma mu spadła. My zaczęliśmy od niedawna jeść paprykę i będziemy jej jeść coraz więcej, do Turnieju 4 Skoczni. Najlepsza jest marynowana, ale surowa też jest dobra i skuteczna. To nie żart. My naprawdę ją jemy (śmiech).

- Czuje się pan gotowy do rywalizacji z Prevcami?

- Tak. Ale trzeba jeszcze trochę cierpliwości. Jak ma przyjść sukces, to przyjdzie.

- Jak trener Horngacher skłonił pana do zmiany pozycji przy odbiciu, sławnego "garbika i fajeczki"?

- Dał mi dużo czasu na wprowadzenie zmian, aż w końcu zadziałało. Na początku nie cierpiałem tego. Potem jeszcze nie całkiem byłem przekonany, ale Stefan powtarzał, że sezon letni jest właściwym okresem zmian. Z czasem wszystko zaczęło się układać: nie tylko pośladki wyżej na rozbiegu, ale przestałem pochylać głowę. A chociaż wciąż zwężam kolana na rozbiegu, to potem je rozszerzam.

- A gdyby porównał pan siebie: tego sprzed roku i tego obecnie...?

- Jestem o rok starszy i mądrzejszy (śmiech). W poprzednim sezonie byłem trochę przybity psychicznie, gdy nie szło nam tak, jak byśmy oczekiwali. Ale fizycznie jestem przygotowany podobnie. Bo lubię się zmęczyć na siłowni i rozładować tam emocje. Aż Stefan trochę mnie w tym powściąga.

autor: Dariusz Chrabałowski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: