SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport inne sporty sporty zimowe Sven Hannawald: Adam Małysz przeprosił mnie za kibiców [GALERIA]

Sven Hannawald: Adam Małysz przeprosił mnie za kibiców [GALERIA]

09.03.2017, godz. 07:18
Sven Hannawald
Sven Hannawald i Adam Małysz (Planica 2003 rok) foto:

Jego nieposkromiona radość po dalekich skokach prowokowała polskich kibiców, szczególnie kiedy wygrywał z Adamem Małyszem (40 l.). Wtedy wygwizdywany, dziś Sven Hannawald (43 l.) mówi "Super Expressowi", że w Polsce czuje się jak w małej rodzinie.

"Super Express": - Jak pan wspomina rywalizację z Adamem Małyszem?

Sven Hannawald: - To były piękne czasy. Obaj skakaliśmy świetnie, nikt nie był w stanie powiedzieć, który z nas wygra. To była zawsze czysto sportowa rywalizacja.

- Ale za to polscy kibice pana nienawidzili.

- Nie wiedziałem, dlaczego w Zakopanem mnie wygwizdano, a w Harrachovie kibice rzucali we mnie śnieżkami i różnymi przedmiotami. Przez lata jednak ich podejście zmieniło się diametralnie - ze skrajnie negatywnego na pozytywne. Adam był wówczas faworytem Polaków i najprawdopodobniej dlatego, że z nim wygrywałem i tak wylewnie się cieszyłem, byłem źle przyjmowany. A moja radość nie była skierowana przeciwko wam, ale była rozluźnieniem po wielkim stresie. Teraz bardzo chętnie przyjeżdżam do Polski. Ostatnio byłem w Wiśle i w Zakopanem i było tam wspaniale. Czuję się u was jak w małej rodzinie.

- Czy rozmawialiście o tej sytuacji z Małyszem?

- Tak i spytałem Adama, czy wie, o co chodzi kibicom. On wtedy przeprosił za ich zachowanie. Z perspektywy czasu jestem zadowolony, że i niemiecki, i polski związek narciarski zaangażowały się w załagodzenie sprawy. Gdyby nie ich pomoc, to być może problem trwałby do dzisiaj.

- Jakie masz teraz relacje z Małyszem?

- Bardzo dobre. Ucieszyłem się, gdy ostatnio podczas Turnieju Czterech Skoczni spotkałem go w Innsbrucku. Krótko porozmawialiśmy, potem na dłużej widzieliśmy się w Bischofshofen. Pożartowaliśmy i oczywiście nie wracaliśmy już do przeszłości. Uważamy tamtą sprawę za zamkniętą.

- W sezonie 2001/2002 jako jedyny w historii wygrał pan wszystkie konkursy Turnieju Czterech Skoczni. Czuł się pan wtedy niepokonany?

- Byłem w świetnej formie. Wiedziałem, że jeśli skoncentruję się na swoim skoku, to wszystko będzie dobrze. Na moje szczęście wszystko się wtedy świetnie składało. Poczynając od pogody przez zdrowie po sprzęt. To był czas, który musiałem dobrze wykorzystać, bo wygrywanie nie trwa wiecznie.

- Czy jest pan zaskoczony świetną formą Polaków w tym sezonie?

- Jestem, ale pozytywnie. Skoki Polaków w tym sezonie to fala euforii, wreszcie spełnili marzenia kibiców. Zespół Stefana Horngachera zrobił milowy krok w bardzo krótkim czasie. W dzisiejszych czasach nie jest to codziennością. Horngacher dał temu zespołowi impuls.

autor: Rozmawiali Przemysław Ofiara i Andrzej Lange zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: