SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport inne sporty sporty zimowe Wielka podróż Kamila Stocha. W 24 godziny na drugi koniec świata!

Wielka podróż Kamila Stocha. W 24 godziny na drugi koniec świata!

09.02.2017, godz. 02:00
Kamil Stoch
Kamil Stoch foto: EAST NEWS

24 godziny trwała podróż Kamila Stocha (30 l.) i jego kolegów z reprezentacji Polski do Azji. Od jazdy samochodem na trasie Zakopane - Warszawa przez loty samolotem do Helsinek i Nagoi aż po lądowanie w Sapporo w Japonii. Lider Pucharu Świata wystąpić ma we wszystkich czterech zaplanowanych konkursach Pucharu Świata w skokach narciarskich: w Sapporo (11 i 12 lutego) oraz w Pjongczangu w Korei (15 i 16 lutego). "Super Express" rozmawiał ze Stochem na lotnisku przed odlotem ekipy.

"Super Express": - Co będzie dla pana najważniejsze w tym azjatyckim cyklu?

Kamil Stoch: - Jadę tam, by realizować wcześniej przygotowany program startowy i podchodzę do tego jak do pracy, którą wykonuję z sercem, pasją i poniekąd z miłością. Natomiast na pewno nie lecę tam po to, by poznać obiekty olimpijskie czy utrzymać miejsce w klasyfikacji.

- Ale zachowanie prowadzenia chyba ma dla pana jakieś znaczenie?

- Nie ma żadnego. Chyba jestem już na to za stary (śmiech). Owszem, pozycja lidera jest nobilitacją, ale traktuję ją z uśmiechem. Nauczyłem się podchodzić do tego z dystansem, a już na pewno nie stawiam ambicji przed radością z tego, co robię.

- Czy forma jest bliska temu, co chciałby pan prezentować podczas mistrzostw świata?

- Uważam, że w tej chwili jestem w bardzo wysokiej dyspozycji, a moje skoki są na bardzo dobrym poziomie.

- A jednak ostatnio naciskają na pana Stefan Kraft i Andreas Wellinger.

- Ależ nie. Nie dzwonią do mnie, nie piszą... A że nie będę wymieniany jako faworyt numer jeden? Nie mam parcia na szkło czy na strony gazet, nie muszę być cały czas obecny w mediach.

- Rok temu było chyba zupełnie inaczej?

- Nie było tak kolorowo. Były nerwy, może też frustracja, wszystkiego po trochu. Teraz natomiast fizycznie i mentalnie czuję się bardzo dobrze. Nic mi nie przeszkadza, nic też nie dolega. Mogę skakać na wysokim poziomie i dobrze się bawić.

autor: Dariusz Chrabałowski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: