SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport inne sporty tenis Janowicz wyjaśnił, czemu zwyzywał dziennikarza. Chodzi o jego słowa z... 2014 roku!

Janowicz wyjaśnił, czemu zwyzywał dziennikarza. Chodzi o jego słowa z... 2014 roku!

05.07.2017, godz. 07:44
Jerzy Janowicz
Jerzy Janowicz foto: Super Express

W poniedziałek Jerzy Janowicz dobrze rozpoczął Wimbledon i w pierwszej rundzie pokonał Kanadyjczyka Denisa Shapovalova. Łodzianin nie byłby jednak sobą, gdy nie błysnął czymś poza tenisowymi umiejętnościami. Na pomeczowej konferencji prasowej jednego z dziennikarzy nazwał "mendą" i poprosił go o opuszczenie sali, a później przyznał, że powodem takich jego słów było zachowanie redaktora z... 2014 roku.

Jerzy Janowicz znany jest ze swojego impulsywnego charakteru i wielu emocjonalnych zachowań na korcie czy też poza nim. Podczas meczu pierwszej rundy Wimbledonu obyło się bez większych utarczek słownych z sędzią czy rywalem, czego nie można już niestety powiedzieć o konferencji prasowej po spotkaniu. Polski tenisista nazwał jednego z dziennikarzy "mendą" i poprosił o opuszczenie sali, a gdy ten się nie zgodził, sam wyszedł na zewnątrz pozostawiając zszokowanych przedstawicieli mediów.

Jego zachowanie było bardzo dziwne i tym samym znów udowodnił, że nie potrafi trzymać swoich nerwów na wodzy. Niedługo później starał się wyjaśnić, dlaczego w ogóle taka sytuacja miała miejsce. W rozmowie z portalem "Interia.pl" przyznał, że taka reakcja na obecność tego dziennikarza na konferencji była efektem słów, jakie ten wypowiedział... w 2014 roku.

- Jeśli mam być szczery, to osoba, z która dzisiaj miałem scysję, sprawiała mi bardzo wielki ból przez ostatnie cztery lata. Problem się zaczął trzy lata temu na Torwarze, gdy na konferencji prasowej w Pucharze Davisa ten dziennikarz zadał pytanie, które mnie zabolało. Szczególnie, że padło z ust człowieka, którego znałem całkiem dobrze. Wszystko miało miejsce po dwóch ciężkich meczach, gdzie przegraliśmy całe spotkanie z Chorwacją 1-3 po tym, jak przegrałem w pięciu setach mecz z Marinem Ciliciem, choć wcześniej prowadziłem w setach 2-0. To było bardzo zacięte starcie i mogło się skończyć równie dobrze w drugą stronę, bo to nie było tak, że dostaliśmy łomot, tylko to był mecz bardzo bliski. I nagle na konferencji pada pytanie: czy nie jesteście za słabi na Grupę Światową? To było pytanie niezwykle krzywdzące, tym bardziej po takim zaciętym meczu. I to w sytuacji, kiedy występ w Pucharze Davisa jest dla każdego z nas bardzo wyczerpujący, jest wtedy większa presja na zawodnikach, oczekiwania - żalił się Janowicz.

- Jeśli w taki sposób - moim zdaniem nieuzasadniony - krytykuje mnie ktoś, kogo znam, kto obracał się w moim towarzystwie, siedział z nami przy obiedzie czy kolacji, jeżeli taka osoba nagle zaczyna mnie mieszać z błotem, no to jest to bardzo bolesne. Nie wiem z czego to wynika i nie potrafię tego zdefiniować, ale pomiędzy sportowcami a dziennikarzami, ale też chyba zwykłymi ludźmi, wytwarza się jakaś taka wrogość. Jak dla mnie jest zdecydowanie za dużo zawiści, zdecydowanie za dużo zazdrości, a żyłoby się nam wszystkim Polakom lepiej, gdybyśmy się wzajemnie tolerowali i nie podkładali kłód pod nogi - dodał Janowicz.

Jak widać łodzianin ma swoje powody, natomiast jego słowa z tej rozmowy tylko potwierdzają, że w pewnych sytuacjach nie umie sobie radzić z presją i emocjami. A szczególnie absurdalnie zabrzmiało jego stwierdzenie o wrogości między sportowcami a dziennikarzami i zwykłymi ludźmi. Bo problemu z nimi nie mają inni zawodnicy, a przede wszystkim Janowicz.

autor: Maciej Wdowiarski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: