SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna ekstraklasa Adam Frączczak zjadł wafelka i trafił Lechię

Adam Frączczak zjadł wafelka i trafił Lechię

07.11.2016, godz. 02:00
Zjadł wafelka i trafił Lechię
Adam Frączczak zjadł wafla, którego kibice rzucili na płytę boiska,  i strzelił karnego Lechii foto: PRESS FOCUS

Piłkarze Lechii, remisując 1:1 z Pogonią, nie wykorzystali szansy na zdobycie mistrzostwa jesieni. Gospodarze bardzo szybko zdobyli gola, ale przed przerwą wyrównał Adam Frączczak (29 l.), który w trakcie wykonywania karnego... skonsumował wafelka rzuconego przez kibica Lechii z trybun.

- Podniosłem go i ugryzłem dwa razy, a resztę odrzuciłem - opowiadał o zabawnym zdarzeniu Frączczak. - Za bardzo nie mogłem przełknąć, bo z wysiłku miałem sucho w ustach. Dopiero po strzeleniu karnego napiłem się wody.

Decyzję o "jedenastce" sędzia podjął po konsultacji z asystentem. Piłkarze i kibice Lechii gwałtownie protestowali, ale powtórki telewizyjne wykazały, że arbiter miał rację.

- Maloca trafił kolanem w moją lewą nogę. Tak mocno, że miałem kłopoty z bieganiem jeszcze po przerwie - wyjaśnił faulowany Frączczak.

Podyktowania karnego nie mógł przeboleć trener Lechii Piotr Nowak.

- Sędzia główny nie może konsultować się z liniowym, czy był karny. Albo gwizdniesz od razu, albo nie gwizdniesz, szczególnie w takim momencie meczu - powiedział Nowak.

Tyle że przepisy wyraźnie mówią, że arbiter główny ma prawo konsultować decyzję z asystentem.

- Straciliśmy dwa punkty, a powinnismy rozstrzygnąć ten mecz jeszcze przed feralnym karnym - dodał Nowak.

Tu trzeba przyznać mu rację, bo w pierwszej połowie druga linia gospodarzy wspomagana przez Jakuba Wawrzyniaka zdominowała środek pola i stworzyła kilka świetnych sytuacji. Strzał Milosa Krasicia z kilku metrów insynktownie odbił Dawid Kudła, a Marco Paixao trafił w słupek.

Po przerwie Pogoń zagrała znacznie lepiej. Zestawiona eksperymentalnie - z powodu braku Jarosława Fojuta - linia obrony nie popełniała już prostych błędów. Natomiast gospodarze wraz z ubytkiem sił zaczęli razić niedokładnością. Najlepszą okazję miała Pogoń w 70. minucie, gdy po podaniu Frączczaka sam przed bramkarzem Lechii znalazł się Bułgar Spas Delew, ale minimalnie chybił. Dla Pogoni był to już szósty z rzędu ligowy mecz bez porażki.

autor: Jerzy Chwałek zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: