SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna ekstraklasa Aleksandar Prijović: Jeśli wkurzyłem kibiców Legii, to znaczy, że mnie kochali

Aleksandar Prijović: Jeśli wkurzyłem kibiców Legii, to znaczy, że mnie kochali

18.01.2017, godz. 07:36
Aleksandar Prijović, Legia Warszawa
foto: EAST NEWS

Aleksandar Prijović (27 l.) podpisał 4,5 letni kontrakt z PAOK Saloniki, choć jeszcze w grudniu wydawało się, że wyląduje w Chinach. To wtedy „Prijo” udzielił głośnego wywiadu „SE”, w którym oświadczył, że jego misja w Legii dobiegła już końca. Ostatecznie tak się stało, choć kierunek okazał się inny. Dlaczego PAOK? Jak zapamięta Legię? Czy nie czuje się jak ktoś, kto przyłożył działaczom Legii pistolet do głowy? O tym wszystkim Prijović opowiedział w pierwszym wywiadzie po odejściu z klubu.

„Super Express”: - Czemu dzwonię do Grecji, a nie do Chin? W grudniu mówiłeś, że to właśnie tam się wybierasz…
Aleksandar Prijo
vić: - Bo wtedy na to się zanosiło. Miałem ofertę z Chin, kiedy jednak do gry wszedł PAOK, sytuacja się zmieniła. Uznałem, że jednak lepiej kontynuować karierę w Europie, walczyć o wysokie cele, niż w tym momencie wyjechać do Chin. Poza tym, to co oferował PAOK opłacało się też bardziej Legii. Choć z Chin napływały informacje, że i oni podwyższą ofertę… Ale, jak mówię, od kiedy na horyzoncie był PAOK, zacząłem się mocno do niego przekonywać…


- Wciąż trochę dziwne, słysząc dookoła, że jednak miałeś obsesję na punkcie tych Chin…
- Gdybym miał aż taką obsesję na punkcie Chin, to pewnie dziś bym tam już był. Albo byłbym w… psychiatry ku załamany tym, że się nie udało. A jak słyszysz mam się całkiem dobrze i wcale nie jestem smutny (śmiech).


- Kuba Rzeźniczak zapytał wprost na Twitterze: dlaczego „Prijo” zamienił klub na gorszy?
- Nie potrzebuję używać nazwisk innych, żeby głośno mówić o sobie. Kubie życzę, żeby super spisywał się w roli kapitana i pomagał zespołowi. Nie musi martwić się o „Prijo”. A czy klub jest gorszy.... Każdy chwali swoich. Kibice Legii będą mówić, że najlepsza jest Legia, ci z PAOK-u, że PAOK, a Realu, że ich klub.


- Nie ma chyba co ukrywać, że w zmianie klubu chodziło o pieniądze…
- A ty jako dziennikarz po co pracujesz?


- Dla pieniędzy i satysfakcji, bo bardzo lubię mój zawód…
- Ja mam dokładnie tak samo. Kocham piłkę, chcę dawać ludziom przyjemność i sam ją czerpać. Jak mówię, PAOK przekonał mnie całym pakietem. Ekonomia też miała znaczenie, to oczywiste, ale nie tylko. Chodzi o ambitne cele sportowe, o bazę, która jest świetna, nie ustępuje klubom angielskim, o miasto, fajny klimat, bliskość do Serbii.


- Cele sportowe?
- Tak. PAOK ma ambicje walki o Ligę Mistrzów…


- Ale jesteście w połowie tabeli…
- Nie przyjechałem tu na chwilę, a na kilka lat. Stratę do czołówki możemy odrobić, mamy jeden mecz mniej niż rywale, a poza tym Legia też nieraz miała wielką stratę, a na przykład ostatnio skończyło się dubletem. O tego typu wyścigu wolę mówić po jego zakończeniu, a nie w trakcie.


- Kolejna niepewność: czy Grecy zapłacą ci to co obiecali? To nie będą wirtualne pieniądze?
- Kiedy szedłem do Turcji, słyszałem, że tam gdzie idę jest bardzo mało pieniędzy. Kiedy przychodziłem do Polski, mówiono mi, że u was połowa ligi nie płaci. Teraz słyszę, że w Grecji coś nie tak… Nie, serio, nie martwię się tym. Będzie dobrze.


- Wielu kibiców Legii ma ci jednak za złe za odejście, albo może bardziej jego styl. Czemu tej zimy, czemu wtedy, gdy złapałeś tak dobrą formę?
- Wiesz kiedy podjąłem decyzję o odejściu? W październiku. Wtedy gdy siedziałem na trybunach w meczu z Realem Madryt. To był dla mnie najgorszy moment w tym klubie. I już w październiku sygnalizowałem klubowi, że będę chciał odejść…


- Sporo było opinii, że wywiadem, który udzieliłeś w grudniu „SE”, spaliłeś w Legii wszelkie mosty. Nie bałeś się, że jak coś nie wyjdzie, to zostaniesz na lodzie?
- A widziałeś mnie kiedyś wystraszonego? „Prijo” nikogo i niczego się nie boi. Nie bałbym się nawet, gdybym wypadł z samolotu (śmiech).


- Pojawiły się jednak sugestie, że za ten wywiad możesz wylądować w rezerwach…
- Nie bałem się ani trochę, bo nikt z klubu nie powiedział mi w twarz, że coś takiego mi grozi. Byłem w kontakcie z działaczami Legii i nie słyszałem gróźb. Myślę, że to były medialne plotki.


- Chciałeś i odszedłeś, ale znów wracam do stylu: wielu potraktowało to jak przyłożenie pistoletu do głowy działaczom…
- Nikomu żadnego pistoletu nie przykładałem. Powtarzam: o chęci odejścia mówiłem już w klubie w październiku. Przecież Nikolić też mówił w wywiadzie, że niedługo odejdzie! Moim zdaniem byłbym nie fair, gdybym z taką deklaracją wyskoczył na dzień przed końcem okienka, a nie przed jego otwarciem. Legia miała i ma dużo czasu, aby znaleźć następcę. Żaden piłkarz nie jest większy niż klub. Legia doskonale radziła sobie przed Prijo, poradzi sobie również po mnie. Ale jeśli kibice Legii pomstują na mnie i moje odejście, to znaczy, że bardzo dobrze wykonałem pracę w tym klubie. Bardziej nienawidzi się tych, którzy byli kochani, niż tych, którzy byli obojętni. Ja dawałem 100 procent z siebie w każdym meczu. Nie mam sobie nic do zarzucenia. I wciąż mam nadzieję, że kibice będą mnie pamiętali za te 1,5 roku gry w klubie, a nie za ostatni miesiąc…

autor: Piotr Koźmiński zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: