SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna ekstraklasa Mioduski o sytuacji Magiery: Mam do niego zaufanie, planujemy nowy kontrakt

Mioduski o sytuacji Magiery: Mam do niego zaufanie, planujemy nowy kontrakt

11.08.2017, godz. 17:08
Dariusz Mioduski
Dariusz Mioduski foto: Super Express

Prezes i właściciel Legii, Dariusz Mioduski spotkał się z grupą dziennikarzy przed meczem z Piastem Gliwice. Sternik mistrza Polski poruszył bardzo wiele ciekawych wątków. – „Jazda” w Internecie z Jackiem Magierą była bez sensu. Trener ma moje pełne zaufanie. Planuję zresztą nowy kontrakt dla niego – przyznał szef Legii.

- Brak awansu do fazy play off Ligi Mistrzów musi być dużym rozczarowaniem…
Dariusz Mioduski: - Jest dużym rozczarowaniem, to prawda. Również pod względem finansowym. Straciliśmy potencjalne 3 miliony euro, a plan był taki, że play off to minimum. Robi nam się więc finansowa dziura. Mam nadzieję tylko, że nie będzie jeszcze powiększona brakiem awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Ale nie! Tego nawet do siebie nie dopuszczam. Awansujemy.

- A jaki jest pomysł na zasypanie tej dziury, która już istnieje?
- Muszę dołożyć ze swoich. Innych źródeł finansowania nie ma.

- Niedawno publicznie poparł pan Jacka Magierę. To było bardziej potrzebne jemu, czy to był przekaz dla kibiców?
- Bardziej dla kibiców, bo Jacek wie, co myślę o nim i jego pracy. A „jazda” po nim, ta cała krytyka, była bez sensu. Dlatego postanowiłem napisać publicznie, że ma moje pełne poparcie.

- A gdybyście – odpukać – nie weszli do fazy grupowej Ligi Europy? To go pan zwolni czy nie?
- Nie zwolnię. Ale do fazy grupowej Ligi Europy i tak wejdziemy.

- Co w takim razie z nowym kontraktem Magiery?
- Mamy to w planach, wstępne dyskusje już były. Na ile podpiszemy? Tego jeszcze nie wiem. Ale chciałbym, aby miał taką umowę, która da mu komfort pracy.

- Co ze wzmocnieniami? Może ktoś jeszcze przyjść?
- Tak. Liczę na pozyskanie środkowego obrońcy. Najprawdopodobniej będzie to piłkarz zza granicy.

- Michał Pazdan będzie mógł odejść?
- Na pewno nie za 1,5 miliona euro, zwłaszcza nie po tym co się stało z Czerwińskim (kontuzja i operacja, red.). Jeśli ktoś wyłoży tyle ile Pazdan ma w klauzuli, czyli 2,5 mln euro, to nie będę miał wyjścia, ale poniżej tej kwoty nie zamierzam go sprzedawać. Oczywiście, wcześniej można było dyskutować, nie kłóciłbym się o każde 100 tysięcy euro, ale nie w tej sytuacji.

- Jak pan ocenia wzmocnienia?
- Bardzo pozytywnie. Sadiku ma to coś, będzie strzelał gole...

- Prezes Lecha Poznań chciał się założyć, że królem strzelców będzie Christian Gytkjaer. Może pan się założy, że Sadiku?
- A niech trzech z Lecha będzie na pierwszym miejscu wśród strzelców! Byle mistrzem Polski była Legia. Tylko to mnie interesuje!

- Lech to najgroźniejszy rywal dla Legii?
- Tak. Moim zdaniem to będzie wyścig Legia – Lech.

- Tylko że inne zespoły już na kanapie w czwartek, bo poodpadały z pucharów, a Legia…
- A Legia na trzech frontach. Dlatego będę tu twardy: jeśli będziemy grali w Europie w czwartek, to będę się domagał, aby Legia grała mecz ligowy w poniedziałek. Niedziela? Nie ma mowy!

- A jak się ktoś nie zgodzi?
- To będę ostro wyrażał swoje niezadowolenie. Publicznie. Gra w Europie to wartość dla polskiej piłki i trzeba pucharowiczom pomagać.

- Wracając do wzmocnień. Pasquato wypali?
- Będzie tu bardzo dobrze grał. Jestem o tym przekonany.

- A Berto? Czy Legia zawsze musi kupować grubasów?
- Takiego gracza jak Berto, z takim kodem genetycznym, nie było w tej lidze od czasów Vadisa.

- A musiał się tak zapuścić?
- Na początku grał w Nottingham, potem zmienił się trener, odstawiony piłkarz załamał się trochę, odpuścił. Tylko że gdyby był w pełni formy, to byłby poza naszym zasięgiem. To jest generalnie problem. Tak samo z napastnikami. Proszę mi znaleźć piłkarza, który 1 lipca jest gotowy do gry. No przecież w poważnych ligach dopiero się rozkręcają wtedy. Byłem teraz na spotkaniu z przedstawicielami europejskich klubów. Gdy im mówiłem, że gramy już 11. mecz, to się za głowy łapali. To też problem naszej piłki. My musimy być gotowi wtedy, gdy większe firmy dopiero wrzucają drugi bieg.

- Pogodzicie walkę w Lidze Europy z polską ligą?
- Musimy. Europa jest dla nas ważna. Musimy tam grać, budować markę, zdobywać punkty. Jeśli wejdziemy do fazy grupowej LE, to celem będzie awans. Nie ma innej możliwości.

- Wracając do personaliów. Co z Guilherme? Podpisze nowy kontrakt czy nie?
- Guilherme musi się skupiać na grze, a nie na kontrakcie. Gdyby grał fenomenalnie, to miałbym problem, a tak to problem ma on, a nie ja. Piłkarz, który ma przebłyski, ale nie robi różnicy, a w tym momencie Guilherme nie robi, nie może zarabiać tyle co zawodnik, który różnicę robi. Generalnie piłkarze mają taką mentalność: jak zagra dobre pół sezonu, to chętnie rozmawiałby o podwyżce. Ale gdy gra przeciętnie, to wtedy o obniżce nie ma mowy, bo przecież ma kontrakt!

- Wspomniał pan, że trzeba będzie szukać oszczędności. Gdzie?
- Najlepiej na kontraktach piłkarzy, którzy nie mają w klubie przyszłości. Rocznie utrzymywanie piłkarzy nie wnoszących nic do zespołu kosztuje nas kilka milionów.

- Kilka to i trzy, i osiem…
- No to bliżej ośmiu.

- Z kim chciałby pan rozwiązać?
- Na przykład Laangil. On tu nie będzie grał, mam nadzieję, że ten kontrakt szybko uda się rozwiązać.

- A Masłowski?
- Też.

- Podobno chciał odejść, żądał jedynie wypłaty 2-3 pensji…
- To nieprawda. Ma jeszcze dwuletni kontrakt i chciał, abyśmy my wypłacili większą jego część.

- A co z nazwą stadionu? Wciąż nie ma sponsora…
- Nie chcę zapeszać, ale coś się dzieje. Może do końca roku uda się podpisać umowę. Ale aby była długoterminowa, musi być korzystna dla Legii. Jeśli kwota miałaby być niska, to wolę nie podpisywać wcale. Nie będę deprecjonował naszego produktu.

- A co pan myśli o nowej umowie Ekstraklasy z Lotto?
- Nie znam wszystkich szczegółów, ale… zastanawiałem się czy sam tego miejsca nie wykupić (śmiech).

- Miał pan ostatnio propozycje odsprzedania Legii?
- Nie zamierzam jej sprzedawać.

- A udziałowiec mniejszościowy?
- Tu zawsze jestem owarty, ale pod warunkiem, że nie zmieniałoby to modelu funkcjonowania klubu, mojej filozofii. Choć będę ostrożny, bo byłem już w układzie wspólniczym i nie najlepiej to wyszło.

- To podsumowując: ewentualny brak gry w pucharach, w sensie fazy grupowej, będzie finansowym tąpnięciem dla klubu?
- Powiem tak: Legia się nie zawali, ja gwarantuję stabilizację klubu. Ale nie wyobrażam sobie porażki z Sheriffem.

Skandal! UEFA chce ukarać Legię za powstańczą oprawę! [ZDJĘCIA]

Wielka kasa na oprawy kibiców Legii Warszawa! [GALERIA]

Mateusz Szwoch nie pograł sobie w Legii. Znów trafił do Arki

autor: Piotr Koźmiński zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: