SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna ekstraklasa Dariusz Mioduski pozbędzie się Bogusława Leśnodorskiego? Może wykupić jego udziały

Dariusz Mioduski pozbędzie się Bogusława Leśnodorskiego? Może wykupić jego udziały

03.10.2016, godz. 08:42
Bogusław Leśnodorski, Dariusz Mioduski
Bogusław Leśnodorski, Dariusz Mioduski foto: Super Express

Legia Warszawa coraz bardziej pogrąża się w konflikcie właścicieli. Dariusz Mioduski ma zupełni inny pomysł na prowadzenie klubu niż Bogusław Leśnodorski i Maciej Wandzel. Choć ta dwójka czuje się pewnie, to do pierwszego biznesmena należy większościowy pakiet akcji klubu. W umowie między trójką jest też zapis, który pozwala Mioduskiemu zaszachować innych.

Wydawało się, że Legia Warszawa wreszcie jest dobrze zarządzana. Wyobrażenie o relacjach Dariusza Mioduskiego, Bogusława Leśnorskiego i Macieja Wandzla było wręcz sielankowe. Teraz okazuje się jak bardzo zamydlone oczy mieli wszyscy, którzy tak sądzili. Wygląda na to, że Mioduski od dawna nie mógł porozumieć się ze wspólnikami i od zeszłego tygodnia do mediów docierają informacje według, których to może być koniec tego trzyosobowego projektu. W najkorzystniejszej sytuacji wydaje się być Mioduski, który ma większość udziałów w Legii.

Gdy w styczniu 2014 roku został partnerem Leśnodorkiego, przejął 80 procent akcji klubu. Jakiś czas później do dwójki dołączył Maciej Wandzel, który odkupił od Mioduskiego 20 procent, ale to wciąż członek zarządu organizacji European Clubs Associations miał większość. Mimo wszystko zgodził się na partnerskie zarządzanie klubem. Teraz jednak przestało mu się to podobać. Wszystko wyszło na jaw po tym jak UEFA nałożyła na Legię kolejną karę za zachowanie kibiców. Mioduski nie chce już dialogu z ludźmi, którzy rujnują klub, a Leśnodorski wciąż opowiada się po stronie fanów. Dlatego też pierwszy z nich złożył w zeszły czwartek wniosek o rozwiązanie zarządu klubu. Jeśli miałby być on wiążący, to musi poprzeć go któryś z pozostałych właścicieli, ale na to się nie zapowiada. Portal sport.pl odkrył, że w umowie jest zapis o tym, że Mioduski może wykupić akcje, któregoś ze wspólników lub obu. Informacja ta potwierdzona jest przez obie strony sporu. Nie wiadomo jaka kwota została zapisana w kontrakcie, ale wydaje się, że większościowy udziałowiec niedługo z tego zapisu skorzysta, a wtedy najprawdopodobniej z trójki wspólników zostanie tylko jeden.

autor: Jakub Waśko zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: