SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna ekstraklasa Flavio Paixao: Zwycięstwa świętuję żurkiem

Flavio Paixao: Zwycięstwa świętuję żurkiem

27.10.2016, godz. 07:49
Flavio Paixao
Flavio Paixao foto:

Flavio Paixao (32 l.) jest najlepszym strzelcem Lechii w tym sezonie i to w dużej mierze jemu gdańszczanie zawdzięczają fakt, że są liderem. Portugalczyk celuje nie tylko w tytuł mistrzowski, ale także koronę króla strzelców. Flavio rozegrał ostatnio setny mecz w Ekstraklasie (36 goli), a od momentu przyjazdu do Polski nie opuścił ani kolejki!

"Super Express": - Lechia jest liderem, ale niedawny mecz prawdy z Legią przegrała 0:3. Czy to nie oznacza, że mistrzostwo to jednak dla was jeszcze za wysokie progi?

Flavio Paixao: - Skreślanie nas po jednym nieudanym meczu byłoby śmieszne. To jakby powiedzieć, że Manchester City po porażce 0:4 z Barceloną nie jest w stanie walczyć o czołowe miejsca w poważnych rozgrywkach. Mecz w Warszawie nam nie wyszedł, pewnie kilka spotkań w tym sezonie przegramy, ale większość kończy się po naszej myśli. Lechia jest poważnym kandydatem do tytułu, choć sezon jest bardzo długi i najważniejsza będzie forma po podziale na grupy.

- Rozegrałeś ostatnio setny mecz w Ekstraklasie, nie opuściłeś ani jednej kolejki od momentu przyjazdu do Polski. Skąd to żelazne zdrowie? Masz jakiś sekret w tym względzie?

- Pozytywne nastawienie do życia i zdrowe jedzenie. Odrzucam wszystko, co negatywne, nie chcę żadnych złych emocji. Dzięki temu mam czystą głowę, a dzięki zdrowemu odżywianiu ciało funkcjonuje jak trzeba. Nieraz koledzy pytali, jak to robię, że nie mam kontuzji. No właśnie tak: dużo uśmiechu, szpinak i brokuły. To moja tajemnica (śmiech).

- Czyli polską kuchnię omijasz? Bo do lekkich nie należy.

- Czasem robię wyjątek, jak po ostatnim meczu z Piastem. Zdarza mi się zwycięstwo świętować żurkiem. Dla mnie to polska potrawa numer jeden.

- Ostatnie zwycięstwo dedykowałeś zmarłemu wujkowi. Podobno bardzo przeżyliście jego odejście...

- Bardzo, bo był dla mnie i dla Marco jak starszy brat. Dużo nam pomógł, bo sam grał w piłkę. Walczył z rakiem, choć lekarze już od pół roku mówili, że nic nie da się zrobić. Odszedł, mając ledwie 46 lat.

- Wracając do piłki. Który z tych stu meczów w lidze, był dla ciebie najlepszy?

- Ten na stadionie Lechii, ale jeszcze w barwach Śląska, gdy strzeliłem cztery gole.

- Przed wami derby z Arką. To szczególne wydarzenie?

- Pewnie dla kolegów, którzy grają tu dłużej ,tak, ale ja traktuję to spotkanie jako okazję do zgarnięcia kolejnych trzech punktów w drodze po tytuł. I jeśli się da - po koronę króla strzelców, choć wiem, że w Lechii jest drugi taki, który myśli o tym samym. Ma na imię Marco (śmiech).

autor: Rozmawiał Piotr Koźmiński zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: