SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle
Sport piłka nożna ekstraklasa "Kolejorz" zatrzymany w Płocku. Wisła wykorzystała liczebną przewagę

"Kolejorz" zatrzymany w Płocku. Wisła wykorzystała liczebną przewagę

23.07.2017, godz. 17:25
Christian Gytkjaer, Lech Poznań
Christian Gytkjaer, napastnik Lecha Poznań w meczu z Sandecją Nowy Sącz. foto: CYFRA SPORT

W pierwszym niedzielnym meczu 2. kolejki Ekstraklasy Wisła Płock pokonała na własnym stadionie Lecha Poznań 1:0. "Nafciarze" od 49. minuty grali z przewagą jednego piłkarza, bo czerwoną kartkę obejrzał Abdul Tetteh. Wykorzystali to po 17 minutach gry. Ładnym strzałem zza pola karnego popisał się Dominik Furman.

To nie było wielkie widowisko. Piłkarzom nie można było odmówić ambicji i woli walki, ale za to piłkarskich walorów nie pokazali zbyt wiele. Z pierwszej połowy warto wspomnieć jedynie o strzale Arkadiusza Recy, który wyjątkowo został ustawiony na prawym skrzydle. Lewonożny zawodnik zszedł na swoją lepszą nogę i uderzył z dystansu, a kapitalną interwencją popisał się Jasmin Burić.

Po przerwie poziom gry się nie podniósł, ale w końcu pojawiły się emocje. W 49. minucie pan Paweł Gil wyrzucił z boiska Abdula Tetteha, który ostro sfaulował jednego z rywali. Trenerzy i zawodnicy Lecha mieli pretensje do arbitra, ale Ghańczyk dobrze wiedział, że zasłużył na czerwień. Goście próbowali potem wymusić na Gilu, by ten wyrównał siły na boisku i dlatego prezentowali swoje umiejętności aktorskie. Na grze w piłkę skupił się natomiast Dominik Furman, który w 66. minucie meczu przeprowadził indywidualną akcję, uderzył sprzed pola karnego i zdobył gola. Silny strzał wpadł do siatki po rękach Buricia, który nie zachował się poprawnie przy tej akcji.

Lech starał się wyrównać, ale z powodu osłabienia miał mniej ofensywnych możliwości. Wisła broniła się całkiem dobrze. Dopiero w końcówce było gorąco, ale z reguły w ostateczności radzili sobie defensorzy z Płocka. Nawet jeśli nie dawali rady powstrzymać akcji Lecha i goście oddawali strzał, to wszystkie one były niecelne. "Kolejorz" w całym spotkaniu tylko raz zatrudnił Seweryna Kiełpina.

Wisła zdobyła komplet oczek, rehabilitując się za porażkę z Lechią, a Lech wciąż pozostaje bez zwycięstwa w lidze. Tydzień temu zremisował u siebie z Sandecją 0:0.

Wisła Płock – Lech Poznań 1:0 (0:0)

Bramki: Dominik Furman 66

Żółte kartki: Arkadiusz Reca, Patryk Stępiński, Mikołaj Lebedyński, Damian Rasak - Rafał Janicki

Czerwona kartka: Abdul Tetteh 49 (za faul)

Wisła: Kiełpin 3 – Stefańczyk 3, Szymiński 3, Byrtek 4, Stępiński 3 – Merebashvili 2 (73. Pirvulescu), Furman 4, Rasak 3, Wlazło (22. Lebedyński 3), Reca 4 (86. Varela) - Biliński 2

Lech: Burić 1 – Gumny 3, Janicki 2, Dilaver 3, Kostevych 4 – Rakels 1 (60. Trałka 1), Majewski 2, Tetteh 1, Radut 2, Situm 2 (60. Gajos 2) – Nielsen N. 1 (60. Gytkjaer 2)

autor: Dominik Kania zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: