SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna ekstraklasa Legia Warszawa tym luksusowym autokarem mknie po mistrzostwo Polski [ZDJĘCIA]

Legia Warszawa tym luksusowym autokarem mknie po mistrzostwo Polski [ZDJĘCIA]

23.12.2016, godz. 07:38
W luksusach zawiezie Legię po mistrzostwo
W luksusach zawiezie Legię po mistrzostwo foto: Piotr Grzybowski/Super Express

Takiego autokaru, jakim podróżują piłkarze Legii Warszawa, nie ma żadna drużyna w Ekstraklasie. Trzyosiowa, wydłużona scania to dom na kółkach. Jego wnętrze zostało urządzone według wskazówek ówczesnego trenera legionistów Henninga Berga (47 l.).

W autokarze Legii zamiast 59 foteli zostało zamontowanych tylko 39 - za to luksusowych, skórzanych. Znalazło się miejsce na stoliki, kuchenkę mikrofalową i ekspres do kawy.

- O DVD nie wspominam, to standard. Piłkarze najbardziej lubią oglądać polskie komedie - "Kiler", "Chłopaki nie płaczą", "Poranek Kojota", a ostatnio hitem jest "Pitt Bull. Nowe porządki". Nawet ci, którzy nie znają polskiego, nie odrywają oczu od ekranów - opowiada Piotr Rudnicki (32 l.), który od dwóch i pół roku wozi legionistów.

Nie zabrali prezesa

- Stanisław Czerczesow był maniakiem punktualności. Kiedyś na obozie na Malcie odjechaliśmy z hotelu na trening bez prezesa, bo spóźnił się dwie minuty. Jacek Magiera jest bardziej elastyczny, ale również nie toleruje spóźnień. Z kolei Besnik Hasi uwielbiał kawę. Jeszcze dobrze nie usiadł na miejscu, a ekspres już pracował - dodaje kierownik Legii Konrad Paśniewski (40 l.).

Autokar wszędzie towarzyszy piłkarzom Legii. Nawet jeśli drużyna na mecz w Lidze Mistrzów leciała samolotem, to klubowy autobus jechał ze sprzętem. - Najdłuższą trasę zrobiłem do Madrytu - 3200 kilometrów w jedną stronę. A najciekawiej było, kiedy zimą miałem dojechać na Maltę. Z Sycylii przeprawiałem się promem, był sztorm, 8 w skali Beauforta. Trzy dni stałem w porcie, a chłopaki na miejscu czekały na sprzęt - wspomina Piotr Rudnicki.

Kierowca Legii długo nie zapomni też ostatniego wyjazdu do Płocka. - Nie mogliśmy wyjechać z klubowego parkingu, bo kibice Wisły rzucili pod koła szaliki Legii i zapowiedzieli, że nas przepuszczą, jeśli po nich przejedziemy. Nie zgodziliśmy się. Dopiero interwencja policji utorowała nam drogę - opowiada.

- A kiedy wracaliśmy z Superpucharu Polski z Poznania, gonili nas kibice Lecha z Konina. Na stacji benzynowej nas doścignęli. Trochę pokrzyczeli, rzucili parę butelek, a potem... robili sobie zdjęcia z piłkarzami - śmieje się Paśniewski.

Najweselej jest na końcu

W autokarze Legii centrum dowodzenia jest w ostatnim rzędzie, gdzie siedzą Radović, Hlousek i Jodłowiec. Przed nimi z lewej strony przy stoliku są Rzeźniczak i Broź, a z prawej Kucharczyk, Bereszyński i Kopczyński. Tam jest najweselej, tam inicjowane są śpiewy po zwycięstwach. Na środku pojazdu, przy ekspresie swoje miejsca mają Odjidja-Ofoe i Cierzniak, przed nimi podróżowali Nikolić i Prijović, a sami siedzą Malarz i Pazdan.

- W autokarze spędzamy tyle czasu, że to nasz drugi dom. Każdy musi się w nim dobrze czuć. Jak podróżujesz, tak potem grasz - mówi kierownik mistrzów Polski.

autor: Marcin Szczepański zobacz inne artykuły tego autora
Piotr Dobrowolski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: