SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna ekstraklasa Legia Warszawa wygrała z liderem Ekstraklasy. Jagiellonia Białystok bez szans

Legia Warszawa wygrała z liderem Ekstraklasy. Jagiellonia Białystok bez szans

18.11.2016, godz. 22:21
Vako Kazaiszwili, Miroslav Radović, Guilherme, Legia Warszawa
foto: CYFRA SPORT

W piątek w Białymstoku odbył się mecz zapowiadany jako hit szesnastej kolejki Ekstraklasy. Tamtejsza Jagiellonia, lider ligi, podejmowała mistrza Polski Legię Warszawa. Po końcowym gwizdku w lepszych humorach byli przyjezdni. Podopieczni Jacka Magiery rozegrali dobre spotkanie i pewnie pokonali Jagę.

Mecz Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa przyciągnął na stadion niemal komplet widzów. Trudno się temu dziwić z kilku powodów. Po pierwsze podopieczni Michała Probierza grają w tym sezonie bardzo efektownie, a co ważniejsze - również efektywnie. Na półmetku sezonu zasadniczego "Duma Podlasia" przewodziła ligowej stawce z trzydziestoma punktami na koncie i wyprzedzała piątkowego przeciwnika o osiem "oczek". Po drugie do Białegostoku przyjechał mistrz Polski. A po trzecie Legia to drużyna znienawidzona w stolicy Podlasia i wygrana z nią jest dla tamtejszych kibiców ważniejsza niż każda inna.

Od samego początku hitowego starcia szesnastej serii gier Ekstraklasy obie drużyny skupiały się przede wszystkim na tym, żeby gola nie stracić. Trenerzy, zestawiając wyjściowe składy, doskonale zdawali sobie sprawę, że jakikolwiek gol dla rywali może okazać się nie do odrobienia. Przez długi czas żadna z ekip nie była w stanie stworzyć sobie klarownej okazji. Aż przyszła trzydziesta dziewiąta minuta i rzut rożny dla przyjezdnych. Piłkę ustawił Vadis Odjidja-Ofoe i podał do Miroslava Radovicia. Serb świetnie odegrał do Guilherme, a ten strzałem w długi róg pokonał Mariana Kelemena. Oszołomiona Jagiellonia nie była w stanie przed przerwą choćby zagrozić bramce Arkadiusza Malarza w odpowiedzi i to Legia zeszła do szatni w lepszych humorach.

Niedługo po wznowieniu gry Jaga była bliska wyrównania. Piłka wpadła nawet do siatki przyjezdnych, ale po drodze na spalonym znalazł się Taras Romanczuk i asystent musiał podnieść chorągiewkę. Odpowiedź warszawian była wręcz piorunująca. Odjidja-Ofoe wziął na siebie ciężar gry, i zdecydował się na strzał z około szesnastego metra. Piłka po odbiciu od słupka zatrzepotała po raz drugi w piątek w bramce Jagiellonii. Do końca rywalizacji mistrzowie Polski kontrolowali boiskowe wydarzenia i pewnie dowieźli trzy bardzo ważne punkty do ostatniego gwizdka pana Bartosza Frankowskiego. Na dobicie w ostatniej minucie trafił jeszcze Aleksandar Prijović, a na otarcie łez dla gospodarzy Taras Romanczuk. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się zwycięstwem mistrza 3:1, czwartego gola dołożył Michał Kucharczyk. Białostoczanie wciąż są liderami, ale jeśli Lechia Gdańsk wygra swoje spotkanie, to odskoczy piłkarzom Probierza na trzy "oczka". Legia jest trzecia i do prowadzącej dwójki traci pięć punktów.

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa 1:4 (0:1)
Bramki: Taras Romanczuk 90 - Guilherme 39, Vadis Odjidja-Ofoe 62, Aleksandar Prijović 90, Michał Kucharczyk 90

Jagiellonia: Kelemen - Grzyb, Runje, Guti, Tomasik - Frankowski (74. Mystkowski), Góralski (57. Szymański), Romanczuk, Chomczenowski - Wasiljew (57. Świderski), Cernych

Legia: Malarz - Bereszyński, Rzeźniczak, Pazdan, Hlousek - Kopczyński, Odjidja-Ofoe - Guilherme, Kazaiszwili (65. Kucharczyk), Radović (86. Hamalainen) - Nikolić (76. Prijović)

Żółte kartki: Góralski, Mystkowski - Kopczyński

autor: Jakub Waśko zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: