SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna ekstraklasa Legia wygrała w Gdyni i depcze po piętach Jagiellonii i Lechii

Legia wygrała w Gdyni i depcze po piętach Jagiellonii i Lechii

11.02.2017, godz. 22:37
Tomasz Jodłowiec, Legia Warszawa
foto: EAST NEWS

To nie był ładny i efektowny mecz, ale w Warszawie chyba nikt specjalnie nie będzie się tym martwił. Legia wymęczyła zwycięstwo 1:0 z Arką w Gdyni i depcze po piętach Lechii Gdańsk oraz Jagiellonii Białystok, które w niedzielę zmierzą się w starciu na szczycie LOTTO Ekstraklasy. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył dla "Wojskowych" Tomasz Jodłowiec.

Dla gości to był typowy mecz z cyklu: "zagrać, wygrać, zapomnieć". Jeszcze na długo przed pierwszym gwizdkiem było wiadomo, że w Gdyni Legia może mieć spore problemy. Co prawda wszelkie statystyki przemawiały za zespołem Jacka Magiery, ale na boisku wcale nie widzieliśmy tak zdecydowanej przewagi "Wojskowych".

Owszem, dominowali. Owszem, mieli przewagę w posiadaniu piłki. Ale to Arka mogła się bardziej podobać, bo umiejętnie wykorzystywała błędy rywali bardzo groźnie ich kontrując. Podopiecznym Grzegorza Nicińskiego cały czas jednak czegoś brakowało. A to niezbyt dokładne dośrodkowanie, a to kiks przy prowadzeniu piłki, a to nieczyste trafienie w piłkę przy strzale. Arkadiusz Malarz nie miał więc wiele roboty, podobnie zresztą jak jego vis-a-vis Konrad Jałocha. W pierwszej połowie golkiper gospodarzy został zmuszony do wysiłku tylko raz - gdy musiał się schylić po piłkę leżącą w jego bramce po strzale Tomasza Jodłowca.

To właśnie środkowy pomocnik Legii był chyba najjaśniejszą postacią mistrzów Polski. Co prawda na początku zaliczył kilka groźnych strat w środku pola, ale gdy już złapał rytm, był nie do zatrzymania. Znów przypominał dobrze znany kibicom "Wojskowych" czołg, który rozbijał rywali w poprzednim sezonie. Odbierał, rozgrywał, a wreszcie strzelił gola i był bliski asysty - wyglądał naprawdę dobrze. Warto zaznaczyć, że asystę przy jego trafieniu zaliczył debiutujący w Legii w oficjalnym meczu Tomas Necid.

A druga połowa? Zupełnie bez historii. Goście chcieli przejść przez ten mecz bez specjalnego wysiłku oszczędzając chyba siły na czwartkowe starcie z Ajaksem Amsterdam. Od ok. 70. minuty bronili jednobramkowego prowadzenia i ta zachowawczość mogła się zemścić, bo w końcówce doskonałe sytuacje mieli Dariusz Formella i Adam Marciniak. Żaden jednak do bramki nie trafił, a Legia zdobyła trzy punkty na trudnym terenie i depcze po piętach Jagiellonii Białystok i Lechii Gdańsk. Mistrzowie Polski tracą do nich już tylko punkt i z uwagą będą śledzić jutrzejszy mecz na szczycie LOTTO Ekstraklasy pomiędzy liderem a wiceliderem.

ARKA GDYNIA - LEGIA WARSZAWA 0:1

Bramki: Jodłowiec 40

Żółte kartki: Marcjanik, Hofbauer - Guilherme

Arka: Jałocha - Socha, Sobieraj, Marcjanik, Marciniak - Da Silva, Łukasiewicz (62. Kakoko), Hofbauer, Bożok (62. Formella) - Szwoch (76. Trytko) - Barisić

Legia: Malarz - Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hlousek - Kopczyński, Jodłowiec - Radović, Odjidja-Ofoe, Kazaiszwili (76. Guilherme) - Necid (88. Hamalainen)

RELACJA NA ŻYWO Strona odświeża się automatycznie co 35 sekund
False 3093 False 1 2017-02-11 20:15:00 True 35
autor: Maciej Wdowiarski zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: