SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna ekstraklasa Vamara Sanogo: LEGIA to większe możliwości niż LECH [ZDJĘCIA]

Vamara Sanogo: LEGIA to większe możliwości niż LECH [ZDJĘCIA]

24.01.2017, godz. 19:09
Vamara Sanogo
Vamara Sanogo jeszcze w barwach Zagłębia Sosnowiec foto:

Jeszcze kilka miesięcy temu nikt go w Polsce nie znał. Vamara Sanogo (22 l.) przed przyjazdem do naszego kraju miał bardzo marne CV, ale w Zagłębiu Sosnowiec odnalazł się na tyle, że wyrósł na jedną z gwiazd pierwszej ligi. Francuz grał tak dobrze, że tej zimy mógł wybrać: Lech Poznań czy Legia Warszawa. – Nie miałem wątpliwości, projekt Legii wydał mi się większy i ciekawszy niż ten Lecha – mówi nam Vamara Sanogo, nowy piłkarz stołecznego klubu.

„Super Express”: - Gdyby kilka miesięcy temu ktoś ci powiedział, że zagrasz w Legii, to…

Vamara Sanogo: - Poprosiłbym go, żeby przestał kłamać. Jestem młody, mam niecałe 22 lata, ale za sobą sporo negatywnych doświadczeń w piłce. W FC Metz, gdzie zaczynałem, wszystko źle się skończyło, potem nie miałem przez rok klubu, nie wyszły mi testy w kilku zespołach, w końcu trafiłem do niższych lig angielskich. Miałem pod górkę, bo i kontuzje się trafiały, i te problemy, o których wspomniałem. W pewnym momencie, właśnie po odejściu z Metz, w ogóle przestałem grać w piłkę. Poszedłem do pracy, starszy brat ma firmę, która kładzie światłowody – pod telewizję, pod telefony i tak dalej. Zostałem jego asystentem i tak zarabiałem na życie. Na szczęście potem trafił się ten wyjazd do Anglii i choć łatwo tam nie było, to powolutku zaczęło się to układać. No, a od momentu przyjazdu do Polski to już w ogóle moje piłkarskie życie tak przyspieszyło, że do tej pory nie mogę w to uwierzyć.

- No właśnie. Przyjeżdżałeś tu jako anonim, a po kilku miesiącach walczyły o ciebie dwa najlepsze polskie kluby. Szczerze: w sumie ile miałeś ostatnio ofert?

- Takie konkretne, to dwie. Z Lecha i Legii.

- I długo się wahałeś?

- Nie, praktycznie ani przez moment. Wiem, że Legia i Lech to dwa największe polskie kluby, więc zainteresowanie z obu stron to bardzo przyjemna rzecz. Ale… projekt Legii wydał mi się jednak większy, ciekawszy, taki, który może mi dać więcej. Niedawno Liga Mistrzów, teraz Liga Europy. Trafiam do klubu, w jakim jeszcze nie grałem. Poza tym, znałem z pracy w Sosnowcu trenera Jacka Magierę i jego osoba też miała wielki wpływ na moją decyzję. Przez krótki czas bardzo dużo się u niego nauczyłem i dla mnie przenosiny do Warszawy to jakby druga część tej nauki. Pan Magiera to świetny trener i superczłowiek. Przy kimś takim na pewno dużo zyskam.

- To kiedy po raz pierwszy usłyszałeś, że Legia cię chce?

- Ta dobra nowina zastała mnie po zakończeniu rundy jesiennej, w Paryżu, u rodziny. Zadzwonił mój menedżer i powiedział, że jest konkretne zainteresowanie ze strony Legii. Szczerze? Nie bardzo mu uwierzyłem na początku. Na szczęście okazało się to prawdą.

- Jaki mecz uważasz za swój najlepszy do tej pory? Taki, który chciałbyś powtórzyć w Legii?

- Zdecydowanie ten z Podbeskidziem, wygraliśmy tam 5:4, a ja strzeliłem dwa gole i zaliczyłem asystę. O tak! Coś takiego chciałbym pokazać kibicom Legii. Nie w każdy weekend bierze się udział w tak szalonym meczu. Tam było wszystko. Walka, technika, gole, dramaturgia…

- Część kibiców Legii cieszy się, że klub pozyskał utalentowanego gracza, ale część kręci też nosem, bo wolałaby kogoś z głośnym nazwiskiem. Nie masz obaw, że Legia to dla ciebie jednak za wysokie progi?

- Nie, obaw nie mam żadnych. Jestem nastawiony bardzo pozytywnie. Chcę pokazać, że zasłużyłem na zaufanie, jakim obdarzyła mnie Legia. Nie chcę być statystą, zamierzam poważnie powalczyć o miejsce w składzie.

- Pytanie kiedy, bo niedługo przejdziesz zabieg stawu kolanowego…

- Nie znam jeszcze dokładnej daty zabiegu, ale ma to nastąpić bardzo szybko. Potem rehabilitacja i powrót. Plan jest taki, żeby dołączyć do zajęć z zespołem jeszcze przed końcem sezonu, a walkę o pierwszy skład zacząć od lata.

- Na kim się wzorujesz, kogo podpatrywałeś?

- Piłkarzem, który wbił mi się w dzieciństwie w pamięć, jest Didier Drogba. Dla mnie gracz kompletny. Strzela, walczy, egzekutor i wojownik – wszystko w jednym.

- Wskazałeś go również dlatego, że ty też pochodzisz z Wybrzeża Kości Słoniowej?

- W pewnym sensie tak, choć głównie ze względu na umiejętności.

- Podobno przed przyjazdem do Polski z naszych piłkarzy znałeś tylko Lewandowskiego?

- Lewandowskiego i Grosickiego. O samym kraju wiele nie wiedziałem, ale oczywiście zanim przyjechałem do Sosnowca, to sporo o nim w necie poczytałem. Generalnie muszę powiedzieć, że trafiłem wspaniale. W Zagłębiu przyjęto mnie super, i drużyna i wszyscy dookoła. Dzięki ich postawie moja aklimatyzacja w Polsce była o wiele łatwiejsza. Za to jestem ludziom z Zagłębia niezwykle wdzięczny.

autor: Piotr Koźmiński i Marcin Szczepański zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: