SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna ekstraklasa Wielka wyprzedaż Lecha

Wielka wyprzedaż Lecha

29.08.2009, godz. 09:35
Hernan Rengifo
foto: Brak agencji
Były mocarstwowe plany podbicia Europy, ale Lech Poznań potknął się na belgijskiej przeszkodzie. Teraz trzeba szukać sposobów, by załatać dziury w budżecie. Jak to zrobić? Najłatwiej sprzedać najlepszych piłkarzy. Ale trzeba się spieszyć - okienko transferowe zamyka się 31 sierpnia.

Przed wyjazdem na rewanż z FC Brugge (przegrana 0:1 po dogrywce, karne 3:4) prezes Andrzej Kadziński spotkał się z zespołem. Podkreślał, jak ważny dla rozwoju "Kolejorza" jest awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Nie dopuszczał do siebie czarnego scenariusza. Tymczasem klub z Wielkopolski pożegnał się z pucharami i stracił przez to kilka milionów złotych. Miało być liczenie zysków, a jest... liczenie strat.

Żeby być trzeba sprzedać

Za samo wyeliminowanie Belgów do kasy Lecha wpłynęłoby 900 tysięcy euro. Remis w fazie grupowej wyceniany jest na 60 tysięcy euro, a wygrana to dwa razy więcej. Do tego dochodzą pieniądze uzyskane ze sprzedaży praw telewizyjnych do sześciu meczów...

Wyjściem ratującym klubowy budżet jest zatem sprzedaż najlepszych piłkarzy. Sami zawodnicy protestować nie będą. Kilku z nich już od dawna nie kryje, że chętnie odejdzie z Poznania.

Pierwszy na sprzedaż jest Hernan Rengifo (26 l.), który jako ostatni nie wykorzystał rzutu karnego w meczu z FC Brugge. Peruwiański napastnik nie czaruje działaczy Lecha, mówi wprost, że nie ma zamiaru podpisać nowego kontraktu. Kolejnym zainteresowanym ucieczką z Wielkopolski jest Bośniak Semir Stilić (22 l.). Na zagraniczny wyjazd nastawił się także Robert Lewandowski (21 l.), ale w jego przypadku wszystkie oferty są odrzucane. Ostatnia z Szachtara Donieck.

- Nie mamy zamiaru, ot tak sobie, pozbywać się Lewandowskiego - zarzekał się przed kilkoma dniami prezes Kadziński. - Z naszymi gośćmi z Ukrainy ustaliliśmy, że do dyskusji na temat transferu zawsze możemy wrócić - twierdził. Czy Lech wznowi rozmowy z ukraińskim klubem?

Z niewolnika nie ma pracownika

- Odnoszę wrażenie, że niektórzy z piłkarzy już nasycili się obecnością w klubie - ocenia poczynania poznańskich graczy trener Bogusław Kaczmarek (58 l.). - Widać, że nie są głodni sukcesu, że za długo przebywają w swoim towarzystwie i źle na nich wpływają ograniczenia w stylu "dla ciebie mamy zakaz transferu". A do czego to prowadzi? Pokazał to przykład Rogera w Legii. Niby był, ale tak naprawdę go nie było. Przecież z niewolnika nie ma pracownika - tłumaczy popularny "Bobo". - A jak ktoś nie jest w pełni oddany, nie chce umierać za ten klub, to trzeba usiąść do stołu i się rozstać. Trzeba go puścić, a nie trzymać w okopach - przekonuje Kaczmarek.

Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: