SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna ekstraklasa Żuber nadgryzł Cracovię, a Ryba ją połknął. Korona pokonała "Pasy" 3:0 [ZDJĘCIA]

Żuber nadgryzł Cracovię, a Ryba ją połknął. Korona pokonała "Pasy" 3:0 [ZDJĘCIA]

19.03.2017, godz. 17:22
Ilijan Micanski, Korona Kielce - Cracovia
foto: CYFRA SPORT

Mecz Korona Kielce - Cracovia dla obu ekip był tym z gatunku o "sześć" punktów. Gospodarze, w przypadku zgarnięcia kompletu "oczek" wróciliby do pierwszej ósemki, a "Pasom" wygrana dałaby miejsce ponad kreską. Ostatecznie lepsi okazali się złocisto-krwiści. Podopieczni Macieja Bartoszka wygrali 3:0, a szczególnie piękne było pierwsze trafienie autorstwa wychowanka kielczan - Jakuba Żubrowskiego.

Mecz Korona Kielce - Cracovia miał duży ciężar gatunkowy dla obu drużyn. Faworytem spotkania byli gospodarze. Podopieczni Macieja Bartoszka na własnym stadionie w tym sezonie grają niemal bezbłędnie. Złocisto-krwiści przed rywalizacją z "Pasami" rozegrali na Ściegiennego dwanaście meczów. Osiem z nich kończyło się zwycięstwami kielczan. Trzykrotnie "Scyzory" przegrywały i tylko raz padł remis. W tabeli przed dwudziestym szóstym spotkaniem w sezonie Korona była na dziewiątej pozycji z zaledwie jednym punktem straty do upragnionego ósmego miejsca, okupowanego przez Pogoń Szczecin. Cracovia w niedzielę chciała wskoczyć nad strefę spadkową, do której spadła po zwycięstwie Piasta Gliwice z Arką Gdynia 3:2. Jeśli podopieczni Jacka Zielińskiego zdobyliby w stolicy Gór Świętokrzyskich komplet "oczek", to wywindowaliby się z piętnastej lokaty na dwunastą. Problem w tym, że ekipa z Grodu Kraka w dwunasty wyjazdowych rywalizacjach wygrała... tylko raz.

W pierwszych minutach widać było, że bardziej skoncentrowana do meczu przystąpiła Cracovia. Przyjezdni raz po raz posyłali prostopadłe piłki w kierunku Krzysztofa Piątka, Tomasa Vestenickyego i Jaroslava Mihalika. W piątej minucie po dośrodkowaniu tego ostatniego zrobiło się gorąco w polu karnym Korony. Piłkę wybił Bartosz Kwiecień, ale niewiele brakowało, by futbolówkę zapakował do własnej bramki. W początkowej fazie spotkania kielczanie nie byli w stanie wymienić kilku dokładnych podań. Tym razem nie mogli tłumaczyć się murawą, która przed niedzielną rywalizacją została wymieniona i była równa jak stół.

Wszystko zmieniło się w siódmej minucie. Do piłki w polu karnym dopadł Dani Abalo. Choć miał problemy z jej opanowaniem, to przerzucił ją sobie nad Grzegorzem Sandomierskim i przed sobą miał tylko pustą bramkę. Wtedy, w akcie rozpaczy, sfaulował go Jakub Wójcicki. Szymon Marciniak nie miał wątpliwości. Podyktował rzut karny i wyrzucił defensora "Pasów" z boiska. Przed szansą na otwierającego gola stanął Jacek Kiełb. Pomocnik Korony uderzył z całej siły, całkowicie zmylając Sandomierskiego. Jednak gol nie padł! Piłka trafiła tylko w słupek, ale goście musieli i tak zmienić swój styl gry.

Podopieczni Jacka Zielińskiego przestawili się na kontry, co dawało duże pole do popisu kreatywnemu środkowi zespołu z Kielc. Miguel Palanca, Jakub Żubrowski i Kiełb raz po raz rozrzucali piłki na skrzydła, gdzie aktywni byli boczni obrońcy - Bartosz Rymaniak i Rafał Grzelak. Ten ostatni mógł w czternastej minucie otworzyć wynik. Po rzucie rożnym otrzymał piłkę tuż przed polem karnym i kompletnie niepilnowany huknął jak z armaty. Próba okazała się minimalnie niecelna i po kwadransie w Kielcach bramek nie było, choć powinny paść już dwie.

Czerwona kartka dla Wójcickiego zweryfikowała plany Jacka Zielińskiego na mecz. Trener Cracovii, widząc, ze rywale osiągają coraz większą przewagę, postanowił zareagować. Już w dwudziestej minucie z boiska zdjął reżysera gry swojego zespołu Mateusza Cetnarskiego i zastąpił go nominalnym prawym obrońcą - Deleu. Od tego czasu w drugiej linii "Pasów" grało już nie pięciu, a czterech zawodników, a przyjezdni wyraźnie nastawili się na czekanie na ruch przeciwników. Ci wykonali go w dwudziestej siódmej minucie. Najpierw na bramkę Sandomierskiego szarżował prawą stroną Abalo, ale defensywa Cracovii poradziła sobie z tym rajdem. Piłka spadła jednak wprost pod nogi Palanci. Hiszpański pomocnik zdecydował się na drybling i sprytnie uwolnił się spod opieki kilku rywali. Jego strzał z dogodnej pozycji, niestety dla gospodarzy, przeleciał nad poprzeczką.

Po pół godzinie gry po raz pierwszy dał o sobie znać Mateusz Możdżeń. Gracz drugiej linii Korony przypomniał sobie czasy, gdy występował w Lechu Poznań i strzelił w europejskich pucharach przepięknego gola z dystansu Manchesterowi City. Tym razem do szczęścia zabrakło mu kilku centymetrów, a stadion po tej próbie ryknął niczym ranny niedźwiedź. Złocisto-krwiści rozpędzali się jednak coraz bardziej i wydawało się, że gol dla nich jest kwestią minut. Dokładnie trzech. Wtedy to piłkę sporo przed polem karnym gości przejął partner Możdżenia z linii pomocy - Jakub Żubrowski. Pochodzący z Kielc piłkarz nie zastanawiał się wiele i kropnął z dystansu. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki bezradnego Sandomierskiego, a "Żuber" zaliczył debiutanckie trafienie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Po przepięknym golu na boisku pojawiło się znacznie więcej nerwów. Żadna z drużyn nie była w stanie skonstruować składnej akcji, ponieważ zamiast na kopaniu piłki, zawodnicy skupili się na polowaniu na nogi przeciwników. Sędzia Marciniak miał przez to pełne ręce roboty i musiał sypać kartkami jak z rękawa. W odstępie kilku minut wyciągnął cztery kartoniki - trzy dla gospodarzy (Grzelak, Kwiecień i Abalo) i jeden dla gości (Marcin Budziński). Gwizdek na przerwę przydał się więc na pewno piłkarzom, których głowy były coraz bardziej rozgrzane, a Jacek Zieliński musiał obmyślać kolejny plan, tym razem odrobienia straty.

Jednym z elementów idei Zielińskiego była zmiana w ofensywie. Niewidocznego Jaroslava Mihalika w drugiej połowie zastąpił Erik Jendrisek, który miał nieco rozruszać szeregi krakowian. I już sześć minut po przerwie wprowadzony zawodnik zdecydował się na rajd. Na jego końcu wyłożył piłkę Budzińskiemu, którego groźny strzał minimalnie przeleciał obok słupka. Niedługo później marzenia "Pasów" o choćby punkcie mógł pogrzebać Ilijan Micanski. Bułgar od połowy boiska uciekał rywalom, ale jego strzał okazał się nieskuteczny, a Cracovia już wiedziała, że nie może odpuścić całkowicie obrony, by nie nadziać się na zabójczą kontrę.

W kolejnych minutach tempo, które było naprawdę wysokie od pierwszej minuty, nieco siadło. Choć na boisku tworzyło się sporo wolnej przestrzeni, to zawodnicy nie wykorzystywali jej należycie i kibice w stolicy Gór Świętokrzyskich zaczęli się trochę nudzić. Publika ożywiła się nieco w siedemdziesiątej trzeciej minucie. Na strzał sprzed pola karnego zdecydował się wtedy Możdżeń. Choć piłka po uderzeniu ledwo leciała, to po drodze dotknął ją Piotr Polczak. Stoper ekipy z Krakowa mógł tym absolutnie zmylić swojego bramkarza, ale Sandomierski wyciągnął się jak struna i świetnie interweniował.

Wolne sektory w osiemdziesiątej pierwszej minucie wykorzystał wreszcie Rymaniak. Pognał lewą stroną boiska, uciekając kolejnym rywalom, a tuż przed polem karnym przeciwników wyłożył piłkę Maciejowi Górskiemu, który na murawie zameldował się kilka chwil wcześniej zastępując bezbarwnego Micanskiego. Napastnik miał przed sobą tylko bramkarza, ale Sandomierski po raz kolejny zachował czujność i w świetnym stylu sparował próbę Górskiego na rzut rożny.

Były snajper Jagiellonii Białystok za pomyłkę zrehabilitował się już pięć minut później. Górski wykorzystał świetne dośrodkowanie z prawej strony i umieścił piłkę w siatce obok rozpaczliwie interweniującego golkipera "Pasów". W tym momencie jasnym już było, że trzy punkty zostaną w Kielcach. Gwóźdź do trumny wbił jeszcze Kiełb, który dwie minuty po drugim golu, dorzucił trzecie i "Ryba" zrehabilitował się za pudło z karnego.

Korona Kielce po dwudziestu sześciu meczach zajmuje upragnione ósme miejsce w tabeli Ekstraklasy. Nad dziewiątą Pogonią Szczecin podopieczni Macieja Bartoszka mają dwa "oczka" przewagi. Cracovia jest w coraz gorszej sytuacji. Ekipa, która miała bić się o puchary, znalazła się w strefie spadkowej. Do miejsca nad kreską "Pasy" tracą punkt.

Korona Kielce - Cracovia 3:0 (1:0)
Bramki: Jakub Żubrowski 33, Maciej Górski 86, Jacek Kiełb 88

Żółte kartki: Bartosz Rymaniak, Bartosz Kwiecień, Dani Abalo - Mateusz Cetnarski, Marcin Budziński

Czerwona kartka: Jakub Wójcicki (7., za faul)

Korona: Borjan 3 - Rymaniak 4, Dejmek 4, Kwiecień 4, Grzelak 4 - Możdżeń 3, Żubrowski 5 (81. Marković 3) - Abalo 3, Kiełb 3, Palanca 4 (87. Kotarzewski) - Micanski 2 (77. Górski 4)

Cracovia: Sandomierski 4 - Wójcicki 1, Polczak 3, Wołąkiewicz 2 (79. Szczepaniak 2), Jaroszyński 3 - Dąbrowski 3, Budziński 2 - Vestenicky 2, Cetnarski 1 (20. Deleu 2), Mihalik 1 (46. Erik Jendrisek 3) - Piątek 2

autor: Jakub Waśko zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: