SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna liga mistrzów El. Ligi Mistrzów: Dundalk - Legia. Architekt na drodze mistrzów Polski

El. Ligi Mistrzów: Dundalk - Legia. Architekt na drodze mistrzów Polski

17.08.2016, godz. 02:00
David McMillan_1pub
David McMillan foto: Getty Images

Legia Warszawa zagra dziś pierwszy mecz czwartej rundy eliminacji Ligi Mistrzów z Dundalk. Jeśli mistrz Polski upora się z irlandzkimi amatorami, to zarobi ponad 50 milionów złotych!

UEFA płaci za awans do Champions League 12,7 mln euro. Do tego dochodzi kilka milionów euro z praw marketingowych, dokładna kwota obliczana jest po zakończeniu rozgrywek. A w fazie grupowej każde zwycięstwo oznacza 1,5 mln euro, natomiast podział punktów to pół miliona. Na drodze do tej fortuny stoi najłatwiejszy rywal, jakiego można sobie było wyobrazić, czyli Dundalk.

Najlepszy piłkarz tej drużyny to napastnik David McMillan (28 l.), który jest w tym momencie najskuteczniejszym strzelcem eliminacji LM (5 goli, Nikolić ma 4). Na co dzień architekt, pracuje 25-30 godzin tygodniowo w jednej z irlandzkich firm. Inny piłkarz Dundalk, Dane Massey, jest elektrykiem, a Andy Boyle pracuje w firmie dostarczającej produkty mięsne.

Reszta ima się różnych zajęć lub próbuje wyżyć z piłki. - Czołowi piłkarze Dundalk mogą zarabiać niecałe 50 tysięcy euro rocznie. Średnia roczna pensja w zespole oscyluje wokół 24 tysięcy euro -mówi nam jeden z irlandzkich dziennikarzy. To oznacza, że najlepsi piłkarze Legii zarabiają nawet 10 razy więcej niż ich irlandzcy rywale.

Gwiazda Dundalk, McMillan, nie zamierza jednak narzekać. - Jest super. Mam dwie bardzo fajne prace i nie chciałbym nic zmieniać. Zawód architekta porzuciłbym tylko, gdybym dostał astronomiczną ofertę, ale to się nie zdarzy, więc dalej będę pracował na dwóch etatach - zapowiedział.

W drugiej rundzie eliminacji Irlandczycy zremisowali u siebie z islandzkim FH 1:1, ale awansowali dzięki 2:2 na wyjeździe. Następnie zaskoczyli BATE Borysów. Wprawdzie na wyjeździe przegrali 0:1, ale w rewanżu odrobili straty (3:0). I oby to był koniec niespodzianek z ich strony.

autor: Piotr Koźmiński zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: