SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna liga mistrzów piłka nożna liga mistrzów Miał zostać piłkarzem Barcelony. Dwukrotnie strzelił jej w kolano, a dziś zadał cios w serce

Miał zostać piłkarzem Barcelony. Dwukrotnie strzelił jej w kolano, a dziś zadał cios w serce

13.04.2017, godz. 14:03
Paulo Dybala
Paulo Dybala foto: EAST NEWS

Paulo Dybala przeżywa najlepszy okres w swojej dotychczasowej karierze. We wtorek Argentyńczyk był głównym artystą koncertu, jaki dał w Turynie Juventus, pokonując Barcelonę 3:0. Piłkarz zadał Hiszpanom dwa ciosy, a dziś dołożył kolejny, podpisując ze „Starą Damą” nowy kontrakt, który obowiązywać będzie do końca czerwca 2022 roku. Zawodnik posiadający polskie korzenie jest największym wygranym ostatnich tygodni w piłkarskiej Europie.

Dybala trafił do europejskiej piłki w 2012 roku, kiedy to UD Palermo wykupiło go z argentyńskiego Instituto za niecałe 12 milionów euro. Po trzech udanych sezonach w Serie A zawodnikiem zainteresował się Juventus. „Stara Dama” musiała zapłacić za 24-latka około 34 milionów. Dziś jego wartość portal Transfermarkt określa na okrągłe 50. Nic dziwnego, ponieważ napastnik imponuje na boisku. W 36 meczach tego sezonu zdobył już 16 bramek, a osiem razy asystował swoim partnerom.

Wiele mówiło się w ostatnich tygodniach o zainteresowaniu piłkarzem włodarzy FC Barcelona. Ponoć Katalończycy byli gotowi zapłacić za argentyńskiego piłkarza każdą sumę. Dybala zdecydował jednak kontynuować swoją karierę w Turynie. W czwartek podpisał ze swoim obecnym pracodawcą nową umowę, która obowiązywać będzie przez kolejnych pięć sezonów. Nowy kontrakt oznacza także zastrzyk gotówki dla poprzedniego klubu zawodnika. Palermo otrzyma od Juventusu osiem milionów euro płatnych w ratach.

- Mam nadzieję, że będę Was dalej cieszył swoimi występami, umiejętnościami i wieloma trofeami, jakie wygramy razem w następnych latach – przekazał kibicom Paulo Dybala na łamach klubowej telewizji.  – Forza Juve! – dodał piłkarz, dowodząc jak przywiązany jest do barw, których broni.

autor: Dominik Kania zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: