SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna liga mistrzów Nemanja Nikolić: Nie po to zostałem w Legii, żeby być rezerwowym w Lidze Mistrzów

Nemanja Nikolić: Nie po to zostałem w Legii, żeby być rezerwowym w Lidze Mistrzów

15.09.2016, godz. 13:05
Legia Warszawa - Borussia Dortmund, Nemanja Nikolić
foto: EAST NEWS

Nemanja Nikolić był najlepszym strzelcem Legii w eliminacjach Ligi Mistrzów. Węgierski napastnik pięciokrotonie pokonywał bramkarzy rywali, lecz to nie wystarczyło do tego, żeby wyjść w pierwszym składzie na mecz z Borussią Dortmund. Decyzją Besnika Hasiego rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, a jego miejsce zajął Aleksandar Prijović.

Kibice Legii Warszawa przeżyli spory szok, kiedy zobaczyli skład swojej drużyny na mecz z Borussią Dortmund w 1. kolejce Ligi Mistrzów. Otóż Besnik Hasi po raz kolejny postanowił namieszać i posadził na ławce rezerowowych swojego najlepszego strzelca, który przesądził o tym, że mistrz Polski po 20 latach ponownie zagrał w fazie grupowej najbardziej prestiżowych rozgrywek na Starym Kontynencie. Jego miejsce zajął Aleksandar Prijović, który podobnie jak jego koledzy nie wiele zdziałał na murawie.

- Byłem wściekły, kiedy dowiedziałem się, że nie gram. Moje miejsce jest na boisku, co pokazuję w każdym meczu - mówił w rozmowie z dziennikarzami. -  Przed meczem rozmawiałem z trenerem. Powiedziałem mu, że czuję się dobrze i nie mam problemów z graniem co trzy dni. Co więcej, lubię taki system grania, bo dzięki takiej ciągłości odpowiednio przygotowuję się do kolejnych spotkań. Trener wyjaśnił mi, że jego decyzja spowodowana jest planem taktycznym. W pierwszej połowie mieliśmy szczelnie bronić, a w drugiej spróbować zaatakować z kontrataku i do tego byłem potrzebny. Rozumiem to, ale umówmy się, nie po to zostawałem w Legii, by w Lidze Mistrzów siedzieć na ławce rezerwowych - dodaje Nikolić, który przekonuje, że odpowiedzialność za środową porażkę ponosi cały zespół. - Dlaczego przegraliśmy tak wysoko? Zawiodło wszystko. Absolutnie wszystko. Wszyscy jesteśmy temu winni. To nie jest tak, że winę ponosi tylko trener. Odpowiedzialni jesteśmy też my, zawodnicy. Nie wiem czy problemem był plan taktyczny. Wiem natomiast, że broniliśmy źle. Bardzo źle. Mieliśmy bazować na defensywie, a nasz plan posypał się w kilka minut. Przeciwnicy zniszczyli nas na samym początku, a później nie potrafiliśmy się już podnieść - mówił w rozmowie ze sport.pl.

autor: Paweł Nowakowski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: