SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna liga mistrzów piłka nożna liga mistrzów PSG nie ma pretensji do sędziego: W ogóle nie graliśmy w piłkę

PSG nie ma pretensji do sędziego: W ogóle nie graliśmy w piłkę

09.03.2017, godz. 09:12
Marco Verratti, PSG
foto: EAST NEWS

Paris Saint-Germain po rewanżowym spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów z FC Barcelona miało prawo czuć się bardzo rozczarowane. W pierwszym meczu podopieczni Unaia Emeryego na własnym stadionie wygrali aż 4:0 i na Camp Nou pojechali stworzyć historię. Napisała ją jednak przede wszystkim Barca, która odrobiła straty i awansowała. Zdaniem wielu przy pomocy sędziego Deniza Aytekina. Francuzi pretensje mają jednak przede wszystkim do siebie, a nie rozjemcy.

Trudno się dziwić piłkarzom Paris Saint-Germain, którzy po zakończeniu spotkania szybko zeszli do szatni i niechętnie rozmawiali z dziennikarzami. Ciężko wyobrazić sobie zawód jaki musieli przeżyć po rewanżu w stolicy Katalonii. Na Camp Nou wyszli z czterobramkową zaliczką. Tuż po przerwie zrobiło się gorąco, gdy Blaugrana objęła prowadzenie 3:0. Niedługo później na 3:1 trafił Edinson Cavani i wydawało się, że jest po meczu. Gospodarze bili głową w mur. Końcówka należała jednak do nich. W około pięć minut wbili przeciwnikom trzy gole i po spektakularnym zwycięstwie 6:1 zameldowali się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Wielu ekspertów i kibiców uważa, że promocję do dalszych gier "Duma Katalonii" zawdzięcza sędziemu. Najwięcej gromów na głowę Deniza Aytekina z Niemiec spadło za podyktowanie drugiego rzutu karnego dla zespołu Luisa Enrique i wydaje się, że są to pretensje słuszne. Na powtórkach widać bowiem wyraźnie, że Marquinhos nie zrobił w zasadzie nic Luisowi Suarezowi, który jak długi padł w polu karnym, zwijając się z bólu.

Mimo tego, przedstawiciele PSG nie tłumaczyli dotkliwej porażki postawą arbitra. - Nie szukamy wymówek z powodu karnych. W pierwszej połowie w ogóle nie graliśmy w piłkę. Nie rozmawiałem jeszcze z piłkarzami, to nie jest odpowiedni czas. Wszyscy są wkurzeni, ale to normalne, musimy najpierw ochłonąć - powiedział prezes klubu Nasser Al-Khelaifi. Wtórował mu trener zespołu gości. - Nie zagraliśmy tak, jak planowaliśmy. Barcelona od początku nastawiona była na zwycięstwo. My jedynie chcieliśmy utrzymać korzystny rezultat, co nie skończyło się dobrze - stwierdził Unai Emery.

Również Marco Verratti, który postanowił krótko porozmawiać z mediami uważa, że to nie sędzia z Niemiec jest winny klęski paryżan. - Barcelona zasłużyła na awans. Bardzo mocno na nas naciskali, zwłaszcza w pierwszej połowie. W drugiej graliśmy już nieco lepiej, ale dopiero, gdy straciliśmy trzeciego gola, zdaliśmy sobie sprawę, że musimy się ruszyć. Kiedy Cavani strzelił, uspokoiliśmy się, wtedy zawodnicy Barcy mówili mi, że już jest po meczu. Nie potrafię znaleźć wytłumaczenia na to, co stało się później. Stracić 3 gole w 5 minut. No cóż, taki jest futbol. Tego meczu nigdy nie zapomnę. Nie przegraliśmy przez sędziego. To wyłącznie nasza wina - podkreślił włoski pomocnik.

autor: Jakub Waśko zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: