SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle
Sport piłka nożna AS Monaco znów poważnie osłabione! Rozpada się team Kamila Glika?

AS Monaco znów poważnie osłabione! Rozpada się team Kamila Glika?

15.07.2017, godz. 19:16
Tiemoue Bakayoko, Gonzalo Higuain i Kamil Glik
Tiemoue Bakayoko, Gonzalo Higuain i Kamil Glik foto: EAST NEWS

Kolejne spore osłabienie AS Monaco! Mistrzowie Francji, półfinaliści Ligi Mistrzów, stracili swoją drugą gwiazdę. Po milionowym transferze Bernardo Silvy do Manchesteru City, tym razem z ekipy Leonardo Jardima odchodzi Tiemoue Bakayoko, jeden z liderów linii środkowej ekipy z Księstwa. Czy to znak, że ekipa Kamila Glika faktycznie przystąpi do nowego sezonu po prawdziwej kadrowej rewolucji?

Tiemoue Bakayoko trafił do londyńskiej Chelsea. Kosztował furę pieniędzy. The Blues zapłacili za niego aż 40 milionów funtów. 22-letni Francuz będzie drugim najdroższym piłkarzem mistrzów Anglii w historii klubu. Po Fernando Torresie, za którego Roman Abramowicz zapłacił kiedyś 50 milionów funtów. Jak podobne szaleństwo się skończyło, doskonale pamiętamy.

Tiemoue Bakayoko to defensywny pomocnik. W poprzednim sezonie był pewniakiem w układance Jardima. Stanowił płuca drużyny. Dużo biegał, walczył, sprawiał, że więcej miejsca mieli ofensywni gracze Monaco. Mistrzowie Francji akurat na jego miejsce już wcześniej sprowadzili jednak solidne zastępstwo. 20-letni Youri Tielemans, pomocnik Anderlechtu Bruksela, znany z potężnego uderzenia z obu nóg, kosztował 25 milionów euro. To akurat bodaj jedyne optymistyczne wieści dla Kamila Glika, który dopiero co przedłużył z klubem z Monako kontrakt, podwajając swoje zarobki.

Michael Emenalo, dyrektor techniczny Chelsea, nie miał żadnych wątpliwości. Podczas prezentacji wskazywał, że to właśnie Bakayoko był największą gwiazdą Monaco. - To dzięki niemu gracze z Księstwa tak dominowali we Francji i w Europie - stwierdził. Dodał też, że nazwisko pomocnika Monaco znajdowało się na krótkiej liście życzeń Antonio Conte od wielu miesięcy.

A jak sam zawodnik skomentował swoje przyjście do Chelsea. Cóż, oryginalny nie był. Poszedł wzorem swoich kolegów po fachu. W skrócie: Chelsea to było marzenie z dzieciństwa, mecze The Blues widział wszystkie, a grał w piłkę tylko po to, by pewnego dnia trafić na Stamford Bridge.

Stawiamy, że o młodzieńczych planach zapomni, jak straci miejsce w składzie.

autor: Jędrzej Smykowski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: