SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna piłka nożna Afera w meczu na szczycie I ligi! Sędzia zabrał zwycięstwo i nie zostanie ukarany? [WIDEO]

Afera w meczu na szczycie I ligi! Sędzia zabrał zwycięstwo i nie zostanie ukarany? [WIDEO]

24.11.2016, godz. 08:37
Jakub Szumski, Zagłębie Sosnowiec
foto: CYFRA SPORT

Do niemałej awantury doszło w miniony weekend na boisku w Sosnowcu, gdzie miejscowe Zagłębie podejmowało w hicie pierwszej ligi Chojniczankę Chojnice. Gospodarze długo prowadzili i wydawało się, że trzy punkty zostaną na południu Polski, ale do akcji wkroczył sędzia Daniel Stefański. Arbiter z Bydgoszczy w końcówce podjął skandaliczną decyzję o powtórzeniu niewykorzystanego przez przyjeznych rzutu karnego.

Mecz Zagłębie Sosnowiec - Chojniczanka Chojnice był bardzo ważny w kontekście układu tabeli zaplecza Ekstraklasy. Zmierzyły się bowiem ze sobą pierwsza i trzecia drużyna w klasyfikacji. Goście, którzy na południe przyjechali jako liderzy stawki, chcieli udowodnić, że ich miejsce nie jest przypadkowe. Gospodarze zamierzali przerwać serię dwóch porażek. I byli tego bardzo bliscy. Przez sześćdziesiąt minut prowadzili 1:0, a rywale grali do tego w osłabieniu. Na trzysta sekund przed końcem spotkania Chojniczance postanowił pomóc sędzia - Daniel Stefański.

Jeden z naszych międzynarodowych arbitrów najpierw podyktował rzut karny dla gości, który wzbudził sporo kontrowersji. Powtórki ostatecznie pokazały, że Stefański miał podstawy, by wskazać na jedenasty metr. To, co działo się później było już nieśmiesznym kabaretem. Piłkę ustawił Jakub Biskup, a jego strzał obronił Jakub Szumski. Asystent sędziego zdecydował się jednak zasygnalizować, że golkiper Zagłębia zbyt wcześnie wyszedł z bramki i karnego należy powtórzyć. Jak pokazały powtórki, decyzja ta była kompletnie sprzeczna z duchem gry, a Biskup za drugim razem się nie pomylił.

Tym samym sosnowiczanie stracili bardzo ważne dwa punkty i zajmują wciąż trzecie miejsce w pierwszoligowej tabeli. Czy PZPN wyciągnie konsekwencje ze skandalicznej decyzji sędziego z Bydgoszczy. Patrząc na wypowiedzi szefa arbitrów w piłkarskiej centrali możemy przypuszczać, że raczej nie. - Po meczu zapytałem Daniela czy musiał uwzględnić sygnalizację asystenta. Odpowiedział mi, że zgodnie z zasadami obserwował zachowanie wykonawcy rzutu karnego i zawodników obu drużyn wbiegających w pole karne, a zdecydowane stanowisko asystenta nie pozostawiło mu wyboru - powiedział Przesmycki w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

autor: Jakub Waśko zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: