SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna piłka nożna Arkadiusz Milik znajdzie się pod... Diego Maradoną?

Arkadiusz Milik znajdzie się pod... Diego Maradoną?

16.09.2016, godz. 07:58
Arkadiusz Milik, Napoli, Liga Mistrzów
Arkadiusz Milik i Domagoj Vida podczas meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów 2016/17 Dynamo Kijów - Napoli 1-2 foto:

Arkadiusz Milik (22 l.) robi furorę w Napoli. To dobry moment, aby ujawnić kulisy polskiego transferu stulecia. Rozmowy od Mediolanu po Monaco, prześwietlanie przez Włochów nie tylko umiejętności Polaka, ale i jego psychiki, a nawet… zdolności językowych. Przemysław Pańtak, menedżer, który przeprowadził najwyższy transfer w historii polskiego futbolu, zdradza nam jak doszło do transakcji za 32 miliony euro i ma nadzieję, że jego piłkarz wyląduje… pod Diego Maradoną.

„Super Express”: - Arek ma świetny początek w Napoli, 4 mecze, 4 gole.  Teraz może już pan chyba zdradzić szczegóły polskiego transferu stulecia. Dużo było rozmów z Włochami? Spotykaliście się zawsze w Neapolu?
Przemysław Pańtak: - Do Neapolu latałem dwa razy, ale z działaczami Napoli rozmawiałem też w wielu innych miejscach, od Mediolanu, przez Bolonię, aż po Monaco. Arek był obserwowany przez nich od listopada 2015 roku. Najpierw przyglądali mu się skauci Napoli odpowiedzialni za kraje Beneluksu, potem szef skautingu, a wszystko pod kontrolą dyrektora sportowego i trenera.

- Włosi zwracali uwagę tylko na umiejętności czy jeszcze na coś innego?
- Bardzo ważne dla Napoli były na przykład dwa rzuty karne, wykorzystane przez Arka w trakcie EURO 2016.

- Chodziło im o mocną głowę Milika?
- Dokładnie, te karne były ważne, bo pokazały, że Arek dobrze radzi sobie z wielką presją. Działaczom Napoli bardzo spodobał się jego charakter, to że gdy się potknie, to nie poddaje się  i walczy o swoje. Tak było w Rozwoju, gdzie trafił w bardzo młodym wieku do seniorów, w Górniku Zabrze, gdzie musiał szybko przystosować się do Ekstraklasy i później, gdy trafił do wielkiego klubu, Bayeru Leverkusen… Następnie wypożyczenie do Augsburga, potem drugie do Ajaxu gdzie grał i strzelał, ale nie był pewny przyszłości... Zawsze pokazywał upór i determinację. Ponadto trenerowi Napoli bardzo zaimponowało, że Arek porozumiewa się w czterech językach. Poza polskim, zna angielski, niemiecki i holenderski, a za chwilę opanuje włoski i jako 23-latek będzie znał 5 języków. Zrobił wrażenie dojrzałego i świadomego.

- Ajax – co jest dość nietypowe – ogłosił oficjalnie na swojej stronie internetowej  kwotę odstępnego. Wiadomo dlaczego? Holendrzy podali, że Milik został sprzedany za 32 mln euro plus 1 mln euro ewentualnych bonusów…
- Początkowo Ajax oficjalnie ogłosił, że nie zamierza sprzedawać Arka, bo chce budować wokół niego drużynę. Nowy trener na wieść o ofercie postawił veto i nie zgadzał się na jego odejście,  podobnie zarząd klubu.  Negocjacje były trudne, ale w końcu w Amsterdamie uznano, że trudno byłoby o lepszą ofertę w przyszłości, nawet gdyby piłkarz strzelał jeszcze więcej goli. Ajax zdecydował się zaakceptować propozycję Napoli i podał kwotę do publicznej wiadomości ze względu na swoich kibiców. Uważam, że generalnie Holendrzy zrobił bardzo dobrze , jeśli weźmiemy pod uwagę, że zapłacili za  Milika relatywnie niewiele, a sprzedali go za duże większe pieniądze. Transfer do Serie A to wielki skok jakościowy pod względem ligi, w Eredivisie z klasowych rywali były przede wszystkim Feyenoord i PSV, a w Serie A prawie co tydzień czekają Arka wielkie mecze  - z Interem, Milanem, Lazio, Juventusem, Romą czy Fiorentiną.

- Czy Arek ma jakieś bonusy finansowe za określoną liczbę bramek w sezonie? Jeśli tak – co można powiedzieć – kwoty pewnie nie, ale np. ile bramek musi strzelić, żeby dostać bonus?
- Arek ma bardzo fajnie skonstruowaną umowę z bonusami uzależnionymi od sportowych osiągnięć, ale nie chcę ujawniać szczegółów kontraktowych.
- A jak Włosi przekonywali go do transferu? Wiadomo, magia klubu, zarobki też, ale czy były jakieś mniej typowe metody: np. kolacja w najlepszej restauracji w mieście, pokazanie super domu, w którym mógłby mieszkać, super auta, które miałby dostać…?
- Gdybyście lepiej znali Arka, to wiedzielibyście, że takie rzeczy absolutnie nie robią na nim wrażenia. Myślę, że gdyby w Neapolu próbowano przekonywać go domami i samochodami, to by go to tylko zniechęciło. Dla niego tani blichtr nie ma znaczenia. Napoli przekonało go perspektywami rozwoju i tym jak oddani klubowi są kibice. Nie byłem może we wszystkich zakątkach futbolowego świata, ale nie spotkałem się z takim fanatycznym oddaniem barwom  jak w Neapolu. Klub jest dla nich prawie jak religia, a przy tym są tam wspaniali piłkarze. Nie chcę wymieniać wszystkich, ale nazwiska Mertensa, Insigne, Callejona i Hamsika mówią same za siebie. OK, stadion i szatnie nie są nowoczesne jak z obrazka, ale to miasto po prostu żyje piłką, a drużyna jest świetnie budowana i kto wie, może będzie rok po roku osiągać coraz wyższe cele.

- Oczekiwania i presja w Neapolu są i będą gigantyczne, bo wiadomo kogo Arek ma zastąpić. Da radę wypełnić lukę po Higuainie?
- Na pewno nie będzie następcą Higuaina, tylko po prostu Arkiem Milikiem, który pokaże, że Polak potrafi. W Napoli ikoną jest Diego Maradona, to postać kultowa i fajnie byłoby gdyby Arek do tej pięknej historii dopisał swój rozdział. Nikt nie oczekuje dorównania tak wielkiemu zawodnikowi jak Diego, ale chciałbym, aby kiedyś pod koszulką Maradony fani Napoli w sypialniach zawiesili koszulkę z nazwiskiem Milik.

- To okienko było dla pana najlepsze w całej pracy agenta. Transfery Milika, ale i Pawła Wszołka, Artjomsa Rudnevsa, Rafała Wolskiego… Złote żniwa.
- Menedżer jest zależny od piłkarzy. Raz okienko będzie udane, a czasem przez trzy okna transferowe panuje posucha. Ale … paradoksalnie brak transferów wcale nie musi oznaczać złego okienka. Jeśli zawodnicy współpracujący z menedżerem utrzymują wysoką formę i są zadowoleni w klubie to znaczy, że są docenieni, a agent wykonał dobrą pracę umieszczając zawodnika w takiej drużynie. Są też dobre transfery, które nie wywołują wiele szumu. Wojciech Golla z wolnego transferu trafił do polskiej pierwszoligowej drużyny, a dziś jest w holenderskiej Eredivisie, Michał Nalepa jeszcze cztery lata temu grał w Radzionkowie, a dzisiaj jest filarem mistrza Węgier Ferencvaros. To też są dobre transfery, chociaż nie tak głośne.

- A dlaczego Paweł Wszołek nie trafił ostatecznie do Legii, a do występującego w angielskiej Championship Queens Park Rangers?
- Paweł był zaszczycony zainteresowaniem Legii, perspektywa gry w Lidze Mistrzów była kusząca, ale ostatecznie uznał, że lepszy rozwój zapewni mu jednak pozostanie za granicą. Championship to jedna z dziesięciu najlepszych lig na świecie i piłkarz może się tam bardzo rozwinąć. Przy wyborze klubu Wszołek nie kierował się aspektami finansowymi, tylko skupił się na kwestiach sportowych, a perspektywa pokazania się w angielskich rozgrywkach zadecydowała.

- Rafała Wolskiego przeniósł pan z kolei z Wisły Kraków do Lechii Gdańsk. Nie było szans na pozostanie „Wolaka” w Krakowie?
- Wisła miała opcję wykupu i nie podejmowaliśmy żadnych rozmów z innymi klubami, czekając na ruch „Białej Gwiazdy”. Rafał czuł, że kibice doceniali jego świetne występy i zaangażowanie w grę. Byliśmy lojalni i do końca czekaliśmy na decyzję Wisły. Jednak klub nie spełnił warunków Fiorentiny wobec czego Rafał wybrał Lechię Gdańsk. Powód tej decyzji to oczywiście aspiracje Lechii, sięgające walki o mistrzostwo Polski.

Źródło: Press Focus/x-news
autor: Piotr Koźmiński zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: