SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna piłka nożna Janusz Wójcik powraca. "Jak goliłem frajerów" już w księgarniach

Janusz Wójcik powraca. "Jak goliłem frajerów" już w księgarniach

28.09.2016, godz. 18:22
Janusz Wójcik, Jak goliłem frajerów
foto: labotiga.pl

Janusz Wójcik to człowiek niezwykle rozpoznawalnych w polskim światku piłki nożnej. Charyzmatyczny trener, który doprowadził reprezentację Polski do srebra olimpijskiego w 1992 roku w Barcelonie wciąż pamięta o swoich przygodach związanych z pracą w futbolu. W środę 28 września do księgarń w całym kraju trafiła kolejna część jego opowieści i przemyśleń zatytułowana "Jak goliłem frajerów". Powstała ona dzięki pracy Przemysława Ofiary z "Super Expressu". My prezentujemy fragment książki o reakcji "Wójta" na awans Legii Warszawa do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

"Legia w Lidze Mistrzów! Wreszcie! Kur***, czekałem na to tyle lat! Przez dwie dekady to się zbierało, zbierało, zbierało i za każdym razem się srało. A teraz wreszcie poszło w dobrą stronę. Polski zespół trafił na piłkarski dwór. Moje serce, serce warszawiaka, legionisty, przez lata krwawiło. Były obiecanki, cacanki, mowa trawa. Oglądałem mecze, chodziłem na stadion, wierzyłem. I ch***. Ale teraz ja, były trener i przez całe życie kibic Legii, mam nagrodę. Oglądam mój ukochany zespół w Champions League. Moje serce wreszcie nie krwawi, a się raduje. Kiedy byłem trenerem Legii, mieliśmy wielką drużynę. WIELKĄ. Mówiliśmy otwarcie, że chcemy awansować do Ligi Mistrzów, a kiedy już to zrobimy, hegemonia Legii w Polsce będzie wieloletnia. Może niepotrzebnie to mówiliśmy, bo małe kundle zaczęły się na nas rzucać i podgryzać po Achillesach. Nie pasowało niektórym skur***, że Wójcik z Legią za chwilę roz*** całą ligę. Do Ligi Mistrzów awansował w końcu Pawełek Janas. Moją drużyną, moimi piłkarzami. Dziwię się, że potem aż przez dwadzieścia jeden lat Legia znów nie pojawiła się w piłkarskim raju. Miała i lepszych zawodników, i więcej ochoty do walki niż dzisiejszy zespół, ale niestety – ciągle były falstarty. Porażka, szare mydło, szczota i pod prysznic. Całe szczęście, że Legia otrzepała się wreszcie z kurzu i pokazała, na co ją stać. Wiadomo, że trafiła w kwalifikacjach na tępe dzidy z Irlandii, które nawet oldboje Polonii Pasłęk by jeb*** trzy do zera. Ale to szczęście też trzeba mieć. I wykorzystać. Panowie. Wielkie gratulacje, Janusz Wójcik śle ukłony. Ale pamiętajcie o jednym: Liga Mistrzów to nie Ekstraklasa. Nie gra się tam z muchomorami, a z dorodnymi prawdziwkami. Nawet moje powiedzenie: „golimy frajerów!”, nie za bardzo pasuje, bo frajerów tam nie ma. Ale „kiełbasy do góry” i tak trzeba podnosić. Poza tym mając tak piękny stadion, tak fenomenalnych kibiców, na własnym stadionie nie wolno przynieść wstydu. Nieważne, czy ktoś dostanie czkawki, czy pierdziawki – ma harować, aż mu z uszu będzie parowało. Przy tym szlacheckim stole trzeba umieć się zachować i nie wpieprzać tortu łyżką do zupy. Niepokoiła mnie mocno gra Legii na początku sezonu. Do kur*** nędzy, jak można przegrywać z Górnikiem Łęczna? Jak można dać się wydymać Arce Gdynia! U siebie! Na ŁAZIENKOWSKIEJ!" - opowiedział w swoim stylu Wójcik.

Więcej wspomnień niezwykle rozpoznawalnego trenera znajdziecie w jego książce "Jak goliłem frajerów". Wójcik przy tworzeniu współpracował z Przemysławem Ofiarą. Dziennikarz "Super Expressu" wysłuchał szkoleniowca i spisał jego wspomnienia dzięki czemu powstała bardzo ciekawa lektura. Druga część opowieści Janusza Wójcika trafiła do księgarń w całej Polsce w środę 28 września.

autor: Jakub Waśko zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: