SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle
Sport piłka nożna piłka nożna PIOTR KOŹMIŃSKI VIDEOBLOG: Charytatywna działalność Lewandowskich i innych gwiazd

PIOTR KOŹMIŃSKI VIDEOBLOG: Charytatywna działalność Lewandowskich i innych gwiazd

21.06.2017, godz. 07:18
Euro U-21, Zbigniew Boniek
foto: Super EAST NEWS

Zarabiali i zarabiają miliony. Stać ich na wszystko, wielu z nich jest zabezpieczonych na kilka pokoleń. Polskie gwiazdy futbolu mają wielką kasę, ale wielu z nich ma też wielkie serca. Zbigniew Boniek, Robert i Anna Lewandowscy, Jakub Błaszczykowski czy Kamil Glik – oni przekazali gigantyczne środki na pomoc innym. Dziś o gestach, które chwyciły mnie za serce. PIOTR KOŹMIŃSKI w swoim blogu o piłce nożnej "Piłka jest z pieniędzy".

Źródło: Piotr Koźmiński

Zbigniew Boniek, czyli 100 tysięcy dolarów dla rodzin z Heysel

Każdy gest charytatywny należy doceniać, ale przyznam, że najbardziej zaimponował mi pod tym względem Zbigniew Boniek, który jako piłkarz Juventusu w 1985 roku zrobił coś niesamowitego – przekazał CAŁĄ premię za wygraną w finale Pucharu Europejskich Mistrzów Krajowych na Heysel z Liverpoolem na rzecz rodzin tych, którzy zginęli w tej tragedii. Ktoś powie, premia jak premia, ale to nie do końca tak: mówimy tu o kwocie 100 tysięcy dolarów, co w Polsce w tamtym czasie oznaczało GIGANTYCZNĄ fortunę.

Dość powiedzieć, że średnia płaca wtedy w naszym kraju wynosiła 20 tysięcy starych złotych, a przeliczając na dolary: jakieś 30 USD po kursie „czarnorynkowym”. Można więc powiedzieć, że Boniek zrezygnował wtedy z kwoty przekraczającej… 3 tysiące pensji w PRL. - Mógłbym wtedy pewnie za to wybudować w Polsce osiedle domków jednorodzinnych, ale nie chciałem tych pieniędzy – mówił mi „Zibi” w jubileuszowym wywiadzie na swoje 60-te urodziny. Gest Bońka imponuje jeszcze bardziej, gdy zestawi się go z tym, że według mojej wiedzy był jedynym piłkarzem Juventusu, który zdecydował się wówczas na taki gest. Co więcej, Boniek zaraz potem odchodził do AS Roma, więc tym bardziej mógł zgarnąć kasę, bo do Turynu już nie wracał. A jednak tego nie zrobił...

Ponad milion złotych od Lewandowskich

Zbigniew Boniek był idolem wczoraj, dziś jest nim Robert Lewandowski. Poza wielką klasą na boisku łączy ich jeszcze jedno: gotowość pomagania poza nim. Z moich informacji wynika, że z własnych pieniędzy Lewandowscy przekazali już na cele charytatywne PONAD MILION ZŁOTYCH. To bardzo ostrożne szacunki, ta kwota może być jeszcze wyższa, ponieważ o wielu ich akcjach nie wiemy jako że Lewandowscy często wolą pozostać w tych sprawach anonimowi i robią wielkie przelewy jako „anonimowi pomagacze”.

Ostatnia głośna akcja z ich udziałem to pomoc dla małego Antosia Rudzkiego, chorego na siatkówczaka obuocznego. W Polsce nie ma możliwości leczenia tej choroby, możliwości dawał tylko wyjazd do Ameryki, do czego potrzebne było pół miliona złotych. W ciągu kilkudziesięciu sekund Lewandowscy mocno „pchnęli” akcję do przodu, wpłacając dwa razy po 50 tysięcy. Taką samą kwotę przekazał Robert na operację i leczenia małego Cyprianka, u którego zdiagnozowano padaczkę lekoodporną. To była duża część potrzebnej kwoty, która zamknęła się ostatecznie sumą 400 tysięcy. A „Lewy”, nie dość, że przekazał dużo pieniędzy, to jeszcze odwiedził malca w jednej z niemieckich klinik, gdzie chłopiec dochodził do siebie po zabiegu.

Oczywiście, RL nie przyszedł z pustymi rękoma – przyniósł Cyprianowi piłkę z autografem, a także koszulkę, w której grał przeciw Atletico Madryt w Lidze Mistrzów. Piękne gesty wykonuje też Anna Lewandowska. W ubiegłym roku zorganizowała trening fitness karate cardio w Gdańsku, z którego dochód przekazała na Dom Samotnej Matki w Gdańsku. Uzbierało się 15 tysięcy dzięki czemu można było wyremontować pomieszczenie i zakupić porządne meble dla placówki. Lewandowscy pomagają nie tylko obcym, próbują też ratować, i to dosłownie, znajomych. Jakiś czas temu Ania prosiła o wsparcie swojej koleżanki, Beaty Welfle, też zawodniczki karate, które walczyła z glejakiem. Żona Roberta sama pomagała finansowo koleżance, próbowała też zaangażować innych. Niestety, tym razem walki z chorobą nie udało się wygrać…

Błaszczykowski, czyli reakcja w sekundę

Dobrym przykładem tego jak w pozytywny sposób wykorzystywać sławę i duże możliwości jest Jakub Błaszczykowski i mówię to również z autopsji. To piłkarz, który przez telefon, poza wyjątkami, nie rozmawia z dziennikarzami. Możesz wysłać smsa z zapytaniem o wywiad i nigdy nie dostaniesz odpowiedzi. Ale… jeśli napiszesz do niego z prośbą o pomoc, o koszulkę na aukcję, na odpowiedź czekasz… sekundę. Przerobiłem to sam, więc wiem, co piszę. Do takich akcji Kuba jest gotowy od razu.

Mam do niego sentyment również z tego powodu, że koszulka podarowana przez niego na aukcję, którą organizowałem dla będącej w śpiączce Natalii, kojarzy mi się z czymś bardzo pozytywnym: Natalka, przebywająca wtedy w klinice „Budzik” wybudziła się, a pieniądze z aukcji między innymi koszulki Kuby bardzo się przydają w rehabilitacji, która potrwa długie lata. I wcześniej i później Błaszczykowski pomagał też innym, głośno było o akcji, gdy przekazał wielkie pieniądze na operację chorego dziecka. A znając Kubę, takich przypadków musiało być dużo więcej…

Glik daje 150 tysięcy na boisko

Na boisku jest twardy jak skała, taki zresztą nosi pseudonim - „Polska Skała”. Mowa oczywiście o Kamilu Gliku. Na pewno nie ma jednak serca ze skały czy z kamienia. W lipcu w Jastrzębiu, czyli mieście gdzie wychował się Kamil, uroczyście otwarte zostanie boisko, w sporej mierze ufundowane właśnie przez piłkarza AS Monaco. Glik nie zapomniał skąd pochodzi, a pamięta w jakich warunkach sam kopał piłkę na osiedlu „Przyjaźń”. Dlatego w miejscu, w którym sam zaczynał, pomógł postawić boisko z prawdziwego znaczenia.

Obrońca reprezentacji Polski przekazał na ten cel aż 150 tysięcy złotych i choć sprawa z różnych względów się przeciągała, to boisko jest już praktycznie gotowe i następcy Glika będą mieli o wiele lepsze warunki niż miał on sam. To zresztą nie jedyny tego typu gest Kamila. Gdy tylko jest na miejscu i czas mu pozwala, kadrowicz odwiedza też schronisko dla bezdomnych zwierząt, dla których kupuje karmę i przekazuje pomoc w innych formach.

Winda za 30 tysięcy - tak pomaga kadra

Kadrowicze pomagają indywidualnie, ale robią to też wspólnie, właśnie pod szyldem reprezentacji. Jak powiedział mi Tomasz Iwan, dyrektor reprezentacji, tę pomoc można już liczyć w setkach tysięcy złotych. Często jest to sprzęt, są bezcenne i nieprzeliczalne na pieniądze wizyty na dziecięcej onkologii, aby dodać otuchy małym pacjentom, ale jest też wymierna, finansowa pomoc. - Kiedyś zobaczyłem w telewizji materiał o stowarzyszeniu Tacy Sami, chodzi o rehabilitację niepełnosprawnych dzieci. Zbierali na windę, ale nie było im łatwo. Pogadałem z chłopakami i szybko wysłaliśmy im brakujące 30 tys. Wspieramy też byłych piłkarzy, którzy znaleźli się w potrzebie. Na przykład bramkarza Marka Bębna – opowiadał mi Iwan.

Kadra pomaga zarówno małym, jak i dużym, juniorom i seniorom. - Kiedyś ufundowaliśmy seniorom przenośne respiratory. Pamiętam piękny list 80-letniej pani, która dziękowała reprezentantom za pomoc. Taki list powoduje, że człowiek się wzrusza i jeszcze mocniej angażuje – mówił mi dyrektor kadry. Iwan przyznaje, że gdyby chcieć spełnić wszystkie prośby – na przykład o koszulki Lewandowskiego – które później często trafiają na aukcje charytatywne – trzeba by mieć fabrykę takich trykotów Lewego. Wiadomo, że wszystkim pomóc się nie da, ale opisane przeze mnie przypadki pokazują, że jednak można robić dużo dobrego. Wielkie gwiazdy stać jak widać na wielkie gesty i oby tak dalej!

autor: Piotr Koźmiński zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: