SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna polacy za granicą Henryk Kasperczak o pracy w Afryce: Nie mam czasu na święta i tęsknotę

Henryk Kasperczak o pracy w Afryce: Nie mam czasu na święta i tęsknotę

31.12.2016, godz. 08:32
Henryk Kasperczak_1pub
Henryk Kasperczak foto: EAST NEWS

Henryk Kasperczak (70 l.) od półtora roku prowadzi reprezentację Tunezji, z którą właśnie przygotowuje się do Pucharu Narodów Afryki (w Gabonie, początek 14 stycznia). Z tego powodu święta spędził w pracy. A ma jej tak dużo, że ani myśli o tęsknocie za krajem.

Przy wigilijnym stole na Kasperczaka czekała pokaźna gromadka. Szkoleniowiec ma bowiem aż pięcioro dzieci i kilkoro wnucząt. Tym razem w czasie kolędowania zabrakło jednak ulubionego dziadka. - Nie wróciłem do Polski. Święta spędziłem pracowicie, z drużyną. Jestem profesjonalistą, nie mogłem pozwolić sobie na opuszczenie zgrupowania - tłumaczy w rozmowie z "Super Expressem".

W Tunezji, kraju muzułmańskim, nie celebruje się Bożego Narodzenia. Nie jest to zakazane, ale Kasperczak przyznaje, że miejscowi boją się islamskiej radykalizacji prawa.

- Bardzo dużo się o tym mówi. Tunezyjczycy są smutni, że ich rodacy biorą udział w zamachach. Jest wiele manifestacji, społeczeństwo się niepokoi - opowiada były trener m.in. Wisły Kraków i Górnika Zabrze.

Kasperczak jest jednak spokojny. Na strach nie ma czasu. - Jesteśmy na zgrupowaniu w Hiszpanii, ciężko trenujemy przed turniejem. Cel to wyjście z silnej grupy, którą w Tunezji nazywa się grupą śmierci. Mamy Senegal, Algierię i Zimbabwe. To drużyny dużego kalibru - wyjaśnia.

Jego zespół przed PNA czekają jeszcze trzy sparingi: z Baskonią, Ugandą i Egiptem. W środę Tunezja pokonała kadrę Katalonii po karnych 4:2 (w regulaminowym czasie było 3:3).

A co po afrykańskim turnieju? - Nie wiem! Myślę z dnia na dzień. Czy chciałbym wrócić do Polski? Jestem związany z Tunezją, nie rozważam innych wariantów - ucina spekulacje.

Kasperczak ma już swoje lata, ale na pewno nie wybiera się na sportową emeryturę. - W naszym zawodzie, jeśli zdrowie dopisuje, można pracować i do stu lat! Poza tym wnuczki dobrze się wychowują, więc nie muszę ich szkolić - żartuje szkoleniowiec.

autor: Daniel Harasim zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: