SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna polacy za granicą Robert Lewandowski: Myślałem o ofercie z Chin, ale to zupełnie inny świat

Robert Lewandowski: Myślałem o ofercie z Chin, ale to zupełnie inny świat

03.02.2017, godz. 09:25
Robert Lewandowski
Robert Lewandowski foto: EAST NEWS

- Oferta z Chin? Gdybym powiedzial, że nie myślałem o niej nawet sekundę, to bym skłamał - mówił Robert Lewandowski w wywiadzie dla niemieckiego "Muenchner Merkur". Polski napastnik Bayernu zdradził w nim również, że... był uzależniony od słodyczy. - To był automatyzm: Organizm wołał: "Hej, a gdzie moja czekolada?! Potrzebuję jej!" - opowiadał "Lewy".

To "Super Express" w grudniu jako pierwszy poinformował o gigantycznej ofercie z Chin, którą dostał Lewandowski. Polak miałby zarabiać nawet 30 mln euro netto za sezon. Snajper Bayernu potwierdził właśnie, że oferta była, ale przyznał, że długo się nad nią nie zastanawiał. - To jednak zupełnie inny świat - wyjaśnił.
Niemieckie media cały czas ekscytują się nawykami żywieniowymi Lewandowskiego. Tym razem "Lewy" został zapytany, czy to prawda, że je obiad w odwrotnej kolejności - najpierw deser, potem główne danie, a na koniec przystawka.
- Nie, to nieprawda i dobrze, że pan pyta. Po prostu deser jem przed przystawką. Najpierw deser, potem przystawka, a na koniec głównie danie. Nie jem na przykład zupy na koniec, to byłoby niezdrowe. Czemu zaczynam od deseru? Słodycze trawione są szybko. Podobnie jest z zupą. Ale mięso potrzebuje więcej czasu. Gdybym jadł słodycze na końcu i mieszał je w żołądku z proteinami, to proces trawienia nie przebiegałby tak jak powinien. Zresztą nie jem deseru codziennie. Tylko raz, góra dwa razy w tygodniu - dodał Lewandowski, zdradzając, że wcześniej miał problem ze słodyczami. - Jadłem je każdego dnia. To był automatyzm: organizm przyzwyczaja się do dużych ilości czekolady i woła: "Hej, a gdzie moja czekolada? Potrzebuję jej!". Ale jeśli odzwyczaisz organizm, nie będzie już się domagać. Tak samo jest z alkoholem i wszystkim innym - wyjaśnia "Lewy".
Nie zabrakło też pytania o żonę gwiazdora. Zapytany o to czy wie, że gdy kobieta jest w ciąży, mężczyzna przybiera na wadze razem z nią, Robert zaczął się śmiać: - Nie, nie musicie się o nas martwić. Zresztą Ania nie ma zwiększonego apetytu jak inne ciężarne kobiety. Ograniczyła trochę ćwiczenia, ale nadal jest aktywna. Właśnie pracuje nad DVD i książką z ćwiczeniami dla kobiet w ciąży.

Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: