SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna polacy za granicą Tomasz Magdziarz: Transfer Jana Bednarka to nie ostatni mój hit

Tomasz Magdziarz: Transfer Jana Bednarka to nie ostatni mój hit

09.08.2017, godz. 06:49
Jan Bednarek_1pub
Jan Bednarek podczas meczu Southampton - Augsburg 0:4 (2 sierpnia 2017 roku) foto: Matt Watson/Southampton FC/Getty Images

Za transferem Jana Bednarka (21 l.) do Southampton stoi Tomasz Magdziarz (39 l.). Agent piłkarski i biznesmen, odnoszący sukcesy w wielu dziedzinach, właściciel m.in. aplikacji dla żeglarzy, serwisu aukcyjnego i hotelu w Kambodży.

"Super Express": - Kiedy zostałeś menedżerem piłkarskim?

Tomasz Magdziarz: - Siedem lat temu. Był pomysł, a u mnie od pomysłu do realizacji jest 5 sekund. Przez ten czas udało się przeprowadzić kilka fajnych transferów. A ukoronowaniem był najwyższy transfer w historii polskiej ligi - Jana Bednarka do Southampton.

- Potwierdzisz, że za 6 mln euro?

- Potwierdzam, coś koło tego (śmiech). Ten transfer to wielkie bum, ale najważniejsze, że Janek dobrze trafił. To świetny klub, a przekonany był do niego cały skauting angielskiego klubu, poprzedni trener i nowy szkoleniowiec. Jestem przekonany, że Janek sobie tam poradzi, chociaż to liga niezwykle trudna.

- Długo Southampton obserwował Bednarka?

- Przez rok. Zbierali informacje, analizowali mecze. Byli zdecydowani i doprowadziliśmy sprawę do końca. Wróżę Jankowi dużą karierę, bo jest poukładanym, inteligentnym chłopakiem, wie, co chce osiągnąć. Prawdziwy profesjonalista, który przygotowuje się do zajęć, bierze dodatkowe treningi. Jest skupiony na piłce, na rozwoju, na grze w coraz lepszych klubach. To jest u niego niesamowite.

- Macie na oku innych, którzy mogą pójść w jego ślady?

- Oczywiście, jest duże zainteresowanie polskimi piłkarzami i to trzeba wykorzystać. Jest wielu piłkarzy, którzy mogą trafić do dobrych klubów i kilka transferów jeszcze tego lata planujemy. Będą niespodzianki.

- Ilu piłkarzy macie pod opieką?

- Około 40, ale ta liczba będzie się zwiększać, bo co roku podpisujemy 2-3 nowych zawodników. Nie idziemy na ilość, raczej na jakość. Nasza Fabryka Futbolu działa spokojnie, bez szaleństw. Dzięki temu ja mam czas także na inne rzeczy.

- Na wyścigi i biznes w Kambodży?

- Tak, kolega trafił tam kiedyś przez przypadek na piękną wyspę i namówił mnie na inwestycję. Wysłał kilka zdjęć, rzucił pomysł, po tygodniu spakowałem się i poleciałem do niego. Zbudowaliśmy wypoczynkowy ośrodek "The One", który dziś ma już rezerwacje na wiele miesięcy w przód. Budujemy właśnie kolejny hotel, uczę się tamtejszego języka. Na rynku nie było też internetowego serwisu aukcyjnego, więc stworzyliśmy taki i cały czas się rozwija. Nazywa się MyPhsar i wkrótce ma zostać sponsorem reprezentacji kraju.

- Wielkie transfery, Kambodża, rozmawiamy na torze wyścigowym. Nie za dużo tego wszystkiego?

- Każdy powinien mieć jakąś pasję, moją są wyścigi. Na torze jeżdżę od trzech lat, dopiero się uczę, osiągam pierwsze, małe sukcesy. Tego samego dnia można podpisać kontrakt w klubie i zaliczyć kilka sesji treningowych na torze, w przerwach odbierając telefony biznesowe. Trzeba tylko pracować z odpowiednimi ludźmi, mieć dobrze zorganizowaną firmę i świat stoi otworem.

Grabara może być jak Dudek! Klopp włączył go do pierwszej drużyny Liverpoolu

Klose i Essien mogli grać dla Legii. Dlaczego nie wylądowali przy Łazienkowskiej?

Franciszek Smuda OFICJALNIE nowym trenerem Widzewa Łódź!

autor: Rozmawiał Piotr Chołdrych zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: