SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna premier league Kibic uratował dziesiątki innych ludzi podczas zamachu. "Pie******e się, jestem..."

Kibic uratował dziesiątki innych ludzi podczas zamachu. "Pie******e się, jestem..."

06.06.2017, godz. 21:44
ZAMACH W LONDYNIE. PRZYJECHAŁA PO MIŁOŚĆ, ZNALAZŁA ŚMIERĆ.
foto: EAST NEWS

Zamach w Londynie był kolejnym tragicznym wydarzeniem, które wstrząsnęło całą Europą. W wyniku ataku terrorystycznego zginęło siedem osób, a czterdzieści osiem zostało rannych. Do szpitala trafił także Roy Larner. Kibic Millwall uratował najprawdopodobniej kilkadziesiąt żyć. Postanowił bowiem twardo postawić się terrorystom i choć sam został dźgnięty nożami osiem razy, to udało mu się przeżyć.

Roy Larner od kilkudziesięciu lat jest kibicem Millwall. Fani tego zespołu nie mają najlepszej opinii. Słyną ze swojej brutalności i na Wyspach są prawdziwym postrachem. Na przykładzie 47-latka można wnioskować, że bać się ich będą także terroryści. Kilku z nich na własnej skórze przekonało się o możliwościach Larnera. Podczas weekendowych zamachów w Londynie siedział on wraz z kolegami w jednym z pubów. W pewnym momencie w lokalu znaleźli się zamachowcy, którzy wymachiwali nożami. Fan Millwall nawet na chwilę nie pomyślał jednak o tym, żeby uciekać. - Każdy z nich miał długi nóż w ręku. Najpierw krzyczeli o Allahu, później skandowali "Islam, Islam, Islam". Zachowałem się jak idiota, bo zacząłem krzyczeć w ich kierunku. Pomyślałem, że muszę "zrobić sobie jaja z tych gnojków" - powiedział w rozmowie z "The Sun".

Odwagę mógł przypłacić jednak życiem. Niewiele brakowało, by znalazł się w gronie śmiertelnych ofiar tych tragicznych wydarzeń. - Wykonałem w ich kierunku kilka kroków i krzyczałem "pi*****cie się jestem z Millwall." Wtedy cała trójka mnie zaatakowała - wyjaśnił Larner. Miał wyjątkowe szczęście. Mimo ośmiu ciosów nożem lekarzom udało się uratować jego życie. Przeszedł już operację głowy, szyi oraz palców. Zachowanie kibica pochwalili już dziennikarze, którzy wcześniej otwarcie krytykowali fanów Millwall. - To chwila, w której chciałbyś ich mieć obok siebie - stwierdził Piers Morgan w porannej audycji radiowej. Dumę z postawy syna wyraziła już jego matka.

autor: Jakub Waśko zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: