SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna premier league Manchester United - Manchester City: Mourinho vs Guardiola. Trenerska rywalizacja wszech czasów?

Manchester United - Manchester City: Mourinho vs Guardiola. Trenerska rywalizacja wszech czasów?

10.09.2016, godz. 13:03
Pep Guardiola i Jose Mourinho
Pep Guardiola i Jose Mourinho foto: EAST NEWS

Jose Mourinho vs Pep Guardiola. Bestsellerowa opowieść dekady w europejskim futbolu. Prawdopodobnie najbardziej emocjonująca trenerska rywalizacja w historii futbolu. Dwóch futbolowych zamordystów o skrajnie odmiennych filozofiach. Dwóch ekscentryków, którzy ławkę trenerską uczynili bardziej emocjonującą niż wydarzenia na murawie. W sobotę na Old Trafford zmierzą się ponownie, a my przypominamy ich najbardziej pamiętne starcia.

Są jakby dwa bieguny pola magnetycznego. Mourinho zaczynał jako asystent. W Sportingu, Porto, wreszcie w Barcelonie. Pracował z Bobbym Robsonem i Louisem van Gaalem. Uczył się, podpatrywał, zapamiętywał. Dla Katalończyków - anonim, tłumacz, jak dziś lubią go określać. Oni mieli innych idoli. Takich jak Pep. Gwiazda. Rozgrywający. Mózg. Piłkarz wyjęty z minionych epok. Bezużyteczny w obronie, niewidoczny w ataku. A przy tym niezastąpiony. Artysta, który każde zagranie traktował jako osobną sztukę.

Inter - Barcelona. Mourinho vs Guardiola po raz pierwszy

Mourinho musiał wyjechać. Ponownie spotkali się dopiero po dekadzie. Inter Mediolan Mourinho podejmował w półfinale Ligi Mistrzów Barcelonę Guardioli. Sytuacja była inna. Pep miał za sobą ledwie jeden sezon profesjonalnej pracy. Łatkę wizjonera. Wodzirejem imprezy był jednak Mourinho. Triumfator Ligi Mistrzów z FC Porto. Twórca potęgi Chelsea. Na San Siro sensacja. Wygrał Inter. Barca wyszła na prowadzenie, ale potem straciła trzy gole i stanęła nad przepaścią. Na Camp Nou Włosi pojechali więc postawić autobus. Plany posypały się szybko. Thiago Motta uderzył Sergio Busquetsa. Hiszpan padł jakby rażony piorunem, a Massimo Busacca nie miał wątpliwości. Czerwona kartka miała zabić mistrzów Italii.

The Special One nie przestał wierzyć. "To jeszcze nie koniec" - krzyknął tuż po zdarzeniu do Guardioli. Miał rację. Messi, Ibrahimović, Iniesta, Xavi - ofensywa Barcy wydawała się nieograniczona. Julio Cesar skapitulował jednak tylko raz i na Camp Nou mógł świętował Inter. Mourinho po końcowym gwizdku oszalał. Czekał na tę chwilę wiele lat. Wybiegł na środek murawy. Starł się z Victorem Valdesem. Zatrzymali go dopiero hiszpańscy ogrodnicy. Włączyli zraszacze i zakończyli imprezę Włochów nim ta się w ogóle rozpoczęła. - To najpiękniejsza porażka w mojej karierze. Żałuję, że nie mogłem sam zagrać - mówił później Portugalczyk. Wówczas jedyny wiedział, że za chwilę wróci do Barcelony.

... i drugi

Listopad 2010 roku. Ponownie Camp Nou. Ponownie Guardiola i Mourinho. Ten drugi jednak już w roli szkoleniowca Realu. Madryt wyszedł atakować. The Special One wyszedł na Katalończyków skrajnie ofensywnie. Jakby chciał zaprzeczyć opiniom katalońskiej prasy, że Mou to zabójca futbolu. Skończyło się tragicznie. Katalończycy strzelali, Iker Casillas rozkładał ręce, a Jose siedział głęboko schowany na ławce. Wyglądał, jakby chciał się zapaść pod ziemię. Po porażce 0:5 nie mówił akurat nic. Zapowiadał tylko, że nigdy więcej czegoś takiego kibice Realu nie zobaczą.

Kwiecień 2011. Real vs Barca x4

Nie zobaczyli. Kwiecień 2011 roku. Legendarny czteromecz. Liga, Puchar Króla, Liga Mistrzów. El Clasico, jakiego nigdy wcześniej ani później nie oglądaliśmy. I pewnie nikt by nawet nie chciał.

Było wszystko, a zarazem nic. Mourinho wyciągnął wnioski. Real potrafił zdominować Barcę. Zagrozić jej przy stałych fragmentach gry. Na dodatek nauczył się neutralizować kataloński środek pola. Kryptonit nazywał się Pepe. Biegające ucieleśnienie piłkarskiego awanturnika, zdobywającego dominację w środkowej strefie niczym wiking. Bijąc, gwałcąc i mordując. W Pucharze Króla jeszcze się udało. W Lidze Mistrzów już nie. "Por que" - pytał po klęsce na Bernabeu Mourinho. Dodał później, że "To jakaś nowa zasada UEFA. Zawsze kończę mecz przeciwko Guardioli w dziesiątkę".

Presja usztywniła też Hiszpana. Po przegranym Pucharze Króla trener Barcy narzekał na decyzje arbitra. Nie spodobała mu się zwłaszcza jedna. Słusznie odgwizdany spalony Pedro. Nie miał prawa zobaczyć z takiej odległości pozycji spalonej - mówił później Pep. Na odpowiedź długo nie czekał: - To pierwszy trener, który krytykuje prawidłowe decyzje sędziego.

Guardiola mówi dość

Rany się nie zagoiły. Latem starcie obu ekip w Superpucharze Hiszpanii zakończyło się potężną awanturą. Mourinho ruszył na Tito Vilanovę, asystenta Guardioli. Włożył mu palec w oko. To był moment decydujący. Guardiola już wiedział, że dłużej na Camp nie wytrzyma. "Odszedłem z Barcy rok za późno" - powiedział później dziennikarzom.

autor: Jędrzej Smykowski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: