SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Tour de Pologne 2017
Sport piłka nożna premier league Mistrz Anglii zawodzi. Gdzie jest Leicester z poprzedniego sezonu?

Mistrz Anglii zawodzi. Gdzie jest Leicester z poprzedniego sezonu?

09.12.2016, godz. 11:08
Jamie Vardy, Leicester City
foto: EAST NEWS

W poprzednim sezonie Leicester sensacyjnie zdobyło tytuł mistrza Anglii i zaszokowało cały piłkarski świat. Teraz jednak wydaje się, że "Lisy" wróciły do szarej rzeczywistości i znów będą bić się o utrzymanie. Z czego wynika tak słaba dyspozycja zespołu Claudio Ranieriego? Czynników można wymienić kilka, a jednym z nich jest drastyczna obniżka formy dwóch gwiazd - Jamiego Vardy'ego i Riyada Mahreza.

W 2015 roku Leicester do samego końca rozgrywek rozpaczliwie walczyło o utrzymanie. Ostatecznie udało się pozostać w Premier League, a na ulicach miasta i w domach kibiców zapanowała euforia. Czym jednak ona była w porównaniu do tej, jaka wybuchła rok później? "Lisy" pod wodzą Claudio Ranieriego dyrygowane z boiska przez Riyada Mahreza, Jamiego Vardy'ego czy Ngolo Kante w wielkim stylu wyprzedziły wszystkich gigantów i sensacyjnie sięgnęły po tytuł mistrza Anglii.

To było jak piękny sen, ale ten zakończył się szybko, i jak pokazuje obecny sezon - dość brutalnie. Ranieri jeszcze przed startem rozgrywek zapowiadał, że trudno oczekiwać od Leicester utrzymania się w ścisłej czołówce ligi, a jego zespół tym razem znajdzie się zapewne w środku tabeli. Tym nieco ostudził oczekiwania kibiców, ale rzeczywistość sprowadziła na ziemię także i jego. Po 14. kolejkach "Lisy" zajmują dopiero 16. miejsce, a nad strefą spadkową mają zaledwie dwa punkty przewagi. Przegrały aż siedem meczów, cztery zremisowały i tylko trzy razy zdobyły komplet punktów. Jakie są powody takiej zapaści zespołu - bądź co bądź - wciąż aktualnego mistrza Anglii?

Jako jeden z nich można z pewnością wskazać postać samego trenera. Ranieri nigdy nie był postrzegany jako taktyczny geniusz, choć pracował z naprawdę solidnymi drużynami. Przed rozpoczęciem pracy w Leicester prowadził m.in. Napoli, Fiorentinę, Juventus, Inter Mediolan, Valencię, Atletico Madryt, Chelsea czy Monaco, a jego największym sukcesem były... Puchar Włoch zdobyty w 1996 roku (Fiorentina) i Puchar Hiszpanii z 1999 roku (Valencia). Widać więc jak na dłoni, że walka o największe trofea nigdy nie była jego chlebem powszednim.

Poprzedni sezon oczywiście zmienił jego obraz jako trenera, ale teraz widać wyraźnie efekty taktycznego ubóstwa w warsztacie Ranieriego. Jego drużyna gra tak samo jak kilka czy kilkanaście miesięcy temu, a element zaskoczenia, jaki wykorzystywała jeszcze nie tak dawno temu, nie ma teraz prawa bytu. Przede wszystkim dlatego, że inne drużyny nauczyły się "Lisów" oraz ich stylu i bez problemu znajdują sposoby, by wytrącić im z rąk wszelkie argumenty. Co więcej na piłkarzy Leicester przestała chyba też działać charyzmatyczna osobowość szkoleniowca, który w poprzednim sezonie znakomicie motywował swoich podopiecznych. W rozmowach nimi czy z mediami często zauważał, że w dobie wielkich pieniędzy, jakie rządzą piłką, "Lisy" dają nadzieję tym maluczkim, którzy pod kątem finansowym nawet nie dorastają do pięt gigantom. Teraz jednak, gdy ziścił się ten piękny sen, jakim było mistrzostwo, piłkarzom jakby nieco zabrakło motywacji do dalszego stawiania się tym największym.

W walce o wysokie lokaty w Premier League Ranieriemu nie pomagają też jednak nowi zawodnicy, jacy latem zjawili się na King Power Stadium. Leicester na transfery wydało blisko 70 milionów euro, ale tylko jeden ze sprowadzonych piłkarzy choć częściowo spełnia pokładane w nim nadzieje. Islam Slimani ściągnięty za 30 mln euro ze Sportingu Lizbona w tym sezonie ligowym w ośmiu meczach strzelił cztery gole i zanotował jedną asystę. O pozostałych lepiej nie wspominać. Nampalys Mendy kupiony z Nicei za 15,5 mln euro zagrał w sezonie ledwie 45 minut, a resztę rundy spędził w gabinetach lekarskich. Ahmed Musa, który kosztował 19,5 mln euro, coraz częściej dostaje swoje szanse, ale rzadko kiedy je wykorzystuje. No i jest jeszcze Bartosz Kapustka, z którym wiązano spore nadzieje, ale chyba nieco bezpodstawnie, bo do tej pory Polak nawet nie zadebiutował w pierwszej drużynie.

Trafione transfery mogłyby się okazać zbawieniem, bo kryzys formy przeżywają ci, którzy w poprzednim sezonie pociągnęli Leicester do mistrzostwa. Riyad Mahrez i Jamie Vardy to cienie piłkarzy sprzed kilku miesięcy. Pierwszy z nich nie jest wiodącą postacią w Premier League, ale dobrze spisuje się chociaż w Lidze Mistrzów (cztery gole w pięciu meczach). Drugi jednak zaciął się na dobre. W 21 meczach wszystkich rozgrywek tego sezonu zdobył zaledwie trzy gole i jest wiernym odzwierciedleniem zapaści, w jakiej znalazł się klub.

Wiele wskazuje też na to, że w tym sezonie Leicester wróciło do szarej rzeczywistości i znów będzie do końca walczyć o utrzymanie, a zdobyte mistrzostwo pozostanie jedynie jako radosne, choć dalekie i ulotne wspomnienie.

autor: Maciej Wdowiarski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: