SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna reprezentacja Józef Wojciechowski wydał oświadczenie. Tym chce pokonać Zbigniewa Bońka

Józef Wojciechowski wydał oświadczenie. Tym chce pokonać Zbigniewa Bońka

07.10.2016, godz. 16:04
Józef Wojciechowski, Zbigniew Boniek
Józef Wojciechowski, Zbigniew Boniek foto: Super Express

Józef Wojciechowski postanowił przerwać milczenie. W piątek wydał oświadczenie, które jest jego pierwszą medialną aktywnością od momentu zatwierdzenia jego osoby na kandydata na stanowisko prezesa PZPN. Biznesmen postanowił przybliżyć zainteresowanym swoje postulaty oraz zaatakować konkurenta do funkcji.

Józef Wojciechowski postrzegany jest w środowisku piłkarskim jako człowiek nie do końca poważny. Ludzie pamiętają czasy, gdy Polonia Warszawa została przez niego Ireneuszowi Królowi, a niedługo później całkowicie upadła. Za rządów Wojciechowskiego przy Konwiktorskiej również działy się rzeczy dziwne. Wystarczy wspomnieć o trenerach zwolnionych po jednej porażce czy stworzeniu "Klubu Kokosa" dla piłkarzy, którzy nie chcieli rozwiązać kontraktu z "Czarnymi Koszulami". W piątek biznesmen wydał oświadczenie, w którym... obwinia za bałagan w Polonii Zbigniewa Bońka. "Wielką bolączką jest kondycja finansowa polskich klubów, zwłaszcza I ligi. W czasie, gdy Zbigniew Boniek zgromadził na koncie PZPN 160 mln zł, w ogromne kłopoty popadło 15 klubów z trzech najwyższych klas rozgrywkowych. Wśród nich takie legendy jak ŁKS, Zawisza Bydgoszcz, Polonia Bytom, Warta Poznań, Resovia Rzeszów, Unia Tarnów czy bliski sercu Zbigniewa Bońka - Widzew Łódź i mojemu - Polonia Warszawa. Symbolem upadku polskiej piłki klubowej jest sprawa Dolcanu Ząbki, który zwrócił się do PZPN z prośbą o pożyczkę na dokończenie sezonu. Podobno chodziło o 300 tysięcy złotych" - napisał.

Zdaniem Józefa Wojciechowskiego w trakcie kadencji Zbigniewa Bońka PZPN podjął jedną słuszną decyzję, którą było zatrudnienie na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski Adama Nawałki. "Może miał szczęście, co oczywiście ważne, ale bardziej przydatne jak lubi się hazard. A może, jako bardzo dobry niegdyś piłkarz, wiedział pod kim on chciałby trenować. W każdym razie dziś, na tej jednej decyzji obudowanej wyjątkową troską o dobry PR oraz wpływy w mediach, opiera się cała jego kadencja, jako Prezesa PZPN. W mojej opinii to za mało, ale każdy ma prawo ocenić to sam" - napisał Wojciechowski.

Poniżej prezentujemy pełną treść oświadczenia:

"Doskonale zdaję sobie sprawę, w jakiej kondycji jest dziś polska piłka. Widzę jak wiele radości przynosi kibicom polska reprezentacja i wiem, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie skarb polskiej piłki, jakim jest trener Adam Nawałka. Gratuluje Zbigniewowi Bońkowi trafnej decyzji o wyborze selekcjonera. Przykre jest jednak to, że Prezes PZPN wykorzystuje sukcesy reprezentacji Polski do tego, żeby przykryć prawdziwe problemy polskiej piłki. Wydając miliony złotych na marketing i PR udaje mu się je ukryć i tuszować. Ale środowisko piłkarskie i wielu kibiców zdaje sobie sprawę, że nawet, jeśli nasz wspólny piłkarski dom jest świeżo pomalowany i z zewnątrz wygląda elegancko, to jego fundamenty są w opłakanym stanie. Właśnie dlatego zdecydowałem się kandydować. Jako kibic piłkarski, ale także ojciec dwóch chłopaków, którzy marzą o tym, żeby kiedyś zawodowo grać w piłkę. Chciałbym zostawić coś po sobie w obszarze sportu, także dlatego, że widzę, iż moi synowie złapali bakcyla i zakochali się w piłce nożnej tak jak ja. Nie mogę jednak spokojnie patrzeć na to, jak w czasie kiedy Zbigniew Boniek grzeje się w świetle sukcesów reprezentacji, upadają kolejne polskie kluby.

Wiem, że kibice, dziennikarze i miłośnicy polskiej piłki boją się zmian. Ten strach jest wynikiem troski o to, co udało się w ostatnich latach zbudować wokół reprezentacji Polski. Ale jako doświadczony biznesmen wiem, że strach jest złym doradcą i nie wolno się zatrzymać tylko dlatego, że boimy się stracić to, co już osiągnęliśmy. Tym bardziej, że przed nami jeszcze bardzo daleka droga.

Polska piłka potrzebuje dziś wytężonej pracy w kilku obszarach, które są całkowicie zaniedbane.

Wielką bolączką jest kondycja finansowa polskich klubów, zwłaszcza 1 ligi. W czasie, gdy Zbigniew Boniek zgromadził na koncie PZPN 160 milionów złotych, w ogromne kłopoty finansowe popadło 15 klubów z 3 najwyższych klas rozgrywkowych, a wśród nich takie legendy jak ŁKS, Zawisza Bydgoszcz, Polonia Bytom, Warta Poznań, Resovia Rzeszów, Unia Tarnów czy bliski sercu Zbigniewa Bońka klub - Widzew Łódź i mojemu - Polonia Warszawa. Symbolem upadku polskiej piłki klubowej jest sprawa Dolcanu Ząbki, który zwrócił się do PZPN z prośbą o pożyczkę na dokończenie sezonu. Podobno chodziło o 300 tys. zł. To tyle ile PZPN wydaje na monitoring mediów w PZPN. Zasłużone polskie kluby z wieloletnią tradycją borykają się z problemami, a PZPN odwrócił się do nich plecami. A to przecież w takich klubach rodzą się późniejsze gwiazdy reprezentacji, w blasku których Prezes PZPN tak lubi się ogrzewać.

Musimy zbudować odważny program wsparcia dla klubów. Już niedługo przedstawię swój komitet poparcia oraz szczegółowy program działania, ale już dziś chcę zapowiedzieć, że w ciągu mojej kadencji PZPN zainwestuje co najmniej 500 milionów złotych w polską piłkę. Będą to środki własne PZPN, które Zbigniew Boniek "trzyma" na koncie na 2 % rocznie, ale także środki z obligacji, UEFA i Ministerstwa Sportu i Turystyki. A jeśli trzeba będzie, zainwestuję również swoje prywatne pieniądze, bo uważam, że polska piłka potrzebuje dziś odważnych działań i dużego zastrzyku środków, przede wszystkim na infrastrukturę treningową oraz akademie szkolące młodych adeptów piłki. Zrobię to, bo potrafię budować i finansować inwestycje na dużą skalę.

Szukając setek milionów leżących "na wyciągnięcie ręki", nie można nie wspomnieć o wstydliwym fakcie, iż twarz Prezesa Zbigniewa Bońka widnieje na reklamach bukmacherów łamiących prawo. W ten sposób Prezes PZPN naraża na szwank reputację całej federacji, ściągając na siebie zarzut, że jest twarzą "szarej strefy" i podejrzenie, że nie robi tego bezinteresownie. Dodatkowo wspiera nielegalną bukmacherkę, których działalność nie tylko pozbawia ogromnych pieniędzy polskich podatników, ale także dziesiątek, a zapewne setek milionów, które powinny być zainwestowane w polski sport, w tym kluby piłkarskie.

Jestem gotowy drugi już raz zainwestować własny majątek w rozwój polskiej piłki, bo kocham ten sport i zależy mi na jego rozwoju. Projekt Polonii Warszawa zakończył się inaczej niż sobie wymarzyłem, choć włożyłem w niego całe serce i doświadczenie. Za mojej kadencji Polonia Warszawa grała w europejskich pucharach, ostatni sezon pod moją opieką zakończyła na 6 miejscu w tabeli, do dziś 17 byłych zawodników gra na murawach Ekstraklasy i innych zagranicznych lig, w tym 4 reprezentantów Polski - Tomasz Jodłowiec, Paweł Wszołek, Artur Sobiech i Łukasz Teodorczyk. Niestety, ze względu na największy od lat kryzys finansowy, który przełożył się także na branżę nieruchomości, z żalem zmuszony byłem wycofać się z tego projektu. Nie otrzymałem także odpowiedniego wsparcia od władz Warszawy. Warto jednak skonfrontować moje dokonania w Polonii z losem Widzewa Łódź. W czasach, gdy Zbigniew Boniek zarządzał Widzewem dochodziło w nim do działań korupcyjnych na szeroką skale. Konsekwencje, w postaci karnej degradacji, klub poniósł już za czasów nowego właściciela, który odziedziczył po obecnym Prezesie PZPN tylko kłopoty. Klub upadł i Zbigniew Boniek również mocno przyczynił się do tego upadku.

Z projektu odbudowy Polonii Warszawa wyciągnąłem lekcje i dziś chciałbym wykorzystać tę wiedzę starając się o funkcję szefa polskiej piłki.

Ogromnym, nierozwiązanym wciąż problemem polskiej piłki jest kwestia incydentów na stadionach. Zbigniew Boniek zostawił polskie kluby całkowicie same z tym problemem. Mało tego, oficjalnie przyznawał kibicom prawo używania rac na stadionach, a karanie za ich używanie nazywał "chorym". Tajemnicą poliszynela jest fakt, że na finał Pucharu Polski race na stadion wjechały akredytowanym samochodem PZPN. Jak wyglądała "oprawa" tego meczu chyba nie musze przypominać. Zbigniew Boniek umywa ręce i nie daje klubom żadnych instrumentów do rozwiązania tego problemu, mimo, iż sam często mówi, że dopóki kluby nie poradzą sobie z tą kwestią, sponsorzy będą się trzymać z daleka od polskiej piłki. Panie Prezesie - to Pan jest szefem polskiej piłki. Problemy klubów to Pana problemy. Nikt inny się nimi nie zajmie.

Ale to nie wszystkie bolączki polskiego futbolu.
- Szkolenie trenerów leży, zwłaszcza trenerów grup młodzieży. Polska zajmuje w klasyfikacji ilości trenerów 14 miejsce w Europie. Czechy mają ich 50% więcej. Wyprzedzają nas także Irlandczycy, Turcy, Walijczycy, Hiszpanie, Belgowie, Norwedzy czy Austriacy.
- Liczba dzieci i młodzież trenujących piłkę nożną daleko odbiega od średniej europejskiej. Zgodnie z danymi Polska ma zbliżoną liczbę piłkarzy poniżej 18 roku życia do Białorusi! To wstyd. Wyprzedza nas Turcja, Dania czy Norwegia. Szwecja ma ich dwukrotnie więcej. Trzykrotnie więcej ma Holandia. Liderami klasyfikacji są Niemcy, Francja, Anglia i Włochy.
- Podobnie wstydliwa jest klasyfikacja dotycząca liczby drużyn piłkarskich. Mamy ich prawie dwukrotnie mniej niż w Norwegii. Wyprzedzają nas także Czesi, Duńczycy, Belgowie, Ukraińcy czy Włosi. Polska ma ośmiokrotnie mniej drużyn niż Niemcy i czterokrotnie mniej niż Holandia.
- Kiedy przyjrzymy się liczbie piłkarzy to w rankingu jest za Ukrainą, Czechami, Grecją, Belgią czy Szwecją. Ponad dwukrotnie więcej zawodników mają Hiszpanie, a liderzy Niemcy mają sześciokrotnie więcej piłkarzy!

To jest prawdziwy obraz fundamentów polskiej piłki. Ciekawy jestem jak te dane wytłumaczy Zbigniew Boniek. Co zrobił przez cztery lata, żeby to zmienić? Dlaczego zamiast współpracować ze spółką Ekstraklasa S.A. odcina się od jej działań i szuka kłótni zamiast rozwiązań.

Jestem przekonany, że niezależnie od wyników wyborów mój start i tak przyniesie pozytywne efekty. Z jednej strony polska piłka potrzebuje dziś debaty jak kluby finansowania. Z drugiej strony, trochę z przymrużeniem oka, mogę powiedzieć, że pierwsze dobre efekty mojego startu już widać. Zbigniew Boniek "ostatni raz" zadeklarował pomoc Legii Warszawa w rozmowach z UEFA w temacie dopuszczenia widowni na mecz Legia - Real, podczas gdy obowiązkiem federacji jest wspierać wszystkie polskie kluby. Jak donoszą media wrócił też do rozmów ze Stowarzyszeniem Trenerów Piłki Nożnej, któremu wstrzymano dotację i usunięto z siedziby PZPN. Kto wie, co jeszcze spośród rzeczy, którymi nie interesował się Prezes PZPN albo które zepsuto za jego kadencji, uda się zrealizować lub naprawić do 28 października?

Moim zdaniem polska piłka potrzebuje dziś człowieka, który ma wizję i jako doświadczony menedżer w Polsce i za granicą potrafi ją zrealizować, a nie Prezesa, który przez cztery lata nie przedstawił żadnego programu. Polska piłka potrzebuje dziś wytężonej pracy i determinacji, a nie Prezesa na pół etatu, który większość czasu spędza w innym kraju. Polska piłka potrzebuje dziś sprawnego biznesmena, który wie jak zdobyć i zainwestować ogromne pieniądze w polską piłkę, a nie Prezesa, który zachowuje się bardziej jak szef rozwiniętej już federacji piłkarskiej albo polityk i cieszy go fakt, że pieniądze zamiast pracować, leżą na lokatach bankowych. Polska piłka potrzebuje Prezesa, który zbuduje realną pozycję polskiej federacji i polskich klubów w strukturach UEFA, a nie będzie zadowalał się prywatnymi relacjami z byłym szefem tej, jakże ważnej organizacji.

Kiedy kolejny raz zobaczycie Państwo Zbigniewa Bońka na meczu reprezentacji Polski, a będziecie mieć do tego okazję już niedługo, spróbujcie spojrzeć na niego nieco inaczej. Popatrzcie na niego, jak na człowieka, który podjął, jako Prezes PZPN, jedną bardzo dobrą decyzję dotyczącą wyboru selekcjonera. Może miał szczęście, co oczywiście ważne, ale bardziej przydatne jak lubi się hazard. A może, jako bardzo dobry niegdyś piłkarz, wiedział pod kim on chciałby trenować. W każdym razie dziś, na tej jednej decyzji obudowanej wyjątkową troską o dobry PR oraz wpływy w mediach, opiera się cała jego kadencja, jako Prezesa PZPN. W mojej opinii to za mało, ale każdy ma prawo ocenić to sam.

Ja będę się starał przez całą tę kampanię zwracać uwagę na inne problemy i zaniechania. Nie pozwolę Zbigniewowi Bońkowi uciec od debaty o przyszłości polskiej piłki, bo polska piłka to nie tylko reprezentacja."

Źródło: Super Express TV
autor: Jakub Waśko zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: