SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna reprezentacja Radosław Kałużny: Emmanuel Olisadebe każdą imprezę kończył pod stołem

Radosław Kałużny: Emmanuel Olisadebe każdą imprezę kończył pod stołem

18.07.2016, godz. 18:55
Radosław Kałużny
Radosław Kałużny podczas meczu Polaka - Irlandia Północna 1-0 (marzec 2005 rok) foto:

Radosław Kałużny (42 l.), jeden z filarów kadry Jerzego Engela (64 l.), wydaje autobiografię, w której odsłania kulisy, zarówno życia prywatnego, jak i piłkarskiego. Bardzo ciekawy jest wątek dotyczący... słabej głowy Emmanuela Olisadebe (38 l.), o którym Kałużny pisze, że "lepiej mówił po polsku niż pił".

W książce Kałużny bardzo chwali trenera Jerzego Engela ("wskoczyłbym za nim w ogień") i atmosferę w reprezentacji Polski, która wywalczyła awans na MŚ 2002.

"Tamta drużyna pozostanie rodziną - na zawsze. Do naszego klanu należeli wszyscy, włącznie z Emmanuelem Olisadebe. Zaakceptowaliśmy go bardzo szybko... Choć "Emsi" nie wyglądał jak klasyczny Polak, nigdy nie dawaliśmy mu tego odczuć. Rasistowskie dowcipy były zakazane. Musiał mieć przekonanie, że drużyna traktuje go jak swojego członka. Czasem wiązało się to z przyjęciem norm panujących w naszym kraju. Tu jest Polska i tu się pije - nasz czarnoskóry kolega wiedział o tym. Hołdował tej zasadzie i starał się z całych sił. Dla jego zdrowia nie był to najlepszy pomysł... Brakowało mu zahartowania w pochłanianiu dużych ilości wódki. Nie chciał odstawać od reszty, więc szybko lądował pod stołem. Każda impreza kończyła się tak, że nieśliśmy "Emsiego" jak denata. Po polsku mówił lepiej niż pił" - pisze Kałużny, podkreślając jednak, jak wiele Olisadebe dał Biało-Czerwonym.

W jego książce jest sporo anegdot, ale też smutnych historii. Niektóre rodzinne relacje wciąż nie zostały odbudowane, na szczęście były kadrowicz pogodził się z rodzicami. Choć nie miał łatwego dzieciństwa, to ostatecznie podziękował ojcu i matce, bo - jak mówi - dzięki surowej szkole szybko się usamodzielnił. Teraz znów ma z nimi kontakt i uważa to za jedno ze swoich największych zwycięstw.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: