SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport rio 2016 Rio 2016: Zdobył srebrny medal, w kraju czeka go śmierć lub więzienie. Wszystko przez ten gest

Rio 2016: Zdobył srebrny medal, w kraju czeka go śmierć lub więzienie. Wszystko przez ten gest

22.08.2016, godz. 16:57
Rio 2016: Etiopczyk pokazał odważny gest, w kraju czeka go śmierć lub więzienie
foto: EAST NEWS

Podczas ostatniego dnia igrzysk w Rio de Janeiro Etiopczyk Feyisa Lilesa wywalczył srebrny medal w maratonie, ale to nie dlatego zrobiło się o nim niezwykle głośno. Po przekroczeniu mety pokazał on bowiem niezwykle odważny gest deklarując tym samym swoją solidarność z prostestującymi przeciwo etiopskiemu rządowi rodakami. Teraz w kraju czekać go może więzienie lub nawet śmierć!

Dla zwykłych kibiców i obserwatorów zachowanie Lilesy była jedynie oznaką radości. Jednak dla bardziej wtajemniczonych szybko stało się jasne, że gest wykonany przez Etiopczyka nie był pokazany na darmo. Jego skrzyżowane w górze ręce miały oznaczać solidarność z pewną grupą ludzi, która w Etiopii od kilku miesięcy protestuje przeciwko rządowi narażając w ten sposób nie tylko swoją wolność, ale wręcz życie.

Wszystko zaczęło się w listopadzie poprzedniego roku, kiedy to w stolicy Etiopii Addis Abebie rząd postanowił zlikwidować i zrównać z ziemią okolicę, którą zamieszkiwała największa grupa etniczna kraju - lud Oromo. Wszystko to miało na celu przygotowanie powierzchni pod rządowe inwestycje, ale mieszkańcom tych terenów takie działanie bardzo się nie spodobało. Rozpoczęły się protesty, a władza zareagowała na nie niezwykle agresywnie. Siły bezpieczeństwa zaczęły strzelać do manifestujących tłumów zabijając około 400 osób i raniąc kolejnych kilkaset. Kilka tysięcy zostało zaś aresztowanych, a mówi się także, że część z nich była torturowana.

Większość z ofiar tego krwawo stłumionego protestu było dziećmi i młodymi ludźmi poniżej 18 roku życia, co dodatkowo wzburzyło opinię publiczną. Srebrny medalista z Rio Fayisa Lilesa swoim gestem postanowił pokazać, że jego rodacy nie są osamotnieni w walce z bezlitosną władzą, ale wiele wskazuje na to, że i jego mogą czekać poważne konsekwencje. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że tak jawne sprzeciwienie się rządowi może być dla niego bardzo niebezpieczne - Możliwe, że kiedy wrócę do Etiopii, to mnie zabiją. Jeśli nie zabiją, to wtrącą do więzienia. A nawet jeśli nie, to zatrzymają mnie na lotnisku. Może przeprowadzę się do innego kraju - przyznał maratończyk.

Trzeba przyznać, że to z jego strony niezwykle bohaterskie zachowanie. I tylko pokazuje ono, że igrzyska olimpijskie to nie tylko rywalizacja sportowa, ale przede wszystkim impreza, na której najważniejszy jest szacunek do innych i poszanowanie człowieczeństwa.

autor: Maciej Wdowiarski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: