Lech wygrywa, a Smuda marudzi

2008-04-07 11:40 tw

Poznańska lokomotywa nabiera rozpędu! Lechici wygrali trzeci kolejny mecz, nie tracąc w żadnym z nich bramki. Mimo to trener Franciszek Smuda (60 l.) znalazł powód do narzekań. - Moi piłkarze strzelili gola za szybko! - marudził "Franz".

Już pierwsza groźna akcja gospodarzy zakończyła się bramką.

- To niedobrze, gdy tak się dzieje, za wcześnie strzeliliśmy tego gola - wypalił po meczu Smuda. - Przychodzi rozprężenie i teraz też każdy już pomyślał, że Odrę mamy w koszyku. Wolę, jak się zespół rozkręci, złapie rytm i dopiero wtedy strzeli.

- Ja w każdym razie byłem z tego trafienia zadowolony - przekomarzał się z trenerem Grzegorz Wojtkowiak, który w 4. minucie trafił do wodzisławskiej siatki.

Po strzelonym golu lechici rzeczywiście wydawali się dziwnie rozkojarzeni. Goście przejęli inicjatywę i...

- Oj, gdyby nie Krzysiu Kotorowski, byłoby ciężko - chwalił swojego bramkarza Smuda.

Odra miała kilka świetnych sytuacji do wyrównania, ale "Kotor" bronił znakomicie.

- Kotorowski okazał się dla nas przeszkodą nie do przejścia - podsumował smutno trener Odry, Janusz Białek.

Najlepsze okazje zmarnował bułgarski napastnik Ilijan Micanski, który do Odry jest wypożyczony właśnie z Lecha i bardzo zależało mu, żeby się w Poznaniu dobrze zaprezentować. Młody piłkarz spisał się nieźle, ale zabrakło mu szczęścia.

- Niech Micanski gra jak najlepiej, przynajmniej cena za niego rośnie i będzie można go drożej sprzedać - żartował Smuda.

W drugiej połowie Odra rzuciła się do ataków, ale coraz lepiej zorganizowany Lech potrafił to wykorzystać. Druga bramka dla "Kolejorza" padła po wzorcowym kontrataku. Podanie Marcina Zająca wykorzystał Przemysław Pitry.

- No proszę, a kiedy wpuściłem Pitrego na boisko, to z trybun słyszałem same epitety - żalił się "Franz".

Najnowsze