Niespodzianka w Poznaniu. Korona zremisowała z Lechem i uciekła z ostatniego miejsca

2019-11-10 17:11 DaO
Pedro Tiba, Lech Poznań, Korona Kielce
Autor: Cyfra Sport Pedro Tiba w meczu z Koroną Kielce

Kibice Lecha Poznań kolejny raz opuszczali obiekt przy ulicy Bułgarskiej w nie najlepszych nastrojach. Kolejorz był zdecydowanym faworytem starcia z ostatnią Koroną Kielce, ale gospodarze nie potrafili wykorzystać dogodnych sytuacji. Żadna z drużyn nie zdobyła w niedzielnym spotkaniu bramki, a remis pozwolił kielczanom na opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli.

Podobnie, jak rok temu Lech nie spełnia oczekiwań fanów. Zespół z Wielkopolski jest daleko od czołowych pozycji w PKO Ekstraklasie, a wynika to ze słabego okresu, jaki notuje Kolejorz. Przed potyczką z Koroną Lech nie wygrał trzech kolejnych spotkań, a tylko w jednym zdobył punkt. Rywalizacja z ostatnim zespołem ligi wydawała się dobrym momentem na przełamanie.

I tak, jak można było się spodziewać, to gospodarze niedzielnego spotkania narzucali tempo gry i tworzyli kolejne sytuacji. Kielczanie mieli spore problemy, aby opuścić własną połowę boiska, a jeśli już to robili, agresywna gra obronna rywali sprawiała, że tracili piłkę. Lech natomiast akcje budował skrzydłami, gdzie aktywni byli boczni obrońcy.

Doskonałą sytuację po długiej wymianie podań miał Pedro Tiba. Portugalczyk miał mnóstwo miejsca i czasu w polu karnym Korony, jednak uderzył wprost w dobrze interweniującego Marka Kozioła. Strzał z jedenastu metrów oddał również Christian Gytkjaer, ale piłka przeleciała obok słupka. Optyczna przewaga Lecha nie zmalała do końca pierwszej połowy, ale gospodarze nie potrafili pokonać golkipera Złocisto-Krwistych.

Początek drugiej połowy to nieco lepsza gra przyjezdnych. Kielczanie dłużej potrafili utrzymać się na połowie rywali i poczynali sobie zdecydowanie lepiej. Taki stan rzeczy trwał jednak krótko, bo Kolejorz znów przejął inicjatywę. Ale tym razem nie tworzył kolejnych sytuacji do zdobycia bramki. Mimo tego w 64. minucie piłka po strzale Thomasa Rogne wylądowała w siatce.

Obrońca gospodarzy urwał się obrońcom i po dośrodkowaniu piłki z rzutu rożnego umieścił ją w bramce. Gol nie został jednak uznany. Wideoweryfikacja pokazała, że Rogne odbił futbolówkę ręką. Lech miał jeszcze jedną sytuację, aby zapewnić sobie komplet punktów. Już w doliczonym czasie gry zza pola karnego uderzył Paweł Tomczyk, piłka otarła się o obrońcę Korony i odbiła się od poprzeczki.

Lech Poznań - Korona Kielce 0:0 (0:0)

Żółte kartki: Tiba - Radin

Lech: Van der Hart - Gumny, Satka, Rogne, Kostewycz - Muhar (79. Tomczyk), Tiba - Puchacz (67. Marchwiński), Jevtić, Jóźwiak - Gytkjaer

Korona: Kozioł - Spychała, Marquez, Kovacević, Gardawski - Lioi (73. Jukić), Gnjatić, Radin, Cebula (87. Pućko) - Djuranović, Papadopulos (80. Żyro)