Lampe dał ognia

2004-03-31 14:51 se.pl

Phoenix Suns przełamały serię pięciu porażek na swoim parkiecie. Pokonały 123:111 Milwaukee Bucks, a walny wkład w to zwycięstwo miał Maciej Lampe, który zdobył aż 17 punktów.

W przerwie tego meczu uhonorowany został dawny gwiazdor Suns, słynny Charles Barkley. Być może jego obecność przyniosła szczęście i Słońcom, i Maciejowi Lampemu (18 l.). Cała drużyna grała bowiem jak natchniona, pobiła rekord zdobytych w tym sezonie punktów (poprzedni wynosił 121 i ustanowiony został 26 listopada w meczu z Dallas).

Trener Suns Mike D'Antoni szczególnie chwalił Amare'a Stoudemire i Macieja Lampego (którzy... omal nie pobili się na treningu przed tym meczem, podczas gry "jeden na jeden"). - Trochę się tylko poszarpaliśmy - bagatelizował ten incdydent Lampe. - Już jest wszystko w porządku - zapewniał.

I tak rzeczywiście było. Obaj poprawili bowiem w meczu z Bucks swe najlepsze osiągnięcia. Stoudemire zdobył 27 punktów i zanotował 8 zbiórek. Natomiast Lampe uzyskał 17 punktów i 7 zbiórek. Polak przebywał na parkiecie 26 minut, oddał 15 rzutów z gry (6 celnych) oraz wykorzystał 5 z 6 rzutów wolnych. - A mówiłem wam, że z Macieja Lampego będzie dobry koszykarz - powtarzał zadowolony Mike D'Antoni.

W dwu poprzednich meczach Lampe zdobywał po 8 punktów. Teraz uzyskał aż 17 punktów, co na debiutanta w lidze jest znakomitym osiągnięciem. - Czuję się coraz pewniej, coraz lepiej rozumiem się z partnerami - mówił Polak.

Szkoda tylko, że Suns nie mają już szans na występy w play offach. Było to ich dopiero 23. zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach. Słońca zajmują na razie ostatnie miejsce w Konferencji Zachodniej.

- Cały czas obserwuję postępy Maćka Lampego. Bardzo cieszę się, że zagrał tak długo i tak dobrze.

Maciek jest bardzo ambitny i wszechstronny. Dobrze gra i w ataku, i w obronie. Mam nadzieję, że rozwija się też jego osobowość, gra w NBA na pewno nie zaszkodzi jego psychice. Chciałbym mieć go do dyspozycji już od lipca, przed wrześniowymi eliminacjami do mistrzostw Europy.