Frankowski idzie na wojnę

2008-11-18 15:27 KA

Coraz gorzej wygląda sytuacja Tomasza Frankowskiego (32 l.) w Chicago Fire. Polak nie gra w podstawowym składzie, a do tego kłóci się z trenem Denisem Hamlettem.

Obaj panowie wymieniają uprzejmości na łamach mediów. Polak zarzuca szkoleniowcowi, że ten nie chce na niego stawiać, mimo iż w pierwszych pięciu meczach sezonu „Franek” wychodził w pierwszym składzie i strzelał gole. Potem jednak usiadł na ławce i twierdzi, że to nie ma nic wspólnego z jego sportową formą, ale z niechęcią trenera.

- Mam sporo respektu dla zawodników i drużyny, ale nie do trenera. Nie był ze mną szczery, nie chciał wytłumaczyć dlaczego nie gram. Nie dało się z nim pogadać – twierdzi rozżalony „Franek”. Jednak trener ma na ten temat swoje zdanie i również atakuje Polaka. - Jakby był prawdziwym mężczyzną, to przyszedłby i powiedział mi o swoich problemach prosto w oczy. Nigdy tego nie zrobił. Powiedziałem mu, że zespół ma większe szanse wygrać, jeśli w pierwszej jedenastce będzie wychodził Brian McBride. Powiem szczerze – Frankowski może mówić o mnie co tylko chce. Na pewno nie będę przez to gorzej sypiał – ripostuje Hamlett.

Jednak Polak nie daje za wygraną.. Po przegranym 1:2 finale konferencji z Columbus Crew, Frankowski skrytykował ustawienie, na jakie postawił trener. - Gdybyśmy mieli inną filozofię gry na pewno zdobylibyśmy Puchar MLS – nie krył były napastnik Wisły Kraków. „Franek” ma w Fire kontrakt ważny do końca przyszłego sezonu, jednak w obecnej sytuacji szanse na to, że wypełni go do końca są minimalne.