Justyna Święty-Ersetic w mocnym gazie od początku sezonu. W okresie odosobnienia nie pozabijali się z mężem

2020-06-24 8:30 Paweł Skraba, Dariusz Chrabałowski

Pierwszy start i od razu najlepszy wynik na świecie. Co prawda na nietypowym dystansie - 300 metrów (37,05 s). Ale mistrzyni Europy w biegu na 400 m, Justyna Justyna Święty-Ersetic (27 l.) pokazała rywalkom, że nie przespała okresu wymuszonego odosobnienia.

- Jak weszłam na ten stadion w Chorzowie, cieszyłam się jak niemowlę, jak mały słodki bobas. Tylko kibiców mi brakowało. Ale wierzę, że wkrótce wrócą na stadiony - mówi w rozmowie z „SE”. - Nie czuję się sprinterką numer jeden. Ten występ traktuję jako dobry trening. Co prawda nie było rozbratu ze sportem. Trenowałam inaczej, w domu, ale przez cały czas. Nie ma co jednak porównywać, jak kręci się noga teraz, a jak było przed rokiem, w pełni sezonu startowego.

Po raz pierwszy od bardzo dawna przez cztery miesiące nie musiała rozstawać się z rodziną.

- Człowiek posiedział trochę w domu i posmakował innego życia. Przez kilkanaście ostatnich tygodni nie żyłam na walizkach i prowadziłam życie normalnej kobiety. Brakowało mi takiego rodzinnego czasu. To był fajny czas spędzony z mężem. Nawet za dużo się nie kłóciliśmy. Nie pozabijaliśmy się (śmiech).

Aż żal jej wyjeżdżać teraz na pierwsze zgrupowanie…

- Za kilka dni rozpocznie się pierwszy w tym roku obóz, w Zakopanem. Razem z Gosią Hołub będziemy mieszkały w pokojach hipoksyjnych (o rozrzedzonym powietrzu, niczym w wysokich górach - red.). To już nie pierwszy raz i wiem, że po wyjściu z hipoksji czasami duszę się na stadionie. Ale bardzo tęskniłam za bieżnią, rywalizacją i koleżankami. Czas więc wracać do starego życia i zdobywać medale! Bardzo brakuje mi rywalizacji. Kolejny start za miesiąc. Nie wiem jeszcze gdzie. Liczę, że od sierpnia rozpoczną się jakieś starty zagraniczne.

Przełożenie igrzysk w Tokio uważa za jedynie słuszną decyzję.
- Nie czułabym frajdy na igrzyskach musząc dbać o zdrowie, aby nie złapać paskudztwa zamiast koncentrować się na starcie - nie kryje. - Oczywiście żal, bo sezon halowy miałam bardzo udany (drugi wynik na świecie na 400 m - 51,37 s – red.) i igrzyska mogły być wisienką na torcie. Skoro jest jak jest, popracuję nad gorszymi elementami mojego biegania. Nie mam określonego celu na ten sezon. Chciałabym tylko wystąpić w mocnej obsadzie międzynarodowej, a na mistrzostwach Polski walczyć o złoty medal.

Justyna Święty: Cieszyłam się jak niemowlę, ale brakuje mi kibiców!

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Czytaj Super Express bez wychodzenia z domu. Kup bezpiecznie Super Express KLIKNIJ tutaj

Najnowsze